O koticzce RSS

    Patriotycznie... 14 lutego 2015, 01:55

    Z cyklu: malkontenctwo

    Komentuj (0)

    Wolność albo Carpe Diem 18 lutego 2015, 22:15

    Z cyklu: malkontenctwo

    Bardzo filozoficzne myśli nachodziły mnie od samego rana.

    W Irlandii prawo zezwala na przymusowy wykup nieruchomości, która stoi na przeszkodzie budowie drogi - zdecydowanie taki jest wydźwięk artkułu w prasie. Dotyczy to małżeństwa z dzieckiem, które dom wybudował czy też rozbudowało rok temu, uzyskując pozwolenie od władz lokalnych, którym przedstawili plan itd.
    Mają tam też swój biznes - kwiaciarnię. Moja koleżanka, która studiuje prawo stwierdziła, że dostaną rekompensującą zapłatę za ten dom, ale nie zgadzam się, by zapłata mogła zrekopensować utratę dorobku - w sensie emocjonalnym. Uważam, że takie prawo nie idzie w zgodzie z poszanowaniem jednostki, zwłaszcza, że wszystko stało się w tak krótkim okresie czasu. Kolegówna młoda jest i nie docenia jeszcze tego, jak bardzo można przywiązać się do tego, co człowiek własnym wysiłkiem dosłownie lub w przenośni zbuduje. I jak bardzo odczuwa się stratę. O pośrednich i ukrytych kosztach wymuszonej przeprowadzki nie wspominając - trzeba zamknąć buiznes, traci się klientów, dostawców, naraża na oddanie przewagi konkurencji, są straty wynikające z samej przeprowadzki i czasowego zamknięcie biznesu, ponadto koszty otwarcia i rozruchu w nowym miejscu, które może nie być aż tak atrakcyjne itd. A sam ludzki wysiłek z tym związany?

    Zaczęłam się zastanawiać, jak daleko można się posunąć poświęcając jednostkę dla dobra większości. W cywilizowanym świecie nie powinno się to zdarzyć, ale nie dojrzeliśmy ani jako jednostki ani tym bardziej jako społeczność.
    Gdyby złamali jakieś zasady społeczności, która im te krzywdę wyrządza, nie poruszyłaby mną taka historia, a przynajmneij nie aż tak mocno.
    Oczywiście, że wiąże się to ściśle z obecną zawieruchą polityczną na kilku frontach.

    To nie jest dobry czas. Ten chyba trochę przegapiłam i bardzo mi z tego powodu smutno.

    Ale jeszcze w zielone gramy. I nie przestanę, chociaż jakiś przygłupas dziś opisał 47-latka "To człapie starość" Jeśli ta osoba może nazwa 47-latka staruszkiem i to człapiącym (a chodzi o sportowca i to ambitnego, bo narciarza z kraju, w którym nie pada śnieg), to ja czuję się NIEWINNA nazywając autora takiej wypowiedzi nietaktownym głupkiem, który ze sportów uprawia slalom na krześle na kółkach między biurkami. No nie przejde nad tym do porządku dziennego. I to tvn24.pl, doprawdy. Średnia wieku 15 lat?

    Komentuj (0)

    Oko za oko 19 lutego 2015, 14:31

    Z cyklu: malkontenctwo

    Tylko to mi przychodzi, kiedy slysze o draniach, ktorzy znecaja sie nad zwierzetami, zwlaszcza nad kotami I psami. Z kotami roznie bywa, ale psia milosc jest jedyna na swiecie.
    Zabic to za malo, takie powiedzonko tez jest i bardzo mi tu pasuje.

    Roztrzesionam z bezsilnosci. ARGH.

    Komentuj (0)

    Teoria spisku 21 lutego 2015, 17:37

    Z cyklu: malkontenctwo

    Zakładam, że nei jestem jedyną osobą, której przyszło do głowy, że ostatnia plaga pożarów, która trochę wykracza poza normalną częstotliwość dziennikarzy szukających sensacji, to może być zorganizowane CÓŚ?
    Takie niefajne cóś.

