O koticzce RSS

    Śnieżna Kraina 07 stycznia 2015, 23:05

    Z cyklu: foto

    Jeszcze kilka ujęć z Białego Krzyża w białej szacie. Zdjęcia objęte prawem autorskim, wyłącznie do użytku prywatnego - jakiekolwiek użycie w celach komercyjnych ZABRONIONE. Taka jestem wredna wydra.
    http://www.koticzka.boo.pl/zdjecia/2014Xmas/index_Xmas.htm

    Komentuj (0)

    Taka piekna katastrofa 13 stycznia 2015, 10:53

    Z cyklu: Irlandia

    Otoz jest to najzimniejszy bodaj dzien tygodnia, zolty alarm pogodowy w Eire, a rano w naszej sypialni 15C.
    Poniewaz zacial sie wiatraczek I ogrzewanie zmarlo.
    Bo wiatraczek chodzil zaraz po wymianie bodaj w zeszlym roku, ale potem przyszedl pan sprawdzic, poprawil I wiatraczek zaczal warczec. A przedwczora z wieczora zezloscil sie, zaczal warczec glosniej. Poniewaz dzien wczorajszy obracal sie wokol paczki czipsow, ktore podzarl Polowicowi Szwagier (z racji czego dostala kilka telefonow I smsow, wszak sprawa kluczowa) I Polowic w sprawie grzania nie zadzwonil zglosic.
    Daj Merlini I Panie Boziu, zeby rzeczywiscie trwalo to teraz 1 dzien roboczy, a nie piec, jak poprzednio, bo weekend po drodze to raz, zimno to dwa, a trzy - teskno mi bedzie bez Polowica I kota Pangura the Pumpkinaw spiworku w pracy. Poza tym wszystko tu mam - prysznice, czyste toalety, mikrofalowke, kuchnie oraz maszyne z napojami szkodliwymi dla zdrowia.
    I oczywiscie internet.

    I nie da sie juz zmienic jezyka na stronie, doodoos, zablokowali. trudno, bede mniej pace cwiczyc, a moze sie pary kodow wiecej naucze.

    Komentuj (0)

    ogrzewanie - cd 13 stycznia 2015, 16:12

    Z cyklu: Irlandia

    Czas oczekiwania na ekipe, ktora naprawi nieczynne ogrzewanie - moze trwac 4-5 dni roboczych.
    Dzis w nocy maja byc temperatury ujemne.

    Zielona Wyspa, he?
    Jacys chetni?

    Komentuj (0)

    Pogoda - zima w Irlandii 13 stycznia 2015, 16:59

    Z cyklu: Irlandia

    O, Zima w pelni, deszcz ze sniegiem na zmiane z ulewa I gradem.
    Zarezerwowalam dwa grzejniki w sklepie 4 przystanki od domu, maja tez jakies drewno do kominka. Plusa taksowka, bo sie nie zabiore. Jakies 50 euro plus pozniejszy rachunek I bedzie jakos znosnie powyzej zera, kolo 6C w domu. Moze I 10C, bo w koncu mamy nowe okna. Ale prysznic, dopoki nie naprawia ogrzewania - w pracy. A byl czas, ze wysmiewalam... Kajam sie.

    Komentuj (0)

    Joy in the World 14 stycznia 2015, 10:17

    Z cyklu: Irlandia

    Taka koleda jest brytyjska chyba.
    Rano 13C w sypialni podgrzewanej elektrycznym grzejnikiem.
    A rano fiut kierowca odjechal z przystanku patrzac, jak biegne do autobusu I odjechal, kiedy bylam z 5 metrow od drzwi.
    Zeby biegunki w korku dostal.
    Trudno bliznim zyczyc dobrze przy 10c (?...) stopniach w lazience bez cieplej wody. Znaczy starym harcerskim sposobem nie mylam sie w zimnej wodzie (bo harcerz ma byc zaradny, a nie masochista) tylko sobie zagrzalam w czajniku elektrycznym. Kuchenka tez elektryczna, wiec chyba bedzie ciasto wieczorem.

    Komentuj (0)

    Globalna teoria spiskowa, ciag dalszy 14 stycznia 2015, 10:56

    Z cyklu: malkontenctwo

    Komentuj (0)

    Cud nad rzeka Liffey 14 stycznia 2015, 12:38

    Z cyklu: Irlandia

    Naprawili, naprawili! Facet z gazowni powiedzial, ze baba z South Duplin County Council, ktora przyjmowala nasze zgloszenie, wygaduje bzdury (nie pierwszy raz, ale czegoz wymagac...), gazownia wcale nie miala duzo pracy I pewnie mogliby sie zjawic tego samego dnia, gdyby ruszyla swoja leniwa otluszczona celulitowa irlandzka dupe.
    Zeby biegunki w korku dostala.

