Prima Eiris

by koticzka

Bardzo czesto czytajac wiadomosci z Irlandii zastanawiam sie, czy to nie pierwszy kwietnia. Np. dramatyczna scena, w ktorej kobieta spacerujaca z pieskiem zostala niemal zmieciona przez wielka fale oceanu. Scena ma miejsce przy sztormach i powodziach w owej czesci kraju, na bulwarze wzdluz brzegu. Bo ocean byl spokojny przez 30 minut i wtedy przyszla fala.
Powinna zaskarzyc ocean.

Albo Ministerstwo rozwaza pozwolenie dla kierowcow na lamanie czerwonego swiatla.
Kropke by wypadalo postawic.

Ale trudno nie wspomniec, ze wzdlu wielu, naprawde wielu drog w obrebie stolicy nie ma chodnikow, jest za to masa rowerzystow (a uzywanie rowerow jest tu BARDZO mocno promowane - i uprawiane) oraz piesi maja nosic kamizelki odblaskowe. Na szczescie jeszcze nie wszyscy, ale zdarzylo mi sie byc swiadkiem, jak kierowca opieprzyl staruszka, ktory zatrzymywal autobus (bo autobusy duplinskie trzeba sobie zatrzymac machaniem, bo nie stanie, impotent jeden, pardon, znowu mnie nosi), ze stal w mroku na chodniku, a nie mial kamizelki. W tej kamizelce oczywiscie bedzie dokladnie widac, ze czlowiek macha reka. Poza tym wiadomo, ze na chodniku dla pieszego jest cholernie niebezpiecznie, zwlaszcza na przystanku w obrebie 5 minut marszu od centrum (pasazer akurat udawal sie jednakowoz w druga strone.

Jest poczatek lutego. W Irlandii od 6ciu dni trwa wiosna. Podobno, bo pogoda taka sama gdzies od wrzesnia ubieglego roku...