O koticzce RSS

    I po Swietach, i po ptokach 10 stycznia 2013, 15:44

    Z cyklu: malkontenctwo

    Przez rok uczylam dzieciaki, przez 8 lat prowadzilam rozne zajecia na niejednej uczelni wyzszej, przez okolo dziseic lat prowadzilam rozmaite kursy i szkolenia z tematow roznych (te okresy sie pokrywaja, ale sie liczy).
    Relaksowalam sie na wywczasach przez minione 3 tygodnie.
    Po trzech dniach pracy jeszcze jakos mi szlo, mimo ze dom trzeba bylo solidnie posprzatac, "zdjac" choinke i po niej tez posprztac i przywrocic meble na ich miejsca, dodatkowo posprzatalam z rozpedu i przez pomylke ;) biurko, a takze zrobilam polowe poswiatecznego prania, czyli 4 sesje; ale po dzisiejszych paru godzinach dyskusji z prawnikami jestem psychicznie, emocjonalnie, a nawet fizycznie wycienczona.

    Dobrze, ze mi za to placa.

    Ale chyba niewystarczajaco... ;P

    Komentuj (1)

    Niedziela - ważna 14 stycznia 2013, 01:19

    Z cyklu: malkontenctwo

    Jakoś WOŚP w tym roku wązniejszy dla mnei niż kiedykolwiek. W PL zwykle maszerowałam wrzucić. W Eire pierwszy raz, a jakoś wpadłam na to chyba w zeszłym roku, że W Duplinie też jest. Bardziej niż kiedykolwiek trafiło do mnie, że jestem częścią czegoś naprawdę ważnego, wielkiego i z porzadnymi korzeniami większymi niż dziewczę, które w zapamiętaniu przekonywało mnie o wartości WOSPu. Przy trzeciej wrzutce zresztą, pierwsza przy księgarni na Moore Street, druga w sztabie, trzecia przy galerii, chociaz tam akurat nieco interesownie, bo torba nam była pilnie potrzebna (reklamówka poszła).
    Tłoczno; potrzebne inne miejsce, gdzie można oddychać, poruszać się i słuyszeć własny głos i rozmówcy - w irlandzkich pubach poziom hałasu graniczy z torturą. To jeden z powodów, dla których przestajemy chodzić - nie chcę poważnych kłopotów z uszami. A kto wie, dlaczego mam obecne.

    Tak czy inaczej, wsparliśmy.
    Za mało - spartoliłam mogliśmy przynieść ładnych parę książek i DVD, które można było zostawić (myślałam, że każą stać, a na to nie byłam przygotowana) oraz mogłam wydziergać serduszka i zostawić w galerii, która jest również dla takich para-artystów jak ja, haha, a brzmiało z wielkiej ruły. Uważam, że trochę wprowadzili w błąd, ale co tam.
    Następną razą będę mądrzejsza i okrzyknę się artystką (z Merlinowej łaski) i już :)

    WOSP Dublin, 2013




    WOSP Dublin, 2013

    --------------
    Adriano - tematy były rozmaite, "miękkie", zakres: marketing, organizacja, zarządzanie i pokrewne, ale i zarządzanie zasobami ludzkimi, samorozwój, elementy bhp nawet... Czego to nie było! ;) Same nieprzydatne rzeczy.

    Widzę masę literówek, ale późno, z nosa mi znowu cieknie i w ogóle niedziela wieczór to nie jest optymistyczny czas :( czwartek wieczór bardziej - bo po krótkim piątku jest weekend i mniej tęsknię :(

    Komentuj (0)

    Temperatura - nie po raz pierwszy 14 stycznia 2013, 15:42

    Z cyklu: Irlandia

    Czy potraficie wyobrazic sobie, ze jest Wam caly czas zimno - poza struga goracego prysznica oraz lozkiem z elektrycznym kocem i podwojnym okryciem?
    Rzeczywistosc tak latwo przekracza granice naszej marnej wyobrazni w miejscach nie tych, gdzie nalezy.

    -----------

    Zgoda, marudze. Cisnienie mam niskie, nie pokrywa mnie gruba warstwa tluszczu i marzne. Za to dobrze funkcjonuje w wyzszych temperaturach, kiedy innym jest za cieplo. No ten typ tak ma.
    Czy ja mam to leczyc na sile bez wskazan lekarskich????
    Nie zamierzam uznac siebie za dziwadlo, odmienca i mutanta.
    Ponadto naprawde nie rozumiem Ajriszow. To jakas degeneracja mozgu. Jest im zimno, ale siedza i nic z tym nie robia.
    I kto jest mutantem - zmarzluch, ktory sie buntuje przeciwko temperaturze ponizej wskazan polskiego bhp czy tez genetycznie uwarunkowany z przyczyn geograficznych debil?

