O koticzce RSS

    WIELKIE rozczarowanie 31 marca 2014, 11:56

    Z cyklu: malkontenctwo

    Panie Seagal, jak pan moze!?

    http://www.tvn24.pl/wiadomosci-ze-swiata,2/seagal-zachwyca-sie-putinem-to-jeden-z-najwiekszych-przywodcow,413453.html

    Kolekcja Polowica jest w powaznym zagrozeniu anihilacji.

    Komentuj (1)

    Muszelka i len 06 kwietnia 2014, 15:18

    Z cyklu: druty szydełko dzianina

    ...i mała garstka szklanych i plastikowych paciorków ;P
    No i szydełko i igiełka.

    Będzie później na etsy.com (klik po prawej)





    Komentuj (0)

    Serce ze szkła 06 kwietnia 2014, 16:36

    Z cyklu: druty szydełko dzianina

    Dostałam od MARIAELI przepiękne szklane serce w styczniu na spotkaniu z Pracownią-Twórczego-Niepokoju-i-nie-tylko w Bielsku-Białej .
    Uwiązałam je o tak przy pomocy haka (zydełko jest haczykiem):



    Kordonek i plastikowe koralki. Serce ze szkła. Taki film kiedyś był... yhm... no. Herzoga. Właśnie. Myślałam, że z Klausem Kinsky, ale nie.

    Komentuj (0)

    Uszczelka 07 kwietnia 2014, 16:59

    Z cyklu: malkontenctwo

    Skarżyłam się kiedyś, jak to fachowiec przychodzi do nas coś naprawić i zostawia nas z zepsutym czymś innym. Połowic twierdzi, że dom jest nawiedzony. Ja mu te bzdury z głowy wybijam. Niemniej, w ilu przypadkach wymiana zwykłej uszczelki powoduje bąbel powietrza w rurach?...

    Daleka byłabym (po zastanowieniu) od przyznania udziału sił nieczystych - jednakowoż może by tak wypróbować następnym razem Polaka, bo może więcej myślą o tym, co robią?

    Bo zainstalowanie nam niskiej baterii pod wystającym parapetem trudno uzasadnić działalnością naprzyrodzoną. Co najwyżej nadzwyczajną lekkomyślnością (naszą zwłaszcza, bo facetowi pozwoliliśmy zakupić bez uzgodnień z nami). Moja ręka się w miarę mieści, ale chłopaki mają czasem problem, zwłaszcza kiedy trzeba było mocno dokręcić, bo ZGŁADZILI uszczelki na amen i na śmierć.
    Za to mam dwa kurki, ale tylko jeden kran!
    Ha! XXI wiek, człowieku! (por. "Biały")

    Komentuj (0)

    Myśli rozczochrane 08 kwietnia 2014, 13:16

    Z cyklu: malkontenctwo

    To może najpierw o odżywce do włosów z olejkiem arganowym Joanny - świetna, przebiła u mnie Schwarzkopfa. Serdecznie polecam do włosów zniszczonych i trudnych do rozczesania. Sama stosuję na końcówki. Końcówki zaczynają mi się na poziomie obojczyka i kończą w okolicy pasa, a co. Na lato MOŻE przystrzygę.
    Maseczkę do włosów miodowo-jakąś tam... zapomniałam... też mają w każdym razie świetną.

    Inne objawienia o poranku to np. takie, że w uproszczeniu wszyscy najwyraźniej mamy korzenie w polskich rodzinach szlacheckich, najczęściej bogatych. A chłopstwo wymarło śmiercią naturalną.

    Jeszcze jedno miałam, może sobie przypomnę później.


    Aha, złoty rączek wymienił uszczelki. Kapie MNIEJ, odkręca się NIECO lżej. Przewiduję konieczność wymiany baterii końcem roku, bo wczoraj wieczorem po wymianie chłopaki tak dokręciły zimną wodę, której WCALE nie trzeba mocno zakręcać, tak mocno, że Połowic został wydarty siłą z barłogu, żebym mogła zęby umyć i sobie mordeczki nie poparzyć.

