O koticzce RSS

    Brand New Day 05 listopada 2013, 17:36

    Z cyklu: malkontenctwo

    Zostaliśmy właścicielami nowej kołdry, bo stara się zbiła, a akurat pożądana była obniżona o połowę (cena normalna to około €40) oraz nowego koca elektrycznego, bo stary grzeje fragmentarycznie, przy czym fragmenty, które grzeją przypadają w innych rejonach niż mnei jest zimno. Oraz jutro - wcześniej niż wstępnie zapowiadano - przyjeżdża nowa kanapka, taki konusek, bo na obecnej (jeszcze stoi) swego czasu usiadły szwagierka z ciotunią i zrobiły dziwnie niepewne miny. Dopiero po jakimś czasie połapaliśmy się, że wygięła się rura stalowa tworząca ramę i główną ośkę siedziska. Pasującej do dwóch pozostałych cudnie wygodnych foteli kanapy zasadniczo nadal nie znaleźliśmy...

    Tak to jest, nigdy nie wiadomo jaki czynnik wywoła nałóg. W moim przypadku zimno jest czynnikiem napędowym zakupoholizmu. Mrrrr.
    Jeszcze sobie zapałki kupię do kominka, a co!

    Komentuj (0)

    Jak dobrze wstac skoro swit 06 listopada 2013, 11:50

    Z cyklu: malkontenctwo

    Za oknem leje, jutro slonko z prawdopodobnym przymrozkiem, w domu nowa cieplusia koldra, kocyk elektryczny profilaktycznie oraz sofa, ta sam, ktora zapowiadali prawdopodobnie 11go, a wczoraj zadzwonili, ze przywioza po 9-tej i zadzwonili dzis o 7 rano,ze beda za piec minut i byli.
    Kot przez pol godziny nie wylazil spod wanny, w ktorej mialam brac poranny prysznic.
    Fajna jest :)
    Kcem do domu :)))

    Oglaszam, ze na weekend nie planuje wczesnego wstawania, haha.

    Komentuj (0)

    Dzień Świstaka 11 listopada 2013, 14:30

    Z cyklu: malkontenctwo

    O ile w PL listopad był dla mnie zwykle miesiącem radosnego oczekiwania oraz - a czy ja pruderyjna jestem - podniecenia z racji nadchodzacego punktu zmiany wody ze stanu cieklego w staly, tutaj mam odrych wymiotny.
    A to dlatego, że amplituda temperatur dobowych pozostaje w przedziale 4C - 9C z niewielkimi odchyleniami. Zima w Eire kończy się w styczniu i 1go lutego jest już wiosna (której notorycznie nie lubię, bo jest okropnie flejowata, mokra, rozsypana i lepka ze wszystkimi pozostałościami, które zima miłosiernie skrywała pod warstwą śniegu).
    W kategoriach polskiego nieporównywalnego klimatu, w Eire nie ma lata ani zimy. Śniegu też ni huhu.

    A te wszystkie zapowiedzi zimy stulecia, to na wschodniej Wyspie Brytyjskiej, a co do zachodniej to obiecanki cacanki i tyle. Przynajmniej tak było w poprzednich latach.
    Może znowu gdzieś w połowie wiosny irlandzkiej, czyli w marcu uda się nam (...MNIE...) ulepić jednego bałwana po ciemku. Łał. Ekstaza, normalnie.
    Większość czasu będzie jednakowoż wypełniona zimnym deszczem padającym w poziomie i ciemnością bez białości, wstawaniem w ciemności, powrotem w ciemności, lepkim, wilgotnym wszechobecnym ziąbem przenikającym ściany i kości. Płaską jednolitą szarością dni bezlistnych, bezśnieżnych, beznadziejnych.

    A ja jestem rybka tropikalna i lubię extrema, a nie ciepłe kluchy. I przeczekiwanie tej chłodniejszej pory w Eire, polegającej na tym, że autochtoni narzucają po prostu jakiś sweter na grzbiet i udają, że im nie jest zimno ani na zewnątrz, ani w pomieszczeniach, nie są dla mnie.