    Nie jest Volkanem (czy jak im tam tym Spokom). Ma za to w tej chwili wulkan emocji; bynajmniej nie przekladajacy sie na wlasciwosci fizyczne. Jestem wkurrrrrrrzona, bo jest mi zimno i od wzburzenia jestem czerwona na pobladlej gebie.
    Czy ja wspominalam, ze Irlandia jest wiezieniem?

    Szekspirze, Boze, Merlinie, Zeusie - jak ja chce do domu. Albo do jakiejs innej Szwecji ( kolega siedzial obok, wiec z pierwszej reki wiem, ze maja powszechnie potrojne szyby i ciepelko w domu).
    Pieprze, jak tylko kierowniczka pojdzie, zmywam sie, daj Merlinie, wczesniej, choc dzis powinnam posiedziec dluzej. W dupie to mam i nie czuje, bo przemarznieta.

    Komentuj (2)

    koticzka i klima 15 stycznia 2013, 13:10

    Z cyklu: Irlandia

    Pan Cogito a perła

    Czasem przypomina sobie Pan Cogito nie bez wzruszenia,
    młodzieńczy swój marsz ku doskonałosci owe juvenilne per aspera
    ad astra. Otóż zdarzyło mu się pewnego razu gdy spieszył na
    wykłady że wpadł mu do buta mały kamyk. Umiejscowił się
    złośliwie między żywym ciałem a skarpetką. Rozsądek nakazywał
    pozbyć się intruza, ale zasada amor fati - przeciwnie, znoszenie
    go. Wybrał drugie heroiczne rozwiązanie.
    Z początku wyglądało to niegroźnie, po prostu doskwieranie
    i nic więcej, ale po jakimś czasie w polu świadomości pojawiła
    się pięta, i to w momencie, kiedy młody Cogito mozolnie chwytał
    myśl profesora rozwijającego temat pojęcia idei u Platona. Pięta
    rosła, nabrzmiewała, pulsowała, z bladoróżowej stawała się purpurowa
    jak zachodzące słońce wypierała z głowy nie tylko ideę
    Platona ale wszystkie inne idee.
    Wieczorem przed udaniem się na spoczynek wysypał ze skarpetki
    obce ciało. Było to małe, zimne, żółte ziarenko piasku. Pięta
    była przeciwnie duża, gorąca i ciemna od bólu.

    Za:poema.pl

    Komentuj (1)

    Ogłoszenie drobne 17 stycznia 2013, 12:00

    Z cyklu: koticzka pisze

    Sprzedam pióro*).
    Tylko legalne i poważne oferty!

    -------------------------

    *) metaforyczne

    Komentuj (1)

    Wrednie 17 stycznia 2013, 17:49

    Z cyklu: malkontenctwo

    Na zewnątrz siąpi i jest szaro i ponuro, Połowica kłuje i gniecie chyba całe życie i cały organizm.
    Ludzie zjeżeni, robią na złość innym, a ja mam akurat dziś dzień asertywności i się odcinam od takich działań - dosłownie spokojnie, ale stanowczo ucinam dialog, odgradzam się dźwiękiem i nie pozwolę się zepchnąć na margines istnienia. Nie dziś.
    Nie kłócę się.
    Nie mam energii ani ochoty ani samozaparcia. Nie dziś.
    Dziś jest dzień bez cierpliwości na czekanie. A muszę jeszcze poczekać trochę, żeby sobie gola-samobója nie wstrzelić...
    Taki głupio-wredny dzień, kiedy widok dawnego przeciwnika cieszy bardziej niż poważny kandydat na przyjaciela w okresie deficytu.

    A przy tym wszystkim, jakie to niemądre - tu i teraz najbardziej żal mi śniegu.

    Bim-bom.

    Komentuj (1)

    Piosenka na dziś 18 stycznia 2013, 13:15

    Z cyklu: malkontenctwo

    "Wielki guru zwany zyskiem w szachu trzyma świat.
    W jego ustach słowo 'wolność' brzmi jak kiepski żart.
    Złotą myśl, że czas to pieniądz, tanio sprzedał ci -
    W sklepie jednak nie odkupisz utraconych dni.
    "

    Na dziś jest cała piosenka, nie ta szczególna zwrotka. Interpretowana optymistycznie - dająca mi kopa, żeby do przodu, bo tyle jeszcze rzeczy do zrobienia, tyle włóczki, tyle obrazów, słów, tyle nut!...
    A to po piosence "Kocham Gwiazdkę tak jak Ciebie..."
    Cała płyta im wyszła bardzo refleksyjnie.
    Potem jeszcze są "Łokarynki, fujareczki" z moim ulubionym wykonawcą, mr-mr-mrrrr.

    A wszystko przez pogodę.

    Otóż mamy zimę. Przy +5 C niestety.

    Ale był.

    Przez chwilę.

    Padał.

    Deszcz ze ŚNIEGIEM :)))))))

    To może jeszcze Przybora i Jopek? Się rozmarzyło mi.