    Komentuj (0)

    Wolność słowa i skrajny wkurz. 08 kwietnia 2014, 17:01

    Z cyklu: malkontenctwo

    Słowo daję, że w obecnych warunkach Kaczyńskiego i sporą część PiSu należałoby zamknąć za stwarzanie zagrożenia dla Rzeczypospolitej Polskiej. Nie umniejszając zasług jego ś.p. brata, którego polityczną sympatią też nie darzyłam.
    Jeśli ich durna gazetka zostanie wykorzystana jako pretekst przez stronę rosyjską (czemuż miało by to kogokolwiek dziwić...?), to kolejne słowo daję, że dołożę wszelkich starań, by dać P.T. autorom w mordę.
    O ile ich ktoś wcześniej nie załatwi, a wielu będzie ochotników.

    Mam jednocześnie nadzieję, że:
    A) nawet Rosjanie załamią się takim... CZYMŚ, no nie wiem, jak tę ujemną inteligencję nazwać.
    B) Maciarewicz stworzy wcześniej precedens, który pozwoli na zakwestionowanie poczytalności niektórych osobników, którzy babrają się w polityce - bo tym razem to babranie się może zaszkodzić poważnie nie tylko niektórym Polakom, ale całemu światu.
    c) oraz że każda głupota ma granice i że granice nie zostaną przekroczone chyba że legalnie i w pokojowych zamiarach (nadzieja matką głupich, ale głupota też ma swój ciężar - lub antyciężar, zależy który serial się ogląda i cytuje).

    Zanim ktokolwiek pomyśli o pozwaniu mnie za ten post, to ja od razu sugeruję, że korzystam z podobnej wolności słowa, na bazie której grupa nieprofesjonalnych krzykaczy bez wyobraźni stawia mój kraj w bardzo niepozytywnym świetle i naraża na dodatkowe niebezpieczeństwo, jakby bez tego nie było źle!
    Wypraszam sobie. Niech się drą na własne ryzyko i wyłącznie za siebie. I niech się modlą, żeby nikt spoza granic Polski nie wpadł na pomysł, że trzeba bronić moich praw.


    Tak jak nie wierzę w pokojowe rozwiązanie tego niepokoju nie tylko ukraińskiego, tak mimo wszystko bardzo NIE chciałabym, żeby bezpośrednią przyczną konfliktu była niekontrolowana głupota.
    Są bardziej szlachetne powody, błagam, niech to chociaż ma jakiś sens.

    Komentuj (0)

    Normalka 09 kwietnia 2014, 10:47

    Z cyklu: malkontenctwo

    Wpadam w depresję.

    Jaka tam wojna.

    Przyszedł gostek, wymienił uszczelki. W kuchni kurek się kręci skokowo i czuję, jak zgrzyta (a nie mówiłam, że głowica? Jakby nei głowica, to bym sama wymieniła ;P Akurat). W łazience kapie BARDZIEJ. Wieczorem wdepnęłam w kuchni w kałużę. W pierwszym momencie byłam przekonana, że rurkę szlag trafił. Na szczęści jedynie rozszczelniła się znowu bateria nad zlewem (ta, której kurki sa niemal pod parapetem - ta za szafką podtrzymującą zlew. Woda spływa grzecznie po rurce i kapie blisko ściany, pod wykładzinkę- linoleum, na którą namówił nas w sumie szwagier, ten sam, który doradził, żeby nie zakręcać mocno, to samo przestanie kapać. Jakoś nie przestało. A pod linoleum jest powódź. Opanowana na chwilę obecną miską (prawdopodobnie, bo skoro wszystko mokre, to nei mam pewności, co tam ejszcze i gdzie kapie.
    W rezultacie trzeba będzie odsunąć pralkę, pod którą owo linoleum szwagier wsuwał leżąc w kącie na podłodze za pralką, kiedy my pralkę z Połowicem przechylaliśmy o dostępne dwa centymetry i trzymaliśmy chwiejną - albowiem pralka jest pod blatem. Mamy taki malutki ciąg - ściana-zlew-blat (tu mała luka na stojaczek na warzywka szer. max 40 cm - pralka pod blatem)-ściana. Żeby tego dokonać, należąlo również wystawić prawie na zewnątrz kuchni kuchenkę elektryczną na szczęście, bo się nie mieściliśmy w trójkę, z pralką, zrolowaną wykładziną...
    Wspomniałam o tym, że się zrobił bąbel powietrzny w rułkach po wymianie tych uszczelek i że gostek swojego kumpla musiał wołac na pomoc, żeby ten bąbela jakoś usunąć?