    Mowia, ze zle zyczenia wracaja trzy razy - nie szkodzi, poswiece sie.
    I mam nowa klawiaturke w pracy, w tym samym momencie wymienili, mrrr.... Taka inna, dziwna, ale cichutka jak nowy wentylator, ktory byl uprzejmy sie spieprzyc w naszym boilerku, unieruchamiajac uprzejmie tym samym caly system grzewczy w domu - diabli nadali komputery, a ten w dodatku przestarzaly, niedouczony, a I tak sie wymadrza.

    Boilerek psul sie juz pare razy, ciekawe, ze za kazdym razem, kiedy jest zimno - a w gruncie rzeczy wcale nie ciekawe, bo w Eire jest zimno praktycznie non stop, zwlaszcza WEWNATRZ.
    Jak skonstatowala pewna Amerykanka, w takich np. USA jest tez zimno, ale na ZEWNATRZ - w odroznieniu od takiej np. Anglii, z ktora Irlandia ma nieslychanie wiele wspolnego, chociaz Ajrisze pewnie poczuliby sie takim stwierdzeniem zbulwersowani - bo swiata nie znaja I mysla, ze wszystko inne to egzotyka, a tylko to, co tu, to normalne. Punkt widzenia, ha.

    Komentuj (0)

    Polak-Ajrisz dwa bratanki? 14 stycznia 2015, 15:56

    Z cyklu: Irlandia

    Oto dowod, ze Ajrisze moga potencjalnie byc jedynym narodem oprocz Polakow, ktorzy maja sznse zrozumiec "Misia":

    Duplin Bus odpowiada na zapytanie klienta poprzez Twitter:
    Hi, the 13:32 25b will be at Aston Quay at approx 13:46 and 13:47 25a will be at Aston Quay at approx 14:06. Thanks.

    czyli:
    Czesc, bus 25b o 13:32 bedzie na przystanku o 13:46 w przyblizeniu, a 25a o 13:47 bedzie okolo 14:06. Dzieki!

    Po czym poznac regularnego klienta firmy transportu publicznego o wdziecznej nazwie Duplin Bus?
    Po zdeptanym obuwiu I wyrobionych lydkach...

    Komentuj (0)

    Zefirek 15 stycznia 2015, 11:37

    Z cyklu: malkontenctwo

    Wieje, na zachodzie mocno, a w duplinie tak ponizej halnego. Ma byc gorzej w poludnie I po, ale jak zwykle mam fart (dziekuje, prosze nadal) I mi sie upiecze prawdopodobnie, bo siedze w relatywnie cieplym biurze, nie liczac faktu, ze jest to biegun zimna calego budynku dzieki klimatyzacji nade mna. Ale siedze z widokiem przy oknie I nie oddam. Podobnie nam sie najwyrazniej (miejmy nadzieje) upiecze, bo naprawili ogrzewanie, a idzie kolejkna fala zimna I to bedzie weekend. Gdzie by tu na spacer. Niestety, zostawilismy ciezka kurtke Polowica w Polsce I teraz bedzie mu zimno w pupe, chyba ze sie skusi na longJohnki czyli kalesony ;P Polska Zima skutecznie go przekonala do tej malo wymownej czesci garderoby, haha. Czlowiek sie uczy cale zycie, a nagroda byly nieziemsko piekne krajobrazy za Bialym Krzyzem - wszystko w bieli I zlocacych sie w sloncu wirujacych krysztalkach. Pieknie bylo, choc prawie odmrozilam paluchy, robiac zdjecia (po czym baterie oczywiscie szybko padly, ale co pstryknelam, to moej I widac w galerii) - ale czy to pierwszy raz? :)))

    Komentuj (0)

    Hm... 15 stycznia 2015, 13:25

    Z cyklu: malkontenctwo

    Moja radosc zwiazana z ogrzewania mocno przycmiewa fakt, ze wentylatorek podobno zaczal terkotac.
    Gdyby nie to, ze tam beton wylany, mozna by wykopac dyskretnie ziemianke, przynajmniej temperature stabilna 16C, a tak to doodoos czyli kupa. Hm.