    Zatem znowu marędzę, kapryszę, stękam i kwękam, i tęsknię za przytulnością ośnieżonego świata, za bliskością oszadziałych (???) płotów, skrzypieniem dewastowanych płatków pod stopami, za lepieniem bałwana i obrzucaniem się kulkami. Za szeptem miodowego światła, za ukojeniem, spokojem i czystością.

    Kategoria: malkontenctwo.
    Podkategoria: EKSTREMALNE.

    Komentuj (0)

    Autobus czerwony ulicami mego miasta mknie 15 listopada 2013, 16:37

    Z cyklu: Irlandia

    Ani moje miasto, ani on czerwony.
    Artykul w poczytnej, szanowanej, bodaj najlepsiejszej gazecie, jaka ma Eire (porownalabym do Rzplitej - moze), potwierdza, ze wiekszym szacunkiem cieszy sie rower niz bus. W domysle w Duplinie, bo zasadniczo do niego sprowadza sie Yrlandya.
    Po tramwaju (?!?! tylko w duplinie) oraz drozszej podmiejskiej kolejce (o dosc ograniczonej trasie). Metra nie ma.
    Tytul: czy tylko nieudacznicy jezdza autobusami?

    Na szczescie podzielam bardziej swiatowy poglad i popieram uzywanie srodkow masowego transportu i to bynajmniej nie w ZJECHANYM (nomen-omen,jakby komus UMKNELO) obuwiu sportowym kontrastujacym z elegancka gora.
    Np w takiej Kanadzie 80% populacji uzywa transportu publicznego.
    A fajny kraj.

    Komentuj (0)

    Ida Swieta, szykujmy sie. Prosze przelknac. 20 listopada 2013, 10:59

    Z cyklu: druty szydełko dzianina

    Jesli ktos poszukuje pomyslu na prezent z klasa, najlepiej dla rolnika... Klasy dodaje zwlaszcza cena oraz fakt, ze materialy sa VINTAGE. Na ostatnim zdjeciu wyrob na modelu. Modelce?
    https://www.etsy.com/ie/listing/168147993/chicken-sweater-size-xs-ecostripe

    Komentuj (0)

    Dutki 21 listopada 2013, 16:43

    Z cyklu: malkontenctwo

    Pieniadze sa w Eire (i nie tylko) tematem tabu.
    Mozna sobie ewentualnie czasem wymienic uwagi, ile co kosztuje, komplementujac, ze to jest calkiem dobra cena, bez wzgledu na wzglad, a i tak zasadniczo chyba lepiej o waginie.
    Ze sie cos da kupic taniej, ze sie da na czyms oszczedzic to nowatorski i nieco ryzykowny temat, plynacy li tylko na fali kryzysu - zaraz sie spali i wroci do podziemia. Straszliwe faux pa.

    Norwegia mi sie podoba - zarobki sa jawne.
    Bardzo mi sie podoba, zeby w PL tez byly jawne. Wydaje mi sie, ze w polaczeniu z polska mentalnoscia pracodawcy na tym skorzystaja (mowa o postawie "a zeby mu ta krowa zdechla"). Zatem propaguje. Kobiet jest ponad 50% w spoleczenstwie, wiec, drogie siostry ("Wez pigulke, wez pigulke") - propagujmy, sprawdzmy, czy nie jestesmy dyskryminowane to bedzie podstawa, zeby zadac docenienia ;) Chociaz mnie przyswieca raczej prostota.