    W skórcie. Może lepiej przeprowadzka.

    A potrzebna była jedynie wymiana trzech uszczelek.

    Komentuj (0)

    Kurka i kurczaki 14 kwietnia 2014, 01:27

    Z cyklu: druty szydełko dzianina










    Juz na etsy (klikac po prawej).

    Komentuj (0)

    Taka gmina ;P 16 kwietnia 2014, 10:56

    Z cyklu: malkontenctwo

    Po zamachu na World Trade Center w Nowym Jorku w PL taki kawał powstał:
    Siedzi dwóch staruszków i przygląda sie paralotniarzowi pikującemu wprost na 10-piętrowiec z wielkiej płyty. Paralotniarz nie zdołał uniknąć wpadki, spłynął po ścianie.
    Jeden staruszek do drugiego filozoficznie:
    - Jaki kraj, taki zamach...

    W newsach podają, że jakiś bodaj amerykański polityk skrytykował Putina za popieranie terroryzmu w krajach sąsiednich.

    Uwaga, na Żarze, Szyndzielni i innych górkach - pilnujcie spadochronów, bo zajugają!

    -----

    Nie mogę stworzyć sobie kategorii "polityka", bo wykorzystałam cały limit, jaki daje ten - było nie było świetny -serwis blogowy. Ale malkontenctwo właściwie można użyć jako synonimu. Przynajmneij w moim przypadku.

    Komentuj (0)

    Teoria wzglednosci 16 kwietnia 2014, 15:59

    Z cyklu: malkontenctwo

    TVN24.pl liveblog podaje:
    NATO nie widzi znaczących zmian w pozycji ani liczebności sił rosyjskich w pobliżu ukraińskiej granicy - powiedział gen. Philip Breedlove, dowódca sił Sojuszu w Europie.

    100 km w te czy wewte, co za roznica.
    W skali Ameryki zadna....
    ;>

    Komentuj (1)

    Wiesci przefiltrowane 30 kwietnia 2014, 16:56

    Z cyklu: malkontenctwo

    Szefowa pochwalila - bardzo sie ciesze, super, ale ja wiem, ze cienka to bylam jak dupa weza ;P No coz, minelo ladnych pare lat, odkad wystepowalam publicznie w jakimkolwiek charakterze. Nawet toastu nie wznosilam! Wiec jak na osobe, ktora sie NIE PRZYGOTWYWALA to moze i faktycznie nie bylo dramatycznie. Tego, naturalnie kierowniczka tez nie wie w szczegolach, ale tez nie sadze, by ktokolwiek cwiczyl takie robocze wystapienie i chyba nikt nie oczekuje, ze ktokolwiek to robi. Wypowiedz wrecz, nawet nie wystapienie.
    A i tak pomniejszej klasy w porownaniu z innymi przypadkami.

    Samokrytyka zlozona, teraz krytyka.
    Myjem siem bowiem kwadratami.
    Na zebach i paznokciach osiada mi kamien. Na rajstopach tez.
    Prysznica nie moge brac w soczewkach, bo jakby mi sie ta woda z kurka do oka dostala, to mi sie soczewki porysuja.
    Taka okropna woda nam leci.
    Podobno zdatna do spozycia.
    Hm.
    Polowic ostatnio ma jazdy z zoladkiem (ale mozliwe, ze po Centrum, bo zakupiony dlan przez mnie Vitaral posial i pewnie juz wyrzucilismy jako rpzeterminowany).
    Ja dzis tez dostalam jakichs babelkow w srodku, choc mozliwe, ze to jednak ukryty stresik wypowiedzia (bo wystapieniem nadal nie nazwe). No mimo wszystko czlowiek siedzi i gada, a inni sluchaja, ja czuje, jak zoladek balonikowato rosnie, a tu taka ciiiisza i tylko ja gadam... no i watek mi sie rwie, naturalnie - ale szybko powiazalam jako dziarka dziewiarka ;P)
    Szkoda jeszcze, ze Polowicowi sie robilo z tym zoladkiem w nocy, jak zwykle - i jak zwykle przed tym, kiedy ja powinnam sie skupiac, ale to juz moja proza zycia - i trwa. A poniewaz ja na stres tez zoladkowo, to teraz nie wiem, czy to te kwadraty wody w czajniku i garach, czy zbieg okolicznosci.