    Komentuj (0)

    Podsluchane oraz przekaska 16 stycznia 2015, 11:26

    Z cyklu: koticzkowa kuchnia

    Nie szeptano, ewidentnie mial nastapic popis erudycji I dosiwadczenia, a tu...
    Przed chwila sie dowiedzialam, ze mneij wiecej rok temu € 1 = ca 3 PLN.
    Poniewaz dokonuje przelewowco najmniej raz w miesiacu, wiec sobie plnuje ewentualnych skokow. Ale taka jestem, ze wole sprawdzic, wiec NBP nie potwierdza.
    Pierwszy raz (chyba, juz dalej nie jechalam...) sredni kurs przekroczyl ow psychologiczny prog w grudniu 2008, a potem juz tak od polowy 2009 sie trzymal. teraz sobie skacze okolo 4.3, wiec nawet nie byla to zlotowka... Biorac pod uwage, ze mielismy dazyc do zrownania z EU oraz inflacje po drodze, to chyba jednakowoz PLN jest bardzo stabilna waluta. Nie chce mi sie grzebac w kursie dolara, zapraszam zainteresowanych!

    W sumie mi rybka, ale potem swiec, czlowieku, oczami za takich niedorobionych rodakow...
    Na pocieche - niby uczyla sie w PL, ale od razu wskoczyla na niemieckie wody I z . No I to mi wyjasnia duzo wiecej, niz wyjawie publicznie ;P


    Poza tym pomysl kuchenny:

    - plachta gotowca ciasta francuskiego (moze byc kruche, byle nie slodkie)
    - kapucha kiszona (moze byc z kielbacha, cebulka, grzybkiem - co kto lubi)
    - pieczarki rozdrobnione (posiekane albo na tarce)
    - zloty serek, jak sie lubi

    Farsze przygotowac - mozna jeszcze zrobic z mieska, jak na pierozki, mniam mniam, pociac plachte, pozawijac, zapiec przez te 10-15 minut. Najtrudniejsze jest pozawijanie tak, zeby sie kupy trzymalo.
    Kopertki mi sie pootwieraly mimo zapakowania w nich zoltego serka, wyszly takie rozyczkowate a jeden to byl juz normalny kwadracik. Lepiej wyszly zlozone ruloniki, ponacinane o tak:
    ____
    E- |
    E-__|

    Nastepnym razem zamierzam uzyc wykalaczkow, zeby trzymaly oraz sprobowac formy plaskiej - ciasto, grzybki, plasterek serka, ziolka I przyprawy I do pieca.

    To byl taki ersatz mojego wysnionego kapusniaczka, jakie swego czasy ktoras z bielskich piekarni oferowala na ciescie drozdzowym, ale owo kiepsko mi wychodzi, jednakowoz za zimno, a piekarnik mamy, jaki mamy I trudno, na razie zostaje.

    Komentuj (0)

    Nosił kot razy kilka 17 stycznia 2015, 23:31

    Z cyklu: malkontenctwo

    ale się przeziębiła, a tego nie znosi. Trudno, ogrzewanie będzie od teraz włączone na noc, może być w postaci koca.
    Irlandzkie domy są zazwyczaj z jednej warstwy cegieł i chronią przed zewnętrznymi warunkami mniej więcej jak torba z papieru woskowanego. Łącznie z tym, że nie rozlatuje się od razu, ale i tak nasiąka i jest wilgotna. W trybie ciągłym. Przejdzie, tylko w kościach połamie, łeb od zatok poboli oraz się niewiele zrobi, bo mniejszy entuzjazm. Idę na zakupy, Połowic zażyczył niebieską czapkę, bo zgubił swoją ulubioną (razem z rękawiczkami; podejrzewam, że się poniewierają gdzieś w domu, tylko nie wiadomo gdzie) i płacze po kątach. Trochę z zimn, ale bardziej z żalu. Będzie co kupić na Gwiazdkę ;P

    Komentuj (0)

    Zapetlone procesy kontemplacyjne 27 stycznia 2015, 23:23

    Z cyklu: malkontenctwo

    Chciałabym śmieć.
    Ale nie mam chwilowo na to siły.
    Może jutro.

    Męczy mnie tematyka wolności ekspresji oraz słowa, wyznania i poglądów politycznych. Nie jestem za skrajną wolnością, która pozwala szydzić z innych, poniżać kogokolwiek a tym bardziej krzywdzić fizycznie, moralnie, intelektualnie... Ale wówczas mamy do czynienia z owym jedynym politycznie, etnicznie i religijnie poprawnym rysunkiem, zdaje się z Charlie Hebdo... Jest m. in. tutaj w wersji spolszczonej:
    http://joemonster.org/art/11439
    W oryginale jest również dopisek: Please, enjoy responsibly. (czyli mniej więcej: proszę się nim cieszyć w sposób odpowiedzialny czy coś w tym guście)

    Komentuj (0)

    Bitwa 29 stycznia 2015, 21:49

    Z cyklu: malkontenctwo

    Właśnie się pobiliśmy z Połowicem. Jak da Merlin i pogoda, to w sobotę rewanż. Tylko tym razem zamkniemy drzwi do domu, bo znowu będzie trzeba wycierać cały korytarz ze śniegu...
    Kot odmówił wyjścia, wylazł tylko raz na krótką chwilkę, po czym usiłował wrócić do ciepłego i SUCHEGO wnętrza nie dotykając łapami ziemi pokrytej śniegiem, naturalnie.

