Z placy robótkowego boju

by koticzka

Świat militarnie, niestety, to ja też zawojowałam i dokończyłam kocią kapotkę z uszastą czapeczką, czerwonego kapturka, a teraz sweterek morskich motyów pełen. Z kapturkiem.
I sukienkę dla siebie na szydełku, ale jeszcze leżakuje, bo się krępuję nosić w tym durnym kraju. W Polsce pozbieram komplementy, tu mnei moga do busu nie wpuścić, nigdy nic nie wiadomo.

Zdjecia by należało jakieś przyzwoite zrobić, tylko nie ma kiedy, komu i czym, bo aparat jakiś taki nie tęgi, chyba się zużył. Nieważne, że jest stary-jary oraz jeszcze w sumie lepsza komórka Połowica. Nie ma czym, jako rzecze koticzka.

Sprawdzę jeszcze lalki w wyprzedaży, bo mi manekinek potrzebny...