    Musza byc kwadraty jakies, bo na zwykle H2O to sie nie klasyfikuje.

    No kurcze, widzialam wode w Polsce, nie? Nawet w Wwie. i na dodatek mokra byla, nie sucha.
    No, to to nie jest to.


    Ide szukac, po ile sa filtry, bo akurat na to filtr pomoze, aha.

    Komentuj (0)

    Centuś jestem ;P 30 kwietnia 2014, 17:53

    Z cyklu: malkontenctwo

    HURA!!!!!!
    http://tvn24bis.pl/informacje,187/wiekszosc-polakow-nie-chce-w-polsce-euro,423675.html

    Wolę być dusiGROSZem! :) Jeszcze będę!

    Komentuj (0)

    Drżyjcie sąsiedzi 01 maja 2014, 11:23

    Z cyklu: malkontenctwo

    Odkurzyłam gitarę i chęć nauki.

    Połowic na świętego! (póki co, zobaczymy, ile wytrzyma...)

    Komentuj (0)

    Tak szem podsluchujem... 01 maja 2014, 19:04

    Z cyklu: malkontenctwo

    Sasiadka "po biurku" sie hajtac bedzie i wybierala sukienke. Kupila koniec koncow z lat czterdziestych, piekna, stylowa i pasuje jej. Jednakowoz to, co ogladala i opowiada i co w sklepach tu wisi...
    Jerzu.
    Jaki ten kraj jest zacofany.

    Komentuj (0)

    Oko 08 maja 2014, 17:23

    Z cyklu: malkontenctwo

    Oko mię się podbiło zlekka.
    Nie wiadomo skąd i kiedy, coś mi się zrobiło.
    Pierwsza zauważyła koleżanka.
    Z reguły nie zdążę popatrzeć w lustro za bardzo przed wyjściem, a wieczorem już mi się nie chce i nie ma po co. W końcu obejrzałam bliżej facjatę - no i coś jest. Oko jakby podbite.
    Główkowaliśmy z Połowicem, ale nic nie wygłówkowaliśmy poza jednym banalnym i bezbolesnym zderzeniem, kiedy nachylaliśmy się ku sobie. Ale też nie za bardzo pasuje do schematu, miejsca, kształtu i odcienia.
    No wyglądam, a właściwie wyglądałam, jakby mi kto w limo przywalił.

    Wczoraj rano się zdenerwowałam na bank - ściślej na własną głupotę odnośnie SWIFTu, a koleżanka zagadywała, czy jakieś kłopoty z mężem. Początkowo nie skojarzyłam, dopiero po rozmowie, kiedy przedyskutowałyśmy sprawy przelewów. Inna znajoma też skwitowała, niby żartem, że myślała, że mi małżonek przylutował. Abstrahując od tego, że nie znają anielskiej i samodestrukcyjnej cierpliwości Połowica oraz że całkiem prawdopodobne, że mam swoją renomę, bo ja jestem choleryk i wyróżniam się rozentuzjazmowaniem z wyalienowanego tłumu autochtonów, przeraziło mnei coś innego.

    Że jakoś tak obojętnie i domyślnie potraktowana została sprawa domniemanej (nawet jeśli mylnie) przemocy domowej.
    Oczywiście, szanuję niewtrącanie się w cudze brudy, ale co innego, kiedy dochodzi do konkretnego pobicia. No jakichś emocji, oburzenia, a w moim przypadku zgrozy pewnie bym oczekiwała.
    Umówmy się, że o ile większość aktów tego typu jest głęboko zagrzebywana pod dywanem i dechami piwnicy i starannie uklepana, to jednak wydaje mi się, że w Polsce przemoc w rodzxinie jest uznawana za zjawisko nienormalne, chore, patologiczne.

