Chce mi się wyć albo dywagacje o fizycznym środowisku pracy - malkontenctwa ciąg dalszy

by koticzka

Jestem daleka od perfekcji. Mam zeza, leniwe oko i spieprzony wzrok w tym "dobrym", który to psuję dalej przydługim użytkowaniem komputera, czytaniem w złym świetle. Mam alergię i łapię łatwo infekcje (ostatnio). Mam reumatyzm, marznę łatwo, mam niskie ciśnienie i zdaje się krążenie takie sobie ztendencją zniżkową. Jeśli siedzę daleko od okna, to mam kłopoty ze wzrokiem. Przy oknie jendakowoż jest spierdniczona klimatyzacja, która czasem wieje powietrzem arktycznym, czasem tropikalnym i nie jest uwzględniana w żadnej pogodynce.
Minęły 2,5 godziny od powrotu od lekarki. Było mi nieźle. A teraz czuję się znowu chora. Mam dość życia na pigułach przeciw alergii, kichania i płakania na tej zafjdanej wyspie, niszczenia sobie śluzówki sprayami obkurczajacymi i chcę móc robić makijaż i nie zastanawiać się, czy spłynie przed lunchem czy dopiero po.

Znajoma (kandydatka na psiapsiółkę, jedyna w Eire) się nabija i wyrzuca mi malkontenctwo. A ja byłm naprawdę szczęśliwa, kiedy wyłączyli to gówno na pół roku. Nade mną jest teraz pieprzona dziura, bo zdjęli panele z racji, że sufit przeciekał - deszcz zawiewa do środka. Akurat nad moim byłym miejscem. Siedzę teraz dalej od klimy, ale i tu ją czuję. Mam też mniej naturalnego światła, za to kilka świetlówek nade mną. Przepisowych, parami. oprawionych w lustra. Pewnie tych energooszczędnych, wydzielających promieniowanie elektromagnetyczne, oskarżane o migreny i raka - hehe. Jak wyginęły mamuty? Na ścieżce postępu cywilizacyjnego, naturalnie.
O, właśnie afrykańskie prądy zawróciły i teraz dla odmiany jest chłodno, chłodniej, epoka lodowcowa 3 i 1/2. Dlaczego? Że pogoda się zmieniła? Temperatura? Nah, a skąd. Bo tak i już; a właściwie to jak z moimi helikopterami - czyli nikt nie wie dlaczego. Co nas nie zabije to nas wzmocni? Hm, na razie to zaledwie rujnuje mój system immunologiczny i przyprawia mnie o zapalenie spojówek od kurzu, pleśni, bakterii...

No bo co ja mam, kurdesz nad kurdeszami zrobić? Zmienić pracę przez klimę, której irlandzcy partacze nie potrafią naprawić? Chyba na to wychodzi. Pójdę do innego zakładu. Z inną klimą. Może gorszą. Z takimi szujami jak dawna koleżanka Rachel, niech ją lud Kazachstanu czci i wielbi, o ile ma za co, a bank niech jej da jakąś dyspensę na jej hipotekę wziętą w okresie szczytu cen i dobrobytu, bo to w 2006 było, współczucie (wartość domów spadła o połowę mniej więcej).

Staram się filtrować język. Nie chcecie nawet znać wyrazów, które mam na myśli. W conajmniej dwóch językach.
Jakbym nie miała innych, poważnych problemow, to jeszcze to.

Rozwiązanie jest. Tylko jest letko karkołomne :(((
Tymczasem chyba będę komuś płakać w rękaw z HR-u. Jerzu, jak w tym kraju ma nie być kryzysu i jakim cudem przez chwilę byli pokazywani jako wzór, to tego Merlin Wielki sam nie wie.