    Nie lubię żyć w ciekawych czasach. Nudne były fajniejsze, rozrywkę dostarczało mi prywatne życie.

    Komentuj (0)

    Wyjątki z listu do Przyjaciółki albo myśli rozproszone 24 lutego 2015, 23:48

    Z cyklu: malkontenctwo

    Przypomniał mi się tytuł wyśmiewczy "Do przyjaciół Moskali", ale nie tyle politycznie, bo to inna epoka była - a ja mam nadzieję, że jako naród otrzeźwieją i wezmą górę nieco zastraszone głosy rozsądku optujące za pokojem, ko-egzystencją i rozwojem ludzkości (Nadzieja matką głupich, ale moja mama ma inaczej na imię, nie Nadja, więc może jest szansa).

    I jeszcze doznałam olśnienia, ze Nadja w Psach 2 to imię symboliczne.
    I nadal nie wiem, kto miał trzy córki Nadję, Wierkę i Lubę w literaturze; gdzieś dzwoni, ale taki pogłos, że nie mam pojęcia.

    A oto ten obiecany i edytowany, mocno naszpikowany cycatami i dygresjami wyjątek czyli myślotok pisany
    "...A co do Rosjan, Rosji, Putina - najbardzie przeraża mnie w ludziach brak umiejętności lub wręcz odrzucenie logicznego myślenia. Hawkins ma racje - czas wypierniczać z tej planety w kosmos, to może się coś uda ocalić (..."kulturę sztukę, wolność słowa - Róbmy swoje, tralalalalala... itd.". Tylko żeby nam planeta małp nie wyszła.......

    (...)moje wysiłki koncentrują się na czymś w rodzaju konkurencji dla tego Greya - chociaż dużo mniej erotycznego, choć jak podejrzewam nie mniej głupiego fanfiction story, który zaczęłam w 2003 roku i nigdy nie porzuciałam, chociaż przerwa dość długa...
    (de facto wracałam do tej bnazgraniny co jakiś czas, ale widać jeszcze musi poleżakować. Niemniej można poobracać buteleczki, ajk na dobre stare wino przystało ;)
    Głowna różnica zaczyna się poważnie sprowadzać do tego, że o ile znudzonym gospodyniom domowym klasy średniej (zatem z pewnymi zasobami finansowymi uwalniającymi je od wielu banalnych problemów w gospodarstwie domowym niczym Mr Muscle, Fairy Ultra oraz ten odkurzacz bez ruły i kabla, co to taki fajny jest) marzy się facet, który je ten-tego, przejmując cał odpowiedzialność za to, że one chcą być i są Złymi Dziewczynkami (???... bladego pojęcia nie mają, co to są złe dziewczynki, ale niech sobie myślą, jeśli im to poprawia poczucie własnej wartości i leczy depresję...), to niektórym całkiem przedsiębiorczym kobietom pracującym marzy się facet, który absorbuje mniej uwagi, a wręcz przeciwnie, naprawi to i owo, zajmie się urzędniczymi sprawami i zapłaceniem rachunku czy dwóch, a na koniec przytuli i w ramach miłości i poświęcenia powściągnie swe wyraźnie widoczne rządze. A owe kobiety mają dzięki temu więcej czasu dla siebie i przemyślenia swoich własnych problemów egzystencjalnych.

    Obawiam się, że ta różnica to jakieś 20 lat w linii prostej. Z tendencją rosnącą w miarę wydłużania się oczekiwanej długości życia. Z założeniem, że bliżej emerytury może wzrastać zapotrzebowanie na zasobniejszy portfel, co wynika z projekcji efektywności obecnie działających (???????????????? chociaż ok, TERAZ działają - do czasu, do czasu - do czasu emerytury) portfeli emerytalnych.