    ---------------------------------

    Ach! Ach! Profesor chyba nie wytrzyma nerwowo i zadzialal! Oficjalna prognoza przewiduje bowiem ŚNIEG!
    Mam zawroty glowy z radosci! :D:D:D:D:D:D
    I to na dodatek jest to weekend i -zakladajac, ze ten blogoslawiony moment faktycznie nastapi (-1C haha), to bede mogla sie napawac bezkarnie, bowiem moj dzial nie pracuje w weekendy.
    Jerzu. Az sie boje, ze natura bedzie dazyc do rownowagi... Ale tez w takim razie wlasciwie to ta szczypta sniegu mi sie od tej samej natury nalezy! Ha!
    I jeszcze BIM BOM!

    ----------------------------------

    "W końcu w Anglii nie pada tak często śnieg. Na lokalnych stronach gazet są instrukcje robienia bałwana" - za Meteo-TVN

    Komentuj (0)

    Obrazliwie o blipie / twitterze 18 stycznia 2013, 15:23

    Z cyklu: malkontenctwo

    Szanuję tych ludzi. Poniższa opinia w żadnym sensie nie jest związana z treścią wypowiedzi, raczej z formą i wypowiedzi i ich serwowania.

    O ile na blogach zwykle oczekuje się felietonu czy esseju, czegoś z pointą, to lektura blipa, który ma łączyć GG (dialog) i blog (wypowiedz?...), przypomina mi spacer po psychiatryku na oddziale, gdzie pacjenci mówią sami do siebie z rzadka (albo i często) odnosząc się bardziej lub mneij przyjaźnie do wypowiedzi innych pacjentów.
    Z jednej strony obserwacja osoby, osób czy też grupy osób jest fascynująca i miła, zwłaszcza w połączeniu z partycypacją, ale jeśli spojrzeć na to z innej strony, to są to nie powiązane lub luźno powiązane monologi.
    Ergo, jest to swoisty bełkot do samego siebie.

    Albo jeszcze bardziej obrazowo - komiksowa reprezentacja reczywistości z dymkami nad postaciami.

    Mimo to na razie nie zamierzam zaprzestać, chociaż nie wciągnęło mnie za bardzo.
    Jakby wciągnęło, to tym bardziej bym kontynuowała.
    Więc, prosze, Użytkownicy - nie obrażajacie się. To, co przywodzi mi na myśl ww. bełkot jest bardzo często pouczające, zabawne, błyskotliwe - a zawrzeć myśl w dwóch linijkach to nie jest sztuka łatwa!

    Komentuj (0)

    bim dupa 21 stycznia 2013, 10:37

    Z cyklu: malkontenctwo

    oczywiscie nie popadalo przez caly weekend. kiedy wstalam, Lucanowo zaczynalo okrywac sie bielaym, nieskalanym puchem, spadajacym wielkimi platkami z nieba.
    Centrum Duplina jest szare i deszczowe. Nie ma nawet sniegu w mzawce.
    W dupie mam to wszystko, naprawde.

    ------------------------------

    Jak sie spreze wieczorem, to reaktywacja (reanimacja???) nastapi dawnych kawalkow, ktorych nikt juz nie czytuje, haha.
    Zobaczymy, jak mi pojdzie.
    A poza tym popaduje dyskretnie, ale topnieje :( Jest szaro i morko. Brrr.
    A poza tym to wypisz-wymaluj - ja na pierwszym ;P
    Tvn 24 - koty i snieg

    Komentuj (1)

    Żeby mi się tak chciało.... 21 stycznia 2013, 22:48

    Z cyklu: koticzka pisze

    ...ciągle pisać i pracować, jak mi się chce mieć napisane - albo jak dziergać.

    Dla ekstremalnie wąskiej grupy zainteresowanych - chciało mi się i wrzuciłam. ;>

    Komentuj (0)

    Pasta con kurczak i szpinak czyli makaron na aromatycznie 22 stycznia 2013, 21:55

    Z cyklu: koticzkowa kuchnia

    Łopatologicznie, dla niezaawansowanych.
    Dla zaawansowanych też.
    Komentarze dodałam z myślą o osobach, które nie mają doświadczenia w gotowaniu albo które z jakichś powodów nie zwróciły uwagi na pewne rzeczy ;) A głównie przez Połowica, który niby zaprawiony w kuchni, a takie hocki klocki dziś wyprawiał, że o mały włos byłaby zupa makaronowa z kluskami z kurczaka i mrożonym szpinakiem.
    No comprende. Naprawdę.