    Taki to śnieg w tej Eire, że ledwie na te kilka śnieżek nam starczyło, a już pół ogrodu wyczyszczone. Reszta stopnieje w ciągu pary godzin. Szkoda :) Ale zawsze coś!

    Komentuj (0)

    Patriotycznie... 14 lutego 2015, 01:55

    Z cyklu: malkontenctwo

    Komentuj (0)

    Wolność albo Carpe Diem 18 lutego 2015, 22:15

    Z cyklu: malkontenctwo

    Bardzo filozoficzne myśli nachodziły mnie od samego rana.

    W Irlandii prawo zezwala na przymusowy wykup nieruchomości, która stoi na przeszkodzie budowie drogi - zdecydowanie taki jest wydźwięk artkułu w prasie. Dotyczy to małżeństwa z dzieckiem, które dom wybudował czy też rozbudowało rok temu, uzyskując pozwolenie od władz lokalnych, którym przedstawili plan itd.
    Mają tam też swój biznes - kwiaciarnię. Moja koleżanka, która studiuje prawo stwierdziła, że dostaną rekompensującą zapłatę za ten dom, ale nie zgadzam się, by zapłata mogła zrekopensować utratę dorobku - w sensie emocjonalnym. Uważam, że takie prawo nie idzie w zgodzie z poszanowaniem jednostki, zwłaszcza, że wszystko stało się w tak krótkim okresie czasu. Kolegówna młoda jest i nie docenia jeszcze tego, jak bardzo można przywiązać się do tego, co człowiek własnym wysiłkiem dosłownie lub w przenośni zbuduje. I jak bardzo odczuwa się stratę. O pośrednich i ukrytych kosztach wymuszonej przeprowadzki nie wspominając - trzeba zamknąć buiznes, traci się klientów, dostawców, naraża na oddanie przewagi konkurencji, są straty wynikające z samej przeprowadzki i czasowego zamknięcie biznesu, ponadto koszty otwarcia i rozruchu w nowym miejscu, które może nie być aż tak atrakcyjne itd. A sam ludzki wysiłek z tym związany?

    Zaczęłam się zastanawiać, jak daleko można się posunąć poświęcając jednostkę dla dobra większości. W cywilizowanym świecie nie powinno się to zdarzyć, ale nie dojrzeliśmy ani jako jednostki ani tym bardziej jako społeczność.
    Gdyby złamali jakieś zasady społeczności, która im te krzywdę wyrządza, nie poruszyłaby mną taka historia, a przynajmneij nie aż tak mocno.
    Oczywiście, że wiąże się to ściśle z obecną zawieruchą polityczną na kilku frontach.

    To nie jest dobry czas. Ten chyba trochę przegapiłam i bardzo mi z tego powodu smutno.

    Ale jeszcze w zielone gramy. I nie przestanę, chociaż jakiś przygłupas dziś opisał 47-latka "To człapie starość" Jeśli ta osoba może nazwa 47-latka staruszkiem i to człapiącym (a chodzi o sportowca i to ambitnego, bo narciarza z kraju, w którym nie pada śnieg), to ja czuję się NIEWINNA nazywając autora takiej wypowiedzi nietaktownym głupkiem, który ze sportów uprawia slalom na krześle na kółkach między biurkami. No nie przejde nad tym do porządku dziennego. I to tvn24.pl, doprawdy. Średnia wieku 15 lat?

    Komentuj (0)

    Oko za oko 19 lutego 2015, 14:31

    Z cyklu: malkontenctwo

    Tylko to mi przychodzi, kiedy slysze o draniach, ktorzy znecaja sie nad zwierzetami, zwlaszcza nad kotami I psami. Z kotami roznie bywa, ale psia milosc jest jedyna na swiecie.
    Zabic to za malo, takie powiedzonko tez jest i bardzo mi tu pasuje.

    Roztrzesionam z bezsilnosci. ARGH.

    Komentuj (0)

    Teoria spisku 21 lutego 2015, 17:37

    Z cyklu: malkontenctwo

    Zakładam, że nei jestem jedyną osobą, której przyszło do głowy, że ostatnia plaga pożarów, która trochę wykracza poza normalną częstotliwość dziennikarzy szukających sensacji, to może być zorganizowane CÓŚ?
    Takie niefajne cóś.

    Nie lubię żyć w ciekawych czasach. Nudne były fajniejsze, rozrywkę dostarczało mi prywatne życie.