    Bo z czasem okazuje się, że właściwie to pan Grey mimo wszystko musi miec PA (Personal Assistant) czyli sekretarza/-rkę, bo sobie z normalnym SZARYM życiem by nie poradził. A my owszem.
    Mimo że Połowic wiele rzeczy robi, łącznie z obiadem dla mnie i zmywaniem (w weekendy ja przejmuję i wręcz lubię kurzodomowić, a nawet bardzo), to zawsze jest jeszcze bezpieczna przestrzeń między rzeczywistością a ideałem. Zwłaszcza w kwestii ostatniego słowa i przyznawania racji bez względu na stan faktyczny. (Pomijając fakt, że zawsze za mało jest czasu na robienie na drutach, szydełku, lepienie z masy papierowej, nie wspominając o innych nowych i niewypróbowanych technikach rękodzieła oraz TAK ZWANEJ sztuki...)

    Czego wszystkim P.T. Czytelnikom adresowanym oraz szpiegującym (naczytałam się newsów o Snowdonie i nowych propozycjach związanych z intensyfikacją terroryzmu na świecie - słowo daję, niech czytają i moje gupie i mądre maile i wpisy, byle to pomogło temu poplątanemu światu) życzymy bez względu na płeć.
    I jeszcze żeby się nie wstydził kupić podpaski i wiedział które - ideał do pożygania czy teżpPoRZygania - nigdy nie wiem.
    Dobranoc, ide sobie dalej pisać bajkę na dobranoc.

    Aha, jeszcze jedno - naprawdę ostatnie. Czy autorka "Greya" naprawdę, ale to naprawdę nie słyszała o filmie "9 i półtygodnia", który nawet nie był pierwszy z swoim gatunku i bynajmniej nie przełomowy?????? Ale NAPRAWDĘ???? I ta cała reszta napalonych bab też nie???????? Że się tak wyrażę: bez jaj!"


    Tak to sobie popisałam, potem tu wrzuciłam, dodatkowo doprawione. Bo taki dzień, takie myśli, jaki świat.

    Komentuj (0)

    Poczucie kierunku 25 lutego 2015, 00:36

    Z cyklu: J.K.Rowling

    ...a raczej jego brak to domena Połowica. Jeszcze raz udowodnił on, jak dobrze mu idzie gubienie się:
    - Patrz, kochanie, jaka fajna fototapeta! Widzisz, co to jest?
    - Mhm. Peron 9 i pół*).
    - Nie, no dokąd ty zamierzasz jechać???? Nic dziwnego, że się zgubiłeś w Polsce na dwa dni!


    *) bez podtekstu, bo Połowic nie znosi Rourke'a ani Basinger, w związku z czym filmu nie zna.

    Komentuj (0)

    Parę dni temu... 27 lutego 2015, 23:53

    Z cyklu: malkontenctwo

    Nie wiem, kto to ten Kobzon wpisany na liste Rosjan objetych sankcjami, ale z zadnego koncertu tenorow ani innych podobnych go nie pamietam. Z Pavarottim chyba nie spiewal, a ni z moim ukochanym Placido Domingo, ale nie sprawdzalam. Ze Stingiem tez raczej nie, ani nawet z Bono.
    Nie wiem, czy to jakakolwiek strata dla kultury swiatowej.
    Nie rozumiem tylko, dlaczego taki dumny ze swojego kraju czlowiek dzieci puscil do krajow Unii Europejskiej i dlaczego nie zamierzal sie leczyc w swojej ukochanej ojczyznie tylko za granica.

    Zdaje sie, ze do slownika nalezaloby wprowadzic nowe wyrazenie: rosyjska logika. To tak troche jak pierwiastek z minus jeden, tylko z wiekszym procentem totalnej abstrakcji.
    Mogloby ono rowniez oznaczac jako synonim ten stan, kiedy czlowiekowi sie sni, ze sie budzi......

    Komentuj (0)

    Takowo kak putin??? 27 lutego 2015, 23:54

    Z cyklu: malkontenctwo

    Uwazam za glupie operacje plastyczne typu lifitng czy wstrzykiwanie botoxu.
    Panta rhei - remontem scian niewiele mozna zmienic, jesli wnetrze jest stare i staje sie malo funkcjonalne w nowych, zmienionych warunkach.
    Dosc mocno pracowalam nad wypracowaniem postawy, ktora nie pozwalala mi sie uzalac nad tym, co obracalo sie w proch i nie plakac nad rozlanym mlekiem, tylko z mlodymi naprzod isc itd. mimo, ze cale zycie zdawalo i nada mi sie zdaje, ze nie lubie okresu pozytywizmu. Ale podejscie uwazam za sluszne, lacznie z silaczka, ktorej tez notorycznie nie lubie, a wrecz sie w glowe nad nia pukam i... postepuje podobnie.
    No coz.