    Składniki (2 – 3 porcje):
    - cebulka (suszona z saszetki, świeża albo szalotka jedna większa lub dwie młodziutkie), opcjonalnie ząbek czosnku
    - mieszanka ziół ( 1 łyżeczka; zdecydowanie polecam bazylię, estragon, majeranek i rozmaryn, ale co kto lubi)
    - cytryna (ósemka wystarczy na doprawienie 2 – 4 porcji, może być kwasek albo sok)
    - śmietana (2 łyżki, w wersji dietetycznej można użyć naturalnego jogurtu)
    - makaron (według rekomendacji na opakowaniu; rurki, muszelki, by sos i dodatki na nich osiadły; można zastąpić ryżem)
    - kurczak (1 filet - starczy na dwie porcje; natarty solą i pieprzem i pocięty w kostkę)
    - szpinak (około 1/3 mrożonki; można użyć świeżego; można zastąpić ugotowanymi brokułami, ale to już nie to samo)
    - olej lub oliwa (1 łyżeczka)
    - opcjonalnie, dla łasuchów – utarty ser żółty lub mozarella do posypania
    - sól i pieprz do smaku

    Czas przygotowania - haha, od 20 minut do dwoch dni? Zależy od kucharza/kucharki! ;)
    w pół godziny ze wszytskim się powinno zmieścić z powodzeniem

    1. Ugotuj makaron.
    Mniejsza o kurczaka. Ilość porcji reguluję makaronem – i dodatkowymi warzywami. Zdrowiej i lżej.
    2. Przysmaż poszatkowaną cebulkę z ziołami
    Gorąco rekomenduję bazylię, majeranek, estragon w równych propocjach ze szczyptą rozmarynu. Można dodać też posiekany czosnek (mały ząbek; cebulka smaży się dłużej, więc lepiej dodać czosnek, kiedy cebulka zaczyna już zmieniać kolor). Oliwa użyta do smażenia nada mieszance unikalnego aromatu. To te składniki razem z cytryną i szpinakiem nadają smak i aromat potrawie.
    Dziś użyliśmy oleju z winogron, bo akurat taki się Połowicowi trafił w sklepie... Też pyszne wyszło.

    3. Kiedy cebulka się zezłoci, dodaj pokrojonego w kostkę kurczaka i wyciśnij sok z ósemki cytryny.
    Wymieszaj i podsmaż lub duś pod przykrywką (jak wola) około 15-20 minut mieszając od czasu do czasu. Pod koniec smażenia dodaj szpinak i duś przez kolejne 5 – 10 minut. Można dodać trochę wody.
    W naszym przypadku na ogół nie trzeba dolewać wody. Raczej trzeba ją odlać, bo mięso często tak namoczone, że można wyżymać :(
    Nasz dzisiejszy kurczak to nadmiar obiadowy z poprzedniego dnia. Był już przysmażony, więc tylko poszatkowaliśmy i wrzuciliśmy razem ze szpinakiem na 5 minut.

    4. Dodaj 2 łyżki śmietany i wymieszaj - utworzy się przyjemny sos :) Zmieszaj z makaronem i podgrzej chwilkę (smaki się łączą i makaron nimi przesiąka).
    Posypałam dodatkowo poszatkowanym pomidorem, żeby było więcej witamin, ale bez chyba byłoby nawet smaczniejsze! Ciekawe, gdyby tak posypać jeszcze pokruszonymi orzechami albo migdałami?...Takie orzeszki sosnowe czy z czego one tam są, ciekawe....

    A jeszcze można by wypróbowac makaron ryżowy! Zupełnie o nim zapomniałam! Ha!

    Komentuj (0)

    Kawalki odsniezone 24 stycznia 2013, 12:04

    Z cyklu: koticzka pisze

    Chodzi o czarno na bialym - co nie do konca oczywiste ;P

    Komentuj (1)

    Świat z pozycji żółwia 24 stycznia 2013, 12:49

    Z cyklu: malkontenctwo

    Ależ nikt nie mówi, że łatwo być przyjacielem.
    Problem polega na tym, że kiedy przychodzą cięższe momenty w życiu żółwia, to nie tylko trzeba żółwia potrzymać czasem za łapki, żeby słonia nie nokautował, ale też okazyjnie powiedzieć mu, że nie powinien tego robić. Albo że nawet jeśli powinine, to ma nie robić, żeby potem nie żałować a takiej czy innej przyczyny.
    Czasem wypadałoby po przyjacielsku tego żółwia wywabić ze skorupy, niekoniecznie po to, żeby z niego ugotować potem zupę (błe! Protestujemy). I jeszcze po łebku czasem właściwie mozna by go pogłaskać, jak smutny. Cieżko poznać, bo żółwie i koty zasadniczo przez większość czasu wyglądają na uśmiechnięte z mordki. Ale z oczu już nie tak bardzo.
    I dlatego chcę do domu.
    Ajrisze wolą zupę z żółwia, a ja jestem koticzka; więc już na wstępie odpadam. Ma to zalety i wady - bo żółw przynajmniej czasem może się odgryźć i przynajmniej wiadomo dlaczego.