    Czyżby nieznane oblicze Irlandii??????

    Jestem w szoku.

    Poza tym nic innego już mi do głowy nie przychodzi oprócz a) walnęłam sobie troszkę takim clipsem stalowym do papieru, zaczepionym z własnej i nieprzymuszonej woli do krawędzi rękawa - bo się musiałam podrapać, ale mi się go nie chciało przyczepić bezpiecznie i tak balansowałam na krawędzi wybicia sobie oka, ale nie kojarzę, żeby mnei zabolałao - tylko że sę cieszyłam, że nie w samo oko, bo trochę ryzykowne i by bolało; tudzież b) ostatnio oczy mnie swędzą, mam suche i zmęczone - możliwe, że od klimy, pyłków i braku snu, a na krople skąpię, więc możliwe, że zatarłam, ale żeby pod dolną powieką taki ślad się zrobił? Normlnie siniak? Bo jakby jakaś anemia, o bym miała też i w innych miejscach, nie? A nie mam.

    A najbardziej mi szkoda Połowica, bo kto mi uwierzy.

    Komentuj (0)

    Prezydent i traktor 09 maja 2014, 15:33

    Z cyklu: malkontenctwo

    Komentuj (0)

    Taki dzien i juz. 13 maja 2014, 17:13

    Z cyklu: malkontenctwo

    Taki to dzien, ze wymiotuje juz Irlandia i najblizszym otoczeniem.
    Niby fajni ludzie, ale po prostu potrzebuje przerwy i normalnosci.
    Najlepiej w odosobnieniu. Moze byc z Polowicem i kotem, najblizszymi Krewnymi i Znajomymi koticzki.

    Czemuz, o czemuz ze mnie taki cykor i czemuz o czemuz czekam az sie cos gdzies wreszcie rypnie, bo jak sie nie rypie, to siedze i nic.
    Argh, jak mawiaja anglojezyczni.
    Tylko mi potem nie wypominac, ze sama prosilam - sama sobie powiem, jakby co. Poza tym ja chce, zeby sprawa sie rypla warunkowo, i to na moich warunkach i najlepiej zebym w ygrala najpierw w totak,w ktorego nie gram ;P
    A tu jeszcze dwie nieskonczone godziny. Je-rzu.

    Komentuj (0)

    Zludzenie apteczne 15 maja 2014, 13:22

    Z cyklu: malkontenctwo

    Nie rozumiem, skad u ludzi urojenia, ze za granica jest tak duzo lepiej niz w PL.

    Zwlaszcza u tych, ktorym sie finansowo i zawodowo udalo odniesc sukces.

    Pomijajac milczeniem to, czego zadne pieniadze nie wynagrodza i nie kupia - sfere emocjonalna.

    Tym razem kategoria to owszem, malkontenctwo, ale najwyrazniej cudze ;P

    Komentuj (0)

    Slow brak 20 maja 2014, 10:49

    Z cyklu: Irlandia

    W Polsce 26-latek sciagnal staruszke po schodach.

    W tym czasie w Irlandii 14-latek zgwalcil swoja 71-letnia ciocie.


    Nie radze sobie z newsami ostatnio, a nie moge zaprzestac, no. Co za nalog.

    Komentuj (0)

    Szal koticzki, nie mylic z Podkowinskim 21 maja 2014, 11:43

    Z cyklu: malkontenctwo

    Internet i gazety pelne ciasteczek i deserow ze swiezymi owocami.
    Przywoluje sie do porzadku - nawet jesli wywale mase kasy na pudelkowane owoce na sztuki (niemal, naprawde mozna wyliczyc konkretna cene jednej nieprawdziwej borowki, bo to sa jakies inne, nie czarne jagody, ale mi sie nie chce juz roztrzasac roznic - w srodku sa zielone i smakuja drewnem, nie lasem), to zaplace za pudelko, wyglad, ale nie za smak, bo tegoz brak.