    Komentuj (0)

    Wyjątki z listu do Przyjaciółki albo myśli rozproszone 24 lutego 2015, 23:48

    Z cyklu: malkontenctwo

    Przypomniał mi się tytuł wyśmiewczy "Do przyjaciół Moskali", ale nie tyle politycznie, bo to inna epoka była - a ja mam nadzieję, że jako naród otrzeźwieją i wezmą górę nieco zastraszone głosy rozsądku optujące za pokojem, ko-egzystencją i rozwojem ludzkości (Nadzieja matką głupich, ale moja mama ma inaczej na imię, nie Nadja, więc może jest szansa).

    I jeszcze doznałam olśnienia, ze Nadja w Psach 2 to imię symboliczne.
    I nadal nie wiem, kto miał trzy córki Nadję, Wierkę i Lubę w literaturze; gdzieś dzwoni, ale taki pogłos, że nie mam pojęcia.

    A oto ten obiecany i edytowany, mocno naszpikowany cycatami i dygresjami wyjątek czyli myślotok pisany
    "...A co do Rosjan, Rosji, Putina - najbardzie przeraża mnie w ludziach brak umiejętności lub wręcz odrzucenie logicznego myślenia. Hawkins ma racje - czas wypierniczać z tej planety w kosmos, to może się coś uda ocalić (..."kulturę sztukę, wolność słowa - Róbmy swoje, tralalalalala... itd.". Tylko żeby nam planeta małp nie wyszła.......

    (...)moje wysiłki koncentrują się na czymś w rodzaju konkurencji dla tego Greya - chociaż dużo mniej erotycznego, choć jak podejrzewam nie mniej głupiego fanfiction story, który zaczęłam w 2003 roku i nigdy nie porzuciałam, chociaż przerwa dość długa...
    (de facto wracałam do tej bnazgraniny co jakiś czas, ale widać jeszcze musi poleżakować. Niemniej można poobracać buteleczki, ajk na dobre stare wino przystało ;)
    Głowna różnica zaczyna się poważnie sprowadzać do tego, że o ile znudzonym gospodyniom domowym klasy średniej (zatem z pewnymi zasobami finansowymi uwalniającymi je od wielu banalnych problemów w gospodarstwie domowym niczym Mr Muscle, Fairy Ultra oraz ten odkurzacz bez ruły i kabla, co to taki fajny jest) marzy się facet, który je ten-tego, przejmując cał odpowiedzialność za to, że one chcą być i są Złymi Dziewczynkami (???... bladego pojęcia nie mają, co to są złe dziewczynki, ale niech sobie myślą, jeśli im to poprawia poczucie własnej wartości i leczy depresję...), to niektórym całkiem przedsiębiorczym kobietom pracującym marzy się facet, który absorbuje mniej uwagi, a wręcz przeciwnie, naprawi to i owo, zajmie się urzędniczymi sprawami i zapłaceniem rachunku czy dwóch, a na koniec przytuli i w ramach miłości i poświęcenia powściągnie swe wyraźnie widoczne rządze. A owe kobiety mają dzięki temu więcej czasu dla siebie i przemyślenia swoich własnych problemów egzystencjalnych.

    Obawiam się, że ta różnica to jakieś 20 lat w linii prostej. Z tendencją rosnącą w miarę wydłużania się oczekiwanej długości życia. Z założeniem, że bliżej emerytury może wzrastać zapotrzebowanie na zasobniejszy portfel, co wynika z projekcji efektywności obecnie działających (???????????????? chociaż ok, TERAZ działają - do czasu, do czasu - do czasu emerytury) portfeli emerytalnych.

    Bo z czasem okazuje się, że właściwie to pan Grey mimo wszystko musi miec PA (Personal Assistant) czyli sekretarza/-rkę, bo sobie z normalnym SZARYM życiem by nie poradził. A my owszem.
    Mimo że Połowic wiele rzeczy robi, łącznie z obiadem dla mnie i zmywaniem (w weekendy ja przejmuję i wręcz lubię kurzodomowić, a nawet bardzo), to zawsze jest jeszcze bezpieczna przestrzeń między rzeczywistością a ideałem. Zwłaszcza w kwestii ostatniego słowa i przyznawania racji bez względu na stan faktyczny. (Pomijając fakt, że zawsze za mało jest czasu na robienie na drutach, szydełku, lepienie z masy papierowej, nie wspominając o innych nowych i niewypróbowanych technikach rękodzieła oraz TAK ZWANEJ sztuki...)

    Czego wszystkim P.T. Czytelnikom adresowanym oraz szpiegującym (naczytałam się newsów o Snowdonie i nowych propozycjach związanych z intensyfikacją terroryzmu na świecie - słowo daję, niech czytają i moje gupie i mądre maile i wpisy, byle to pomogło temu poplątanemu światu) życzymy bez względu na płeć.
    I jeszcze żeby się nie wstydził kupić podpaski i wiedział które - ideał do pożygania czy teżpPoRZygania - nigdy nie wiem.
    Dobranoc, ide sobie dalej pisać bajkę na dobranoc.