    A propos żółwi, to serdecznie polecam "Pomniejsze bóstwa", w które wgryzałam się z oporem, a pod koniec pobeczałam się jak świstak, którego dzień jest, jak powszechnie wiadomo, drugiego lutego.

    Komentuj (0)

    Galeria w interii 25 stycznia 2013, 00:47

    Z cyklu: druty szydełko dzianina

    http://kobieta.interia.pl/galerie/na-szydelku-mozna-zrobic-cuda-zdjecie,iId,932680,iSort,5,iTime,1,iAId,66745

    szorty są świetne. Psiapsiółka mnie namawia.... Dla niej, nie dla mnie! ;)

    Komentuj (0)

    66 Procent Japan Style - brzydko! 25 stycznia 2013, 13:32

    Z cyklu: malkontenctwo

    No coz. Chyba jednak stracony pieniadz i chyba jednako firma sie zwinela z pieniedzmi masy ludzi. Strona juz nie pokazuje obrazkow. Chcialabym wierzyc, ze to nie jest zaplanowane oszustow, ale ciezko mnei przekonac. Zastanawiam sie, czy te 66% to to, co zwineli...
    Oczywiscie, scenariusz dosc standardowy, nie pierwszy, nie ostatni, nie jedyny. Ceny niskie - owszem, ale nie niemozliwe - widze, ile czasem sie placi za markowe ciuchy (posiadam kilka takich, w tym dwa ukochane moje zakieciki, po 5 eurasow kazdy - a moglam jeszcze chwile poczekac, pewnie by mi jeszcze doplacili ;P). Wiec jednak mozliwe.
    Zeby nie byc goloslownym-zrodla:
    http://kielce.gazeta.pl/kielce/1,47262,12952252,Mogli_oszukac_nawet_23_tys__osob__Uwazajcie_na_te.html
    http://zlotow.naszemiasto.pl/artykul/1598143,prokuratura-przeswietla-podejrzane-sklepy-internetowe,id,t.html
    http://zlotow.naszemiasto.pl/artykul/1586939,poznanski-sklep-66procent-pl-wielka-promocja-czy-oszustwo,id,t.html

    W swietle wiadomosci z kraju, swiata i braku doreczonej przesylki tylko jedno wypadaloby napisac ku przestrodze, ze 66 Procent Japan Style to oszusci, skoro oplata pobrana, towar nidoreczony! Nie? Prosze to udowodnic i zrekompensowac straty finansowe i moralne.
    Zamowiony towar mial byc prezentem Gwiazdkowym. Zrekompensujcie to, dranie...

    Dobrze, ze jakos tak sie zabezpieczylismy na okolicznosc i obdarowany dostal tez pare innych zabawnych i milych upominkow ;P Laski bez.
    Ale wkurza niemilosiernie.
    Wlascicielom sklepu zyczymy serdecznie rownie skutecznej i uprzejmej obslugi klienta w kazdej toalecie, z jakiej beda zmuszeni pilnie korzystac. Oby jak najczesciej .]:-P

    Komentuj (0)

    Czarno.... 25 stycznia 2013, 17:48

    Z cyklu: koticzka pisze

    Czarno - ale na bialym.
    Nie wiem, czy mi to na dobre wyjdzie; chyba zaczynam analizowac co sie dzieje z dystansem.
    Powinnam dodac wreszcie, ale jedna jaskolka, a nawet dwie wiosny nie czynia, zwlaszcza ze to Eire, a tu wiosna zaczyna sie 1 lutego, ktory to miesiac jest zwykle najchlodniejszym miesiacem w roku, przynajmniej tak mi przez ostatnie 8 lat wyszlo.

    Najpierw jednakowoz musze dotrzec do domu, potem jeszcze internet musi dzialac (jednak czarnowidztwo???? dlaczego mialby nie dzialac???), a przede wszystkim musi mi sie zachciec. A do tej pory glownie o to sie wszystko rozbijalo - o to, ze chcenie wystepowalo w deficycie. W POWAZNYM deficycie.

    Niemniej, czy to mozna zaliczyc jako piatkowe rozgimnastykowanie piora? ;)

    ---------------------------

    Zbiegiem okolicznosci chyba mozna wytlumaczyc zjawisko polegajace na wysypie w ostatnich dniach przepisow na blogach, ktore podczytuje, a w ktorych zwykle kuchnia nie pojawia sie nawet jako rekwizyt. Nie zwrocilabym uwagi, gdyby nie fakt, ze tak naprawde nie znosze przpisow - ani czytania, ani tym bardziej pisania (juz wiadomo, co mi mozna zadac jako szlaban). A tu nagle MUSIALAM sie podzielic smakiem nie takiego znowu wyszukanego dania.
    Blipujacy mogliby to zamiescic pod tagiem: Globalna Gastrofaza :)

    Komentuj (0)

    Poczta albo sowy 25 stycznia 2013, 22:54

    Z cyklu: malkontenctwo

    Dlaczego sowy - nie wszyscy się domyślą, ale zawsze można pogooglać, haha.