    Gdybym mogla swobodniej porozmawiac o pieniadzach, zakupach ratach itd. z kimkolwiek zyjacym i operujacym w tutejszych realiach, ale nie zywiacym sie przyslowiowa cebula z chlebem, moze i moje poczucie wlasnej wartosci wystawiloby nos z dziury w podlodze w piwnicy. Oczywiscie, w Polsce tez jest to temat delikatny, ale MOZNA. A tu wrecz nie wolno i to na pismie.
    A tak, to moze by ktos doradzil, jak tu przyciac budzet i wiecej zaoszczedzic przy naszym stylu zycia. Bo wiekszosc rad, jak to ASDA tansza niz TESCO albo wyzszosc LIDLA nad Market-Spenderem przy naszym jadlospisie ma sie jak piernik do wiatraka i to pokojowego. Bo tez te sklepy oferuja wyjatkowo malo produktow dla nas, na ktorych mozna by jeszcze bardziej oszczedzic. System mamy wlasciwie dopracowany i przetestowany, chlopaki przeszly trening, nawet mleko kupuja Laciate (wychodzi taniej niz sztucznie nasycone zelazem i rakotworczymi witaminami lokalnej - czytaj narodowej - marki wiadacej). Jestem z tego osiagniecia bardzo dumna, bo sklepy takie jak Polonez, albo juz, nie daj Merlinie, male sklepiki niezaleznych przedsiebiorcow to niczym sklepy cynamonowe z mrocznej inscenizacji. Oswoili i nawet juz nie kupuja bulki tartej pikantnej tylko normalna. Ta pikantna to z piekla rodem, tak na marginesie. I uwazaja na daty. W Tesco tez, bo chyba polskich managerow zatrudnili ;> z przodu sa przeterminowane, a przydatne do spozycia z tylu - Eire wkroczyla do cywiliacji, QED, haha.

    Oczywiscie, zaprzestanie siania propagandy, jak to za granica wspaniale, tez by pomoglo.
    Jesli ktos ma watpliwosci, jak wspaniale jest to zawsze mozna sobie poczytac o Fundacji Barka w Irlandii albo w w Wielkiej Brytanii - po angielsku albo po popolzkjemó (tlumacz Google, wszyscy Swieci Panscy...).

    Tymczasem ja sama finansuje dzialalnosc roznych taki organizacji, zasadniczo charytatywnych, bo formalnie nie dzialaja dla zysku: ZOO, BEZ, WKUR.
    ZOO czyli Zwiazek Ograniczonej Odpowiedzialnosci - jednoosobowa organizacji skladajaca sie ze Szwagra, ktory demonstruje ograniczona odpowiedzialnosc za wlasne czyny i dobrobyt, obciazajac tym spolecznie demokratycznie wszystkich innych, bez wzgledu na to, czy placa podatki, z ktorych finansowany jest jego zasilek, czy nie.
    BEZ czyli Bezrobotni Emocjonalnie Zwiazani to jednoosobowe ugrupowanie Polowica, bez dalszych komentarzy.
    Oraz jeszcze WKUR - Wybrani Kupa Uciazliwi Rzadzacy.

    Komentuj (0)

    wyczytane 22 listopada 2013, 17:57

    Z cyklu: malkontenctwo

    "Miłość nie jest uczuciem, lecz aktem woli."

    I jeszcze:
    "Milosc to nie meta, ale poczatek, w odroznieniu od zakochanie nie jest uczuciem, ale aktem woli."

    Dla mnie jest i jednym i drugim.

    Komentuj (0)

    Unsere mütter unsere väter 24 listopada 2013, 23:11

    Z cyklu: film

    Pierwszy przegapiliśmy. Brniemy przez drugi.

    Już sobie wyrobiłam zdanie: mam w dupie kontrowersje, nie chcę wojny, zabijania, przemocy.

    Za to BARDZO podobał mi się Jubileuszowy Dzień Doktora :)))) Niespodzianka za niespodzianką, fajne dialogi, przywrócony dynamizm starych serii (moja ulubiona z Czwartym - Tomem Bakerem). Trochę mi było za mało mojego innego ulubionego, ale to już za dużo spojlerowania. No i trzeba @być w temacie@, a nie wiem, czy ktoś z ewentualnego czytającego jest w. ;P

    Komentuj (1)


Szablon: koticzka (stopniowo)


HOSTING: ageno.pl