Wzruszenie

by koticzka

Zmarł znajomy Połowica - facet mógłby jezcze długo pożyć, gdyby nie rak :(
Łączyła ich pasja kolekcjonerska samochodzikowa. Z wyjazdu Gwiazdkowego przywieźliśmy mu 3 czy 4 polskie modele, nalegałam na zakup książeczki o polskiej motoryzacji, którą sobie przejrzał, ale podobno nie chciał - a się okazało, że w tym czasie Połowic zachciał, więc w sumie pozytwny zwrot akcji...
Właśnie się Połowic dowiedział po mszy za spokój duszy owego znajomego, że w spadku dostać ma parę modeli.
Nie wiem, gdzie te samochodziki upychać mamy, ale wyszukamy im specjalne miejsce.

Poza tym nic. Leje, zimno, mokro i zimno i monotonnie.
W weekend samochodowa impreza, na którą się wybieramy. Szkoda... może by się razem chłopaki wybrały. Prędzej już chłopy, khem. A najlepiej - PANOWIE.

Taki to Połowic - lubi się go po prostu, bo on taki fajny jest. Mój.

I zrobiło się smutnawo...

Dla rozbawienia - zabieram Szwagra do teatru. Nie będzie wiedział na co - a to jakaś dziwne przedstawienie czy historia, opowiadająca historię jego ulubionego klubu piłki nożnej. Połowic też idzie i też nie wie; ciekawe, czy się im spodoba.

------------------------------

Otóż ów znajomy zabrał ze sobą jeden z samochodów od Połowica. Idę beczeć do służbowej kuchni.