    Dostałam dwa maile. Chyba przyciągam sprawy, informacje, których w praktyce się boję. Bo wproadzają w moim życiu, w moim sercu bardzo duże zamieszanie. Mózg przestaje działać logicznie. Czas staje się niestabilny, przestrzeń drga.
    A ja...
    Ja potrzebuję spaceru.
    Kiedyś, dawno temu, w poprzednim życiu, kiedy musiałam uporządkować myśli, szłam na spacer do lasu. Taki to las zaraz. Wapienica. Jest tam miejsce nad niewielką kaskadą, gdzie mogłam sobie usiąść i nie słyszec niczego poza łomoczącą albo ciurlającą wodą - zależnie od stanu wód lokalnych. Ostatniego lata niewiele tam ciurlało, a czasu na tym spacerze też było co kot napłakał. Nawet wypoczynek jakoś tak... w biegu.
    Lubię być aktywna. Nie umiem usiedzieć.
    Takie moje przekleństwo.
    Właśnie teraz mam silną potrzebę lasu.
    I żeby mnie wszędzie było pełno.
    Wszędzie tam, gdzie mnie nie ma.

    Wyśpię się jutro, może będzie łatwiej.
    Na razie muszę się pozbierać i ustabilizować czas, przestrzeń i myśli. Potem będzie z górki.

    ------------------------

    Na razie chce mi się wrzucić wspomniany w poprzedniej notce tekst.
    A poza tym psiapsiółka założyła sklep on-line podczas kiedy ja o tym ciągle myślę. Czas się sprężyć.

    Komentuj (0)

    Nabazgrolone naprędce 28 stycznia 2013, 16:21

    Z cyklu: koticzka pisze

    WSPOMNIENIE SKRZYDEŁ

    piórem się osłonię przed zimowym deszczem
    halnym wiatrem i wiosenną powodzią
    przed skwarem nie w porę
    przed przedwczesnym smutkiem po tym
    co wciąż tryska szczęściem
    jednym piórem
    nie wyrwanym
    na karku
    bo za daleko od dzioba

    duplin, 28 stycznia 2013

    Kolejne rozruszanie pióra inspirowane tym, co za oknem:
    Za oknem niewiele widać, deszcz wali o szyby zprawej-lewej-prawej-lewej - jakby się szlauch komuś wyrwał, przy tym słońce świeci. Wiatr słyszę i czuję w niemal wyłączonej klimie. Biuro meteorologiczne obiecało nadnormatywnie wysokie fale i podtopienia.
    Mam stary połamany parasol i kożuszek, który sobie lekko nasiąka. Moze jeszcze przestanie, ma na to jeszcze 3 godziny, haha.

    Komentuj (0)

    Wspomnienie o poprzednich notkach 29 stycznia 2013, 15:47

    Z cyklu: malkontenctwo

    A propos ze mi sie przypomnialo, ze sie ktos uponial w temacie ilosci notek na stronie, to wspomniec chcialam, ze na dole strony jest takimi malutkimi literkami "Poprzednie" czyli link do notek archiwalnych. Takie male, ze moze nie byc widac, fakt.
    Nie planuje zamknac/dezaktywowac, bo nie widze powodu.
    Ziew.

    Wieje i wieje, wywialo caly zapas tlenu, jaki Eire miala do konca roku chyba! :/
    I w uszach mi podzwania i bynajmniej nie sa to dzwony koscielne na trwoge na razie, tylko dzwonienie kowadelka czy cos w zwiazku z cisnieniem, ktore tak zglupialo, ze nie wie - grac czy nie grac, wiec gra profilaktycznie.

    No tak, nic dziwnego, cisnienie pelza na poziomie tak niskim, ze co to bedzie, co to bedzie, zaraz nas zassa, gdzieniegdzie schodzi nawet ponizej 980 hPa. Kolejna kawa mnei nie uratuje, ale moze nie zaszkodzi. MNIAM.

    Nowa czapka lezy fajnie, mientka i przytulna, trzyma sie perfekcyjnie i w ogole lubie ja. Jak jeszcze w tym stuleciu jakies swiatlo sie przedrze do Irlandii, to ja obfotorafuje. Na razie mam wrazenie, ze mi sie flesz w srodku dnia bedzie chcial wlaczyc.

    Komentuj (1)

    Inicjatywa 31 stycznia 2013, 00:33

    Z cyklu: Bez kategorii

    aż zazdrosczę, że to nie ja:
    http://www.babskiebielsko.pl/index.html

    A że mnie tam nie ma to ja nie mogę wcale pojąć, jak to możliwe.