    Moze nabede polskie mrozonki i bede nad nimi lkac...

    Zycie bowiem sklada sie z drobiazgow - z porannej kawy, smrodu w autobusie, ulicy z korkiem i klebami spalin, psa na skwerku ploszacego golebie, kromki naszego powszechnego, dymku z papierosa*).
    Reszta jest od przypadku do przypadku.

    --------------------------------

    *) niepalacam, ale dobrze sie komponuje z reszta tekstu. brak slowa chleb jest rowniez zamierzony.

    Komentuj (0)

    Korwin-Mikke NIE REPREZENTUJE MOICH POGLADOW. 28 maja 2014, 22:20

    Z cyklu: malkontenctwo

    Żeby nikt nie miał wątpliwości, ten człowiek nie wypowiada się w moim imieniu. Jako polityk nie, jako człowiek, nie, jako obywatel nie, jako ktokolwiek inny też nie.

    Powinien się przebadać, na pewno da się złagodzić objawy andropauzy oraz innych pochodnych chorób wieku starczego.

    Jak widać, jego podejście w praktyce nie działa - sam nie wie, kiedy przestać i gwałci w ten sposób wszystkich przez uszko.

    Przez niego straciłam nawet tę odrobinę sympatii, jaką miałam do 11go Dra Who. Tak to głupota potrafi człowiekowi życie obrzydzić.

    -------------------------------

    Ten ciężko chory człowiek stwierdził, że wolałby, by jego córka trafiła w ręce pedofila (opisał nawet przypuszczalne akcje), niż była uczona seksuologii i onanizmu. Ciekawe, co na to córka... A może wnusia. Czy na pewno tacy osobnicy nawołujący do przestępstw powinni przebywać na wolności? Zabrakło miejsc w szpitalach psychiatrycznych? Może by tak wysłać do Rosji?... Czy na takich też jest jakieś embargo? (nie chcę porównywac z wieprzowiną, bo mam szacunek dla zwierząt, nawet tych, które spożywam. Naprawdę mam. Indianie też mieli i polowali).

    Komentuj (0)

    Polityk 29 maja 2014, 11:35

    Z cyklu: malkontenctwo

    No, dobrze, wiem, ze laboratoria przerzucily sie z prawnikow, na ktorych przerzucily sie, bo szczurkow bylo im zal, na politykow. Mimo to, podobnie jak dzuma, cholera i koklusz, niepokoi mnie istnienie niektorych zarazkow.
    Istnienie Koriwna-Mikke ma jednak pewne zalety. Np. dowodzi, jak istotne jest porzadne, nowoczesne wyksztalcenie.

    Nie posiadam zdania nt. seksuologii w szkolach ani programu Gender, poniewaz nie zglebialam tematu, nie wiem, w jaki sposob temat jest wdrozony. Ale jak widac, niektorzy - tacy jak ww. totalny ignorant - nie maja pojecia, o co chodzi w seksie, ani co oznacza naruszenie sfery prywatnosci. W niektorych przypadkach naprawde az korci, zeby nauczac poprzez doswiadczanie.

    A zeby jeszcze zamknac temat nad wyraz wieloznacznie, nawiazujac do ostatnich glosnych spraw, jednej o skali globalnej (Kosciol), drugiej o skali lokalnej (siostra Bernadetta), apeluje:
    Idz do klasztoru,Janie Korwinie-Mikke.

    Najlepiej do trapistów lub kamedulow.

    Komentuj (0)

    Najblizszy weekend 05 czerwca 2014, 13:33

    Z cyklu: malkontenctwo

    - dołuje mnie w nim JEDNA tylko rzecz. Kurde, znowu będzie lało.
    Wkurz totalny.
    Pomaluję sobie z tej okazji sypialnię, czściowo, bo nie mam nerwów do odsuwania dwóch szaf. Kontynuacja będzie w inny weekend.