    Aha, jeszcze jedno - naprawdę ostatnie. Czy autorka "Greya" naprawdę, ale to naprawdę nie słyszała o filmie "9 i półtygodnia", który nawet nie był pierwszy z swoim gatunku i bynajmniej nie przełomowy?????? Ale NAPRAWDĘ???? I ta cała reszta napalonych bab też nie???????? Że się tak wyrażę: bez jaj!"


    Tak to sobie popisałam, potem tu wrzuciłam, dodatkowo doprawione. Bo taki dzień, takie myśli, jaki świat.

    Komentuj (0)

    Poczucie kierunku 25 lutego 2015, 00:36

    Z cyklu: J.K.Rowling

    ...a raczej jego brak to domena Połowica. Jeszcze raz udowodnił on, jak dobrze mu idzie gubienie się:
    - Patrz, kochanie, jaka fajna fototapeta! Widzisz, co to jest?
    - Mhm. Peron 9 i pół*).
    - Nie, no dokąd ty zamierzasz jechać???? Nic dziwnego, że się zgubiłeś w Polsce na dwa dni!


    *) bez podtekstu, bo Połowic nie znosi Rourke'a ani Basinger, w związku z czym filmu nie zna.

    Komentuj (0)

    Parę dni temu... 27 lutego 2015, 23:53

    Z cyklu: malkontenctwo

    Nie wiem, kto to ten Kobzon wpisany na liste Rosjan objetych sankcjami, ale z zadnego koncertu tenorow ani innych podobnych go nie pamietam. Z Pavarottim chyba nie spiewal, a ni z moim ukochanym Placido Domingo, ale nie sprawdzalam. Ze Stingiem tez raczej nie, ani nawet z Bono.
    Nie wiem, czy to jakakolwiek strata dla kultury swiatowej.
    Nie rozumiem tylko, dlaczego taki dumny ze swojego kraju czlowiek dzieci puscil do krajow Unii Europejskiej i dlaczego nie zamierzal sie leczyc w swojej ukochanej ojczyznie tylko za granica.

    Zdaje sie, ze do slownika nalezaloby wprowadzic nowe wyrazenie: rosyjska logika. To tak troche jak pierwiastek z minus jeden, tylko z wiekszym procentem totalnej abstrakcji.
    Mogloby ono rowniez oznaczac jako synonim ten stan, kiedy czlowiekowi sie sni, ze sie budzi......

    Komentuj (0)

    Takowo kak putin??? 27 lutego 2015, 23:54

    Z cyklu: malkontenctwo

    Uwazam za glupie operacje plastyczne typu lifitng czy wstrzykiwanie botoxu.
    Panta rhei - remontem scian niewiele mozna zmienic, jesli wnetrze jest stare i staje sie malo funkcjonalne w nowych, zmienionych warunkach.
    Dosc mocno pracowalam nad wypracowaniem postawy, ktora nie pozwalala mi sie uzalac nad tym, co obracalo sie w proch i nie plakac nad rozlanym mlekiem, tylko z mlodymi naprzod isc itd. mimo, ze cale zycie zdawalo i nada mi sie zdaje, ze nie lubie okresu pozytywizmu. Ale podejscie uwazam za sluszne, lacznie z silaczka, ktorej tez notorycznie nie lubie, a wrecz sie w glowe nad nia pukam i... postepuje podobnie.
    No coz.