    Komentuj (0)

    Rachunki 01 lutego 2013, 17:11

    Z cyklu: Bez kategorii

    Oczywiscie, na odpowiedniku moichrachunkow.pl czy jak to sie tam zwie, sa wszystkie mozliwe urzedy.
    Oprocz naszego.
    Wiec dalej bede zapylac na poczte.

    Irlandii gratulujemy informatyzacji, kurde, RUWNIERZ.

    Komentuj (1)

    Dawno, dawno temu... 04 lutego 2013, 22:42

    Z cyklu: J.K.Rowling



    Zasdniczo kategoria z lekka przekłamana, bo powinno być raczej FF.
    I zasadniczo humor powrócił na czas weekendu przedłużonego, ale zniknął w połowie poniedziałku. Niezbyt pozytywnie. Wręcz niedobrze.



    Ilość notek zasadniczo można zmienić dwoma klikami.... Ale... (ziew) chodziło mi o to, że po co? Nudno tu (ZIEEEEEW). Na szczęście.

    Komentuj (0)

    Morderczy snieg 05 lutego 2013, 12:26

    Z cyklu: Irlandia

    An orange alert mean gusts of up to 130kmh and "significant falls of snow" likely to cause accumulations of three centimetres or more, with slippery paths and icy roads

    W skrocie: sluzby meteorologiczne ostrzgaja w Eire, ze bedzie silny wiatr (do 130 km/godzine - fakt, wieje tu jak porzadny halny czasami) oraz znaczace opady sniegu, w kumulacji 3 cm lub wiecej Ze sliskimi sciezkami i oblodzonymi drogami.

    No kurde, chyba se igloo wybudujemy w ogrodku. Potem sie okopie, zapale ogien i utworze wokol niego krag.

    Komentuj (0)

    Tlusty czwartek 06 lutego 2013, 10:56

    Z cyklu: malkontenctwo

    Ustawilam przypominacz w telefonie na wszelki wypadek. Jutro musze sie opchac! Podobno, kto nie zje paczka, temu sie nie bedzie powodzilo - to jest dobra wymowka, co? ;P

    Tym razem paczki sklepowe beda, ale mam nadziej, ze polskie (jest piekarnia, ktora dostarcza do sklepu obok, tylko czy mi nie wykupia?!), jako ze moja piekarenka oraz cukierenka zamknely sie - jak dotad bezpowrotnie :(((( Smutno.

    Ale nic to, teraz juz nie bedzie tak zle jak w pierwsza Wielkanoc, kiedy bylo tak skromnie, ze na co dzien w PL jest ciekawiej - bo ja wybredna jestem co do zarcia i to narasta.

    Tymczasem powoli mija ostry atak kichajacej alergii, ktory uderzyl wczoraj wieczorem. Zostaje jeszcze zatokowy bol lba oraz przytlumione od kichania i wycierania kinola uszy.

    Komentuj (0)

    JASIEK!!!! 07 lutego 2013, 10:24

    Z cyklu: Irlandia

    GDZIE SA MOJE PACZKI?!?!?!?!

    Bo te wypieki to sa z Jack's Bakery podobno. Wiec:

    JAAAASIEEEEEEK!!!

    Moze zaspal, bo cala noc paczki marmelada nadziewal? Jakby to bylo pieknie, jakbym znowu mogla te z roza dostac... Ech. Nie ma juz polskiej cukierenki na Capel Street. Buuu. ;(

    Komentuj (0)

    Nie kupuje wiecej Twojego Stylu - za styl.pl 07 lutego 2013, 16:48

    Z cyklu: malkontenctwo

    Obawiam sie bowiem, ze bedzie tam wiecej artykulow autorstwa tego nastoletniego cymbala, ktory skomentowal obrazek "...sukces mozna odniesc i przed piecdziesiatka."
    Jezus, Maria, Jozef swiety oraz wszyscy bogowie Ankh Morpork. Wszyscy placza ze smiechu i politowania.
    Oni do trzydziestki nie dociagna, bo zadyszka ich wykonczy w tym wyscigu szczurow.
    Zenujacy robi sie poziom polskich mediow i pracy.
    Chyba czas zaczac pisac i - moze wrocic do tepienia tepoty.... Nah, nie chce mi sie.
    Zrobie sobie latte migdalowe, usiade spokojnie i popatrze, jak robia zabojczy sukces.

    A z tym miesem konskim to afera, ze rany Merlina. Gdyby znalezli mieso zepsute albo skazone, nie byloby takiego zamieszania, jak w swietle faktu, ze moga NIE JESC odpadow wieprzowych czy wymion ubitych krow mielonych razem z kopytami, skora i stawami.
    Za to czarny pudding (cos na wzor naszej kaszanki) albo bialy pudding to sa niby cacy. O jagniecinie nie wspomne - JAK MOZNA!!!!!! :((((( (pomijam walory smakowo-zapachowe, kwestia smaku).