    Komentuj (0)

    Jak dobrze wstać skoro świt 08 czerwca 2014, 23:10

    Z cyklu: malkontenctwo

    W każdym razie może będzie przyjemniej z racji żółtego koloru połowy sypialni, poprzednio była żywa, wiosenna zieleń, taki ni to groszek, ni to jadeit. Za tydzień trzeba odsunąć dwie szafy. Oraz zapewne zdjąć książki z dwóch pozostałych półek (dwie dziś przerobiłam). Chyba żeby zostawić taki ozdobny zielony panel dla przełamania nudy, khem. ;P

    Komentuj (0)

    Jak dobrze wstac skoro swit, jego mac. 10 czerwca 2014, 11:05

    Z cyklu: malkontenctwo

    Dawno temu sluchalam Trojki i byla tam Monika Olejnik i spotkania z politykami. A po jakims czasie zmienilam na RMF FM, ktore newsow i reklam ma minimum. Moje dni byly jasniejsze i radosniejsze. Teraz slucham, czy dzieci sasiadki sie juz dra pod oknem, bo to znak, ze jest cholernie pozno.

    Komentuj (0)

    Staropolszczyzny sie im zachcialo... 18 czerwca 2014, 18:03

    Z cyklu: malkontenctwo

    Niestety, ale polityczna kultura wymaga, zeby osoba skompromitowana podala sie do dymisji, nawet jesli kompromitacja byla pozorna.
    Takie obyczaje sa przyjete.
    Gdyby panowie nie robili sobie jaj tylko je mieli, tak by postapili, bo bez wzgledu na intencje, pozostawanie na stanowiskach niczego dobrego nie przyniesie zadnej instytucji, osobie (poza opozycja i wrogami moze...) ani Rzplitej.

    Smrod sie zrobil i tyle. Mozna jesc, roztrzasac lub sprzatac.

    Szkoda mi w tym pana premiera, technicznie ma racje. I lubie go, i popieram. A opozycji nie.

    Wspominalam, ze mi nawet Dr Who 11-ty obrzydl przez niektorych nieuswiadomionych oszolomow? Ciekawe czyje dzieci, bo przy takim stanie jego nieuswiadomienia to zaczne wierzyc w bociany.... Cip-cip.

    Komentuj (0)

    Dziennikarstwo czy pismaki? 19 czerwca 2014, 13:32

    Z cyklu: malkontenctwo

    Co nalezy zrobic, jesli wejdzie sie w posiadanie materialow sugerujacych, ze ktos dziala na niekorzysc panstwa?

    SPRZEDAC i siac zamieszanie.

    Tak jak Wprost.

    Skoro pieniadze sa wazniejsze niz bezpieczenstwo i stabilnosc, to kto ma tutaj racje? Kto jest tym zlym? Ludzie, ktorzy (abstrahujac od politycznego wydziweku sprawy - nie potrafia sie poslugiwac poprawnie jezykiem polskim - standardy zostaly POLAMANE??????? POLAMANE????? Doprawdy. Zenada. Oraz -) i sprzedaja po kawalku rozmowy osob, ktore, jak sami sugeruja, dzialaja na niekorzysc Rzplitej, czy tez ci, ktorzy rozmawiaja o pieniadzach w sposob, w jaki nie przystoi reprezentantom tak znaczacych instytucji - i zamierzaja zalatwiac swoje prywatne interesy naduzywajac zaufania spolecznego?

    Nie ma tu niczego wprost, to matactwo, kretactwo, prywata i kasa, opluwanie i staropolska dupa. I wrecz chce sie przytoczyc slowa politykow, co to wszystko jest...

    A czego nie ma?
    Postawy obywatelskiej, praworzadnosci ani patriotyzmu. Bardzo prawdopodobne, ze po zadnej ze stron.

    Wiec, kto jest bez grzechu niech rzuca kamieniami, ale uwaga, bo rykoszetuja.

    Wkurz totalny. Az mi sie nie chce polskiej czcionki znowu przelaczac.



