Fatałaszki

by koticzka

Po tajemniczej utracie lnianych gaci oraz przynajmniej jednej sukienki wyruszyłam bodaj w środę na zakupy.
Wnioski: w Eire do sklepów chodzą chyba tylko nastolaty, bo moje ulubione poniekąd marki oferują ciuszki, w które dzieci sąsiadki chyba nie chciałyby się ubrać, bo za dziecinne. Za to widziałam podobne na niemowlakach w sieci - na etsy.com, żeby nie było jakichś niemądrych nieporozumień.... Nie popieram, jednakowoż, ale nie o tym mowa.

Kolejnego dnia, w czwartek czyli wzoraj nie poddając się polazłam znów - dostałam podobne gacie lniane, tym razem nie beż, a khaki... chociaż patrząc na tabele kolorów w wikipedii i nazewnictwo, to równie dobrze może to być jakiś róż paryski... Kolor w każdym razie para-militarny i jakoś tak mam ochotę na garderobę militarną, niekoniecznie we współczesnym amerykańskim stylu, może raczej jak białogwardziści ;P
Nabyłam też skarpetki bez profilowanej pięty za to z nadrtukowanym zdjęciem kociej mordki, dwa babskie kolorowe magazyny, jedne w przecenie z okazji 10-lecia (Vogue jednak chyba znowu lepszy, po obsuwie od wydania Vogue Goes Pop, zwłaszcza że Elle ma numer ze strojami, kompletenie bezużytecznymi dla mnie w chwili obecnej i raczej w niedalekiej przyszłości również), drugi bo okulary przeciwsłoneczne. I tak oto mi się lekko humor poprawił, również na wieść, że jednak chyba dostanę sukienkę, którą dzięki uprzejmości aniu46 zamówiliśmy ;P Znaczy ja zasadniczo tylko nosić będę.
Za to cieszą mnie niemożebnie okulary, pierwsze od lat bodaj dziesięciu, bo po szkoleniu przez optyka w salonie włącznie z demonstracją, jak różnią się okulary z filtrem od okularów z lepszym filtrem jakoś tak postanowiłam oszczędzać oczy i nie nosić.

Otóż - w okularach bez porządnego filtra oko zarzuca naturalną obronę polegającą na zmniejszeniu źrenicy do minimum. Rozszerzona źrenica wpuszcza więcej światła, całą wiązkę, w tym nieprzefiltrowane przez tanie okulary szkodliwe promieniowanie. Czyli ślepniemy. Ponieważ wzrok mam jaki mam, a oczy jeszcze piękniejsze, to niech chociaż ta źrenica się pomniejsza, mneijsze zło.
Poza tym świat na żywo jest milion razy piękniejszy niż przez - nawet różowe - okulary! :)))

Cholerne biurowe okna z brązowym filtrem.