    ---------------------------

    A skoro o jedzeniu mowa. Moze sobie zrobie na obiad leniwe, bo chlopaki wczesniej jedza, a ja paroweczki chcialam sobie oszczedzic na weekend...
    Paczki zaliczone, 4 w zapasie, chlopaki tez kupily. Bedzie niedobrze - z przezarcia! ;P

    I wloczka doszla, mietolic chce i dziac!

    --------------------------
    Z drugiej strony my wtraznalamy zepsuta kapuste i ogorki.

    Komentuj (0)

    Sciepka globalna na... 08 lutego 2013, 17:13

    Z cyklu: malkontenctwo

    Komentuj (0)

    Irlandzka sluzba (?) zdrowia (????) 13 lutego 2013, 13:01

    Z cyklu: Irlandia

    Polowic ma rozne dolegliwosci bardziej lub mniej powiazane ze soba, w tym niedoczynnosc tarczycy.
    W zwiazku z nia, uczeszczal co kilka miesiecy na badania krwi (co pol roku mniej wiecej).
    To jest pierwsze, ulubione i najwazniejsze badanie dla irlandzkich konowalow.

    W zwiazku z wielka akcja w Polsce na temat zapalenia watoby typu C, ktora na mnie wyskakuje z kazdego kata od dluzszego czasu, oraz pewnym stopniem wiekszonej ostroznosci w zwiazku z takimiz klopotami z watroba u paru znajomych, zerknelam na objawy, odhaczylam Polowicowe WSZYSTKIE CO DO JEDNEGO i pomyslalam, ze moze by i jego przebadac, bo w grupie tez jest, bo i w szpitalu byl pare razy naruszany, krew co chwile itd.

    W Eire na hepatitis C mozna zrobic dyskretnie test w tych samych miejscach, co rownie dyskretnie test na HIV.

    Natomiast przychodnia Polowica, gdzie jest zapisany, odmowila jakiegokolwiek testu, bowiem najpierw trzeba sie umowic z konowalem i zaplacic frycowe jemu.
    Ale Polowicowy konowal nie chce posylac na dodatkowe badania. A nalegania Polowica, ze sie nie czuje najlepiej ignoruje, bo wyniki krwi zasadniczo w normie, tylko jak u alkoholika.
    I czy on aby na pewno nie pije. I zeby ograniczyl.
    Bo przeciez wiadomo, ze Ajrisz to pije. Inaczej chyba umiera albo cos. Albo moze juz nie Ajrisz.
    Ostatnim razem Polowic pil alkohol w PL podczas zimowych wakacji - w bezalkoholowym Lechu i polowce lampki szampana, ktora ostatecznie obciagnelam ja.

    I jak tu zyczyc takiemu zdrowia.

    Coz, jest jeszcze polska klinika EMC na Parnellu. Moze mi sie uda Polowica tam zaciagnac, bo jak dotad Polowicowe objawy typu bole w niepokojacych miejscach, problemy calego systemu trawiennego, chroniczne zmeczenie i takie tam inne (sobie obejrzyjcie liste objawow hepatitis C) nie sa ani zdiagnozowane ani zalagodzone.

    Bo jakiekolwiek niedomagania sa najwyrazniej w tym ZADUPIU sprawa bardziej wstydliwa niz stan wiedzy ludzi z dyplomami tutejszych... budynkow, bo przeciez tego nawet instytucja nie mozna nazwac, a co dopiero jednostka oswiaty! O innych nie wspomne....

    Chryste. Znaczy. CIERPLIWOSCI.

    Komentuj (0)

    Holandia*) 14 lutego 2013, 12:52

    Z cyklu: malkontenctwo

    Holender, są takie chwile w życiu żółwia, że się wszystko kojarzy i kojarzy się źle.
    A tematyka mojego obecnego kawałka w pracy zdecydowanie nie pomaga.
    Zresztą cały czas się ta tematyka przewija, tylko czasem w troszkę mneijszym stopniu, a czasem - jak teraz - prkatycznie w centrum tematu.
    No i zły humor narasta i dupa. Wielka i staropolska.
    Słońce oddali, pewnie ktoś zapłacił wreszcie okup. Strach się bać, jak przestępczość rośnie w czasach kryzysu. Kiedyś jednakowoż się ograniczano do księżyca, ale jakt to dla emigranta, któremu się emigracja przejadła - w Uojczyźnie wszystko lepsze.
    Choć niewykluczone, że to znowu nasi, przeoczywszy fakt, że przeciętnemu Ajriszowi przeszkadza tylko zamknięty sklep alkoholowy (czyli Wielki Piątek a.k.a. Irlandzki Dzień Depresji Narodowej).

    *) por. metry nad poziomem morza

    Komentuj (0)

    Takie sobie zachody słońca 18 lutego 2013, 01:13

    Z cyklu: foto

    Komentuj (1)


Szablon: koticzka (stopniowo)


HOSTING: ageno.pl