    Nie tylko ja jestem zdania, ze dziennikarze powinni widziec cos wiecej niz tylko naglowki na pierwszej stronie i stan konta: http://www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/b-zastepca-prokuratora-generalnego-dzialania-wprost-sprzeczne-z-prawem,441287.html

    Komentuj (0)

    Na wprost czy przeciw 19 czerwca 2014, 18:14

    Z cyklu: malkontenctwo

    Jak widac, nie wszyscy rozmieniaja sie na drobne i sa glosy przeciw, a nie wprost, i to z samego srodowiska dziennikarskiego:
    http://www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/cale-srodowisko-dziennikarskie-przeciwko-tuskowi-sa-publicysci-ktorzy-bronia-premiera-i-abw,441305.html

    Mile, ze i tvn24.pl pozostaje obiektywne, przynajmniej w tej sprawie. I za to takich lubiem sobiem.

    Komentuj (0)

    Sienkiewicz i Belka albo o dwoch takich 20 czerwca 2014, 10:44

    Z cyklu: malkontenctwo

    ktorzy mi bardzo przypadli do gustu, razem z Tuskiem i Olechowskim po przegladzie porannych tvn24.pl - i mam nadzieje, ze panowie dadza mi sie tej wersji trzymac, bo ja sie zrazam dosc latwo ;P

    A ABW trzeba faktycznie porzadnie przeszkolic, bo FBI to-to nie jest, ani NCIS z Gibbsem tez nie (ktory mial swoje za uszami i tez by Wprost pewnie po nim pojechalooooo), bo wyszla amatorszczyzna i cos w rodzaju najazdy gangu na pub zamiast profesjonalnej akcji. Co do przymusu fizycznego w stosunku do redaktora - sie mi widzi z tych zdjec i nagran, ze nie o redaktora im chodzilo, tylko chcieli lapt op, nie? Ciekawe, co oprocz tych tasm bylo, tak na marginesie.... Ale nie bylo mnie tam, wiec co sie bede wymadrzac?

    Poza tym zezera mi notki i mnie wykopuje ostatnio i kaze sie logowac przy kazdym kliku, co jest?

    Komentuj (1)

    Normalny wpis 20 czerwca 2014, 14:45

    Z cyklu: malkontenctwo

    Czyli o normalnym życiu.
    Otóż, jak nie/licznie (niepotrzebne skreślić) wiedzą, lubuję się w różnych internetowych galeriach i blogach rękodzielniczych. I dziś tak sobie w porze lunchu (no bo tu jest pora lunchu i to godzinna, i czasem nawet ją wykorzystuję nie tylko na zakupy żarciowe lub płacenie rachunków, ale DLA SIEBIE też czasami) obglądnęłam taki jeden na deccorii (użytkowniek Magnolia88, o ile nie pokręciłam) - świetna, raczej o dekoracji wnętrz i ogrodów. I stwierdziłam u siebie przyspieszone bicie serca i nagłą zamianę nastroju oraz zbliżenie świata magii, którą czasami udaje mi się przywołać samodzielnie przez szyszkę lub kilka gałązek pod sufitem.

    A przy okazji, strokim Wielkanocny tak chłopakom do gustu przypadł, że po rozbrojeniu z jajc rozmaicie dekorowanych i zneutralizowaniu - pozostał. Może my jakieś ptactwo podwieszę na lato. Albo motylki ;P A co.

    Zatęskniło mi się od tej galerii do ludzi, którzy doceniają nie metki i ceny, ale pomysłowość i kompozycję, ponieważ tutaj nie doświadczyłam. Żygam czasem tą kulturą, naprawdę.
    Albo rzygam.
    Nigdy nie wiem, a już nie chce mi się sprawdzać. Wracam do roboty.


    Poza tym busy mnie rozpieściły, a ceny samolotowych (sic!) biletów nie i mi zębów od tego ubywa, bo zgrzytam od momentu skalkulowania ceny WSTĘPNEJ (o końcowej nie wspomnę, mało mnie reanimowac nie trzeba było). A na Gwiazdkę już jest to samo. Będę się musiała wykazać innowacyjnością znowu...

    Piękne te galerie Magnolii88, wieczorem sobie znów pooglądam.

    Komentuj (0)


Szablon: koticzka (stopniowo)


HOSTING: ageno.pl