    I szczerze powiem, ze chyba tak sie zbalamucilam emocjonalnie i mentalnie, ze bardziej mi dokucza, wrecz nie moge tego zniesc, kiedy jakis buc stara sie przywrocic, to co bylo, nie wroci i szaty rozdzierac by prozno. I troche mi zal, ze w mych drzwiach nie pojawi sie Puszkin, i nie ma juz san i nie bedzie juz nigdy, ale jakos nie szkoda mi tej Moskwy, ktora nastala potem. Mni9ejsza o architekture, zapewne niejeden lifting zrobiono i jeszcze wie4le trzeba, jak to w kazdym miescie, w ktorejkolwiek czesci swiata by ono nie bylo.
    I jesli ten buc chce trafic na jakies wielkie obrazy, to tam juz jest czterech: Marks, Engels, Lenin i Stalin. Piaty element, jego mac'. Przepraszam pania, nie mialam intencji obrazac jego matki, sie mi tak tylko teges.
    Poza tym pierwszym juz nigdy nie bedzie, sorry, Winetou, zmarnowales szanse. Tamci przynajmniej zon nie wymieniali na lepszy model niczym saochod i jakies wartosci rodzinne doceniali w porywach.
    Mogl przekreslic wszystkich czterech. Mogl byc tym postepowym. Nowym, inicjatorem Nowych Czasow dla swojego kraju, naprawde lepszych czasow - okazuje sie nieudolnym, plytkim imitatorem, ktory nie potrafi sie pogodzic z postepem, za wszelka cene usiluje go zatrzymac i zawrocic (Einstein sie, psiakrew, znalazl) kalkujac to, co zrobili jego poprzednicy.
    Zenada i rozczarowanie.
    Ani czerwony, ani monarcha. Filmow o nim nie beda robic, co najwyzej pojawi sie w jakiejs zapomnianej kreskowce, jesli po jego tak zwancyh osiagnieciach jeszcze zostanie ktokolwiek i cokolwiek, by robic jakies filmy. Bo czwarta wojna swiatowa bedzie na patyki i kamienie - i nie powiedzial tego zaden Rosjanin, psze pana.
    Najwieksze osiagniecie - wreszcie sie znalazl polityk, ktory rozsierdzil koticzke, ale to tez mi przejdzie, bo bardziej mnie dobija fakt, ze system dopuszcza do tego, by osoba niepelnosprawna umyslowo i w domniemaniu niepoczytalna, bedaca psychopata i socjopata bez moralnego kregoslupa, mogla osiagnac stanowisko, ktore daje mu niebezpieczny zakres swobody dzialania.

    Zestarzeje sie i on, jesli go nikt nie ubije wczesniej, zniedoleznieje, nie bedzie juz takiego nowego modelu, ktory zgodizlby sie z nim dzielic zycie, to pojdzie po rozum.Szkoda, ze bedzie za pozno.

    Komentuj (0)

    Wazna jestem czy co??? 28 lutego 2015, 00:04

    Z cyklu: malkontenctwo

    Statystyki pokazują mi odwiedziny z adresu warkeeper.net - jakieś to to dziwne, ni to rosyjskie, ni to ukraińskie - google wskazuje, że to darmowy serwer warcraft. Połowic w taką grę nie grywa. Ja sobie tylko pogrywam, pyskuję i wylewam gorycz na całe to zamieszanie i utraconą wiarę, że ludzkość MOŻE. (Nawet jeśli może, to widać NIE POTRAFI) :(

    Najpewniej to znowu jakis gupi u-bot ;) Pewnie złapałam na stronach z robótkami, bo tak statystycznie, uogólniając i w wiekszości, to Rosjanki mają najciekawsze.

    Komentuj (0)


Szablon: koticzka (stopniowo)


HOSTING: ageno.pl