    I szczerze powiem, ze chyba tak sie zbalamucilam emocjonalnie i mentalnie, ze bardziej mi dokucza, wrecz nie moge tego zniesc, kiedy jakis buc stara sie przywrocic, to co bylo, nie wroci i szaty rozdzierac by prozno. I troche mi zal, ze w mych drzwiach nie pojawi sie Puszkin, i nie ma juz san i nie bedzie juz nigdy, ale jakos nie szkoda mi tej Moskwy, ktora nastala potem. Mni9ejsza o architekture, zapewne niejeden lifting zrobiono i jeszcze wie4le trzeba, jak to w kazdym miescie, w ktorejkolwiek czesci swiata by ono nie bylo.
    I jesli ten buc chce trafic na jakies wielkie obrazy, to tam juz jest czterech: Marks, Engels, Lenin i Stalin. Piaty element, jego mac'. Przepraszam pania, nie mialam intencji obrazac jego matki, sie mi tak tylko teges.
    Poza tym pierwszym juz nigdy nie bedzie, sorry, Winetou, zmarnowales szanse. Tamci przynajmniej zon nie wymieniali na lepszy model niczym saochod i jakies wartosci rodzinne doceniali w porywach.
    Mogl przekreslic wszystkich czterech. Mogl byc tym postepowym. Nowym, inicjatorem Nowych Czasow dla swojego kraju, naprawde lepszych czasow - okazuje sie nieudolnym, plytkim imitatorem, ktory nie potrafi sie pogodzic z postepem, za wszelka cene usiluje go zatrzymac i zawrocic (Einstein sie, psiakrew, znalazl) kalkujac to, co zrobili jego poprzednicy.
    Zenada i rozczarowanie.
    Ani czerwony, ani monarcha. Filmow o nim nie beda robic, co najwyzej pojawi sie w jakiejs zapomnianej kreskowce, jesli po jego tak zwancyh osiagnieciach jeszcze zostanie ktokolwiek i cokolwiek, by robic jakies filmy. Bo czwarta wojna swiatowa bedzie na patyki i kamienie - i nie powiedzial tego zaden Rosjanin, psze pana.
    Najwieksze osiagniecie - wreszcie sie znalazl polityk, ktory rozsierdzil koticzke, ale to tez mi przejdzie, bo bardziej mnie dobija fakt, ze system dopuszcza do tego, by osoba niepelnosprawna umyslowo i w domniemaniu niepoczytalna, bedaca psychopata i socjopata bez moralnego kregoslupa, mogla osiagnac stanowisko, ktore daje mu niebezpieczny zakres swobody dzialania.

    Zestarzeje sie i on, jesli go nikt nie ubije wczesniej, zniedoleznieje, nie bedzie juz takiego nowego modelu, ktory zgodizlby sie z nim dzielic zycie, to pojdzie po rozum.Szkoda, ze bedzie za pozno.

    Komentuj (0)

    Wazna jestem czy co??? 28 lutego 2015, 00:04

    Z cyklu: malkontenctwo

    Statystyki pokazują mi odwiedziny z adresu warkeeper.net - jakieś to to dziwne, ni to rosyjskie, ni to ukraińskie - google wskazuje, że to darmowy serwer warcraft. Połowic w taką grę nie grywa. Ja sobie tylko pogrywam, pyskuję i wylewam gorycz na całe to zamieszanie i utraconą wiarę, że ludzkość MOŻE. (Nawet jeśli może, to widać NIE POTRAFI) :(

    Najpewniej to znowu jakis gupi u-bot ;) Pewnie złapałam na stronach z robótkami, bo tak statystycznie, uogólniając i w wiekszości, to Rosjanki mają najciekawsze.

    Komentuj (0)

    Taka sobie myśl 01 marca 2015, 21:00

    Z cyklu: malkontenctwo

    Że nie ma wojen sprawiedliwych i niesprawiedliwych. Są tylko wojny, które zabijają ludzi.

    Komentuj (0)

    Polityczny temat zastepczy 11 marca 2015, 13:46

    Z cyklu: malkontenctwo

    Zabili Niemcowa - ale co z ciagle zywa Sawczenko????

    A poza tym co ten gaz tak wybucha caly czas, a trawy kolo mostu sie pala - nowe hobby jakies czy co?

    Ktos kiedys powiedzial, ze zbiegi okolicznosci nie istnieja.
    A poza fajny film kiedys widzialam, momenty byly, a najlepiej jak Malkovich, ktory jako hamerykanski ex-agent specjalny ma manie przesladowcza I twierdzi, ze wszyscy go obserwuja. A wtedy Bruce Willis, ktory tez jest hamerykanskim ex-szpiegiem, go wysmiewa, a wtedy ich atakuja z tego helikoptera.
    I ja wcale nie naogladalam sie roznych teorii spiskowych w filmach science fiction, social fiction i total fiction. Ale ktos moglby jednakowoz troche sie temu przyjrzec, nie?
    Bezdomni pod mostem Lazienkowskim sie chcieli ogrzac przy ognisku z desek, a Niemcowa zabili, bo kupil sobie Charlie Hebdo.


    Grzeje ludziom na emigracji czasem, nie?

    Komentuj (0)

    Gdzie jest Putin? 12 marca 2015, 22:47

    Z cyklu: malkontenctwo

    ("Gdzie jest Wally?")

    http://www.tvn24.pl/wiadomosci-ze-swiata,2/rosja-rozpoczela-manewry-na-trzech-morzach,523600.html
    Rozproszenie armii to osłabienie. Nie pasuje mi to do niego.


    Ale pogrążyło mnie w smutku coś innego - to w odrębnej notce. Zasługuje na takową w pełni.
    Oraz ze skruchą i wstydem wyznaję publicznie, że nie czuje smutku w związku z Władimirowiczem. Bezdusznam wobec tej postaci. Staram sie nie życzyć mu źle, ale kiepsko mi idzie.

    Poza tym podejrzewam, że mu się po prostu botox obsunął.

    Komentuj (0)

    NOLI TIMERE MESSOREM 12 marca 2015, 22:59

    Z cyklu: Bez kategorii

    "This is the moment when civilization does not matter, when rules no longer hold sway. You have given the world all you can give and now it's the time that is just for you, the chance to go for broke in the last hurrah. Hurrah!"
    Vetinari swung the poker against the fender, causing sparks to dance in the fireplace.

    SIR TERRY PRATCHETT DEPARTED.

    Komentuj (0)

    Szpetni wieloletni??? 16 marca 2015, 14:56

    Z cyklu: malkontenctwo

    Kregoslup. Akurat. Policzki amorka sobie wstrzykiwal - kolejny botox i tyle. Nawet since mu jeszcze calkiem nie zeszly. Ciekawe czy ten brzuszek tez sobie bedzie odsysal.
    Po pierwsze jestem przeciwniczka operacji plastycznych z wyjatkiem przypadkow, gdzie wchodzi w gre kwestia np. deformacji, wypadkow itp.
    Po drugie jak juz sie ktos kreuje na ucielesnienie testosteronu, to moze bardziej konsekwentnie, bo jakos upiekszanie (????) sie na sile za meskie w swiecie testosteronu nie uchodzi.
    Tymczasem podwojne standardy i hipokryzja kwitna jak malowane - czlowiek staje sie calkiem szybko uosobieniem tego wszystkiego, co krytykuje i czym rzekomo gardzi.
    Nie wiem, co jest bardziej zalosne - ow brak rzekomo niedomagajacego kregoslupa czy owa glupota, pycha i plytkosc (moze jednak powinnam napisac POWIERZCHOWNOSC...).

    http://www.tvn24.pl/wiadomosci-ze-swiata,2/wladimir-putin-sie-pokazal-bez-plotek-byloby-nudno,524544.html

    A poza tym ja bardzo prosze bardziej nudno. Mnie tam sie podobalo, o rozrywke potrafie zadbac we wlasnym zakresie, jesli juz o nia nie zadba moja sfera prywatno-zawodowa.

    Komentuj (0)

    Bylo minelo albo nikt mnie nie chce, nikt mnie nie kocha 20 marca 2015, 19:01

    Z cyklu: malkontenctwo

    "Nie czytalam tego dokumentu, ale caly jest zly."
    Hm. OK. A co mi tam.
    Dobrze, ze to bylo w czwartek, a dzis piatek I ide sobie w cholere do kina na randke z mezem I juz.

    Komentuj (1)

    Fajny artykuł dzisiaj czytałam.... 07 kwietnia 2015, 00:08

    Z cyklu: malkontenctwo

    Ten człowiek właściwie wyraża moje poglądy - prawie wszystkie! On mówi o nadrzędnej kulturze - ja o o dojrzałości rodzaju ludzkiego, czego wyrazem ma być tolerancja. I Facet udowadnia, że tolerancja właściwie jest niemożliwa. Błędne koło, wąż zjadający własny ogon...
    http://wiadomosci.onet.pl/prasa/slavoj-i-ek-tolerancja-nie-jest-rozwiazaniem/6zpld5?utm_source=fb&utm_medium=fb_detal&utm_campaign=podziel_sie
    Może jestem jednak trochę mniej wywrotowa niż ów filozof, ale kryzys wartości postrzegamy baaaardzo podobnie.
    Będąc młodą niekoniecznie lekarką, czytałam książkę, ciekawe, czy się uchowała przy tych przeprowadzkach, czy też przekazałam ją w jakieś mądre ręce - w niej pewien facet, spec od marketingu, opisał społeczeństwo postkonsumpcyjne, które poszukuje innych, głębszych wartości, bo jest rozczarowane płytkością dbrobytu. Bynajniej nie przewidywał ani nie zapowiadał żadnych rewolucji, świętych wojen, krwawych wydarzeń, ale to, co on przewidział leży właśnie u podłoża bieżących wydarzeń.
    Chyba w mniejszym stopniu odnosi się to do kobiet. Nie ze mądrzejsze, nie seksizm i przyklaskiwanie mojej własnej pełci - po prostu instynkt, jeden z najbardziej prymitywnych, podstawowych instynktów - macierzyński w sensie potrzeby zachowania gatunku... Na przykładzie dżihadystów można by zaryzykować stwierdzenie, że jakoś faceci chyba mają mniej wykształcony... a może właśnie nie?... może i odwrotnie?...

    Komentuj (0)


Szablon: koticzka (stopniowo)


HOSTING: ageno.pl