Wyjątki z listu do Przyjaciółki albo myśli rozproszone

by koticzka

Przypomniał mi się tytuł wyśmiewczy "Do przyjaciół Moskali", ale nie tyle politycznie, bo to inna epoka była - a ja mam nadzieję, że jako naród otrzeźwieją i wezmą górę nieco zastraszone głosy rozsądku optujące za pokojem, ko-egzystencją i rozwojem ludzkości (Nadzieja matką głupich, ale moja mama ma inaczej na imię, nie Nadja, więc może jest szansa).

I jeszcze doznałam olśnienia, ze Nadja w Psach 2 to imię symboliczne.
I nadal nie wiem, kto miał trzy córki Nadję, Wierkę i Lubę w literaturze; gdzieś dzwoni, ale taki pogłos, że nie mam pojęcia.

A oto ten obiecany i edytowany, mocno naszpikowany cycatami i dygresjami wyjątek czyli myślotok pisany
"...A co do Rosjan, Rosji, Putina - najbardzie przeraża mnie w ludziach brak umiejętności lub wręcz odrzucenie logicznego myślenia. Hawkins ma racje - czas wypierniczać z tej planety w kosmos, to może się coś uda ocalić (..."kulturę sztukę, wolność słowa - Róbmy swoje, tralalalalala... itd.". Tylko żeby nam planeta małp nie wyszła.......

(...)moje wysiłki koncentrują się na czymś w rodzaju konkurencji dla tego Greya - chociaż dużo mniej erotycznego, choć jak podejrzewam nie mniej głupiego fanfiction story, który zaczęłam w 2003 roku i nigdy nie porzuciałam, chociaż przerwa dość długa...
(de facto wracałam do tej bnazgraniny co jakiś czas, ale widać jeszcze musi poleżakować. Niemniej można poobracać buteleczki, ajk na dobre stare wino przystało ;)
Głowna różnica zaczyna się poważnie sprowadzać do tego, że o ile znudzonym gospodyniom domowym klasy średniej (zatem z pewnymi zasobami finansowymi uwalniającymi je od wielu banalnych problemów w gospodarstwie domowym niczym Mr Muscle, Fairy Ultra oraz ten odkurzacz bez ruły i kabla, co to taki fajny jest) marzy się facet, który je ten-tego, przejmując cał odpowiedzialność za to, że one chcą być i są Złymi Dziewczynkami (???... bladego pojęcia nie mają, co to są złe dziewczynki, ale niech sobie myślą, jeśli im to poprawia poczucie własnej wartości i leczy depresję...), to niektórym całkiem przedsiębiorczym kobietom pracującym marzy się facet, który absorbuje mniej uwagi, a wręcz przeciwnie, naprawi to i owo, zajmie się urzędniczymi sprawami i zapłaceniem rachunku czy dwóch, a na koniec przytuli i w ramach miłości i poświęcenia powściągnie swe wyraźnie widoczne rządze. A owe kobiety mają dzięki temu więcej czasu dla siebie i przemyślenia swoich własnych problemów egzystencjalnych.

Obawiam się, że ta różnica to jakieś 20 lat w linii prostej. Z tendencją rosnącą w miarę wydłużania się oczekiwanej długości życia. Z założeniem, że bliżej emerytury może wzrastać zapotrzebowanie na zasobniejszy portfel, co wynika z projekcji efektywności obecnie działających (???????????????? chociaż ok, TERAZ działają - do czasu, do czasu - do czasu emerytury) portfeli emerytalnych.

Bo z czasem okazuje się, że właściwie to pan Grey mimo wszystko musi miec PA (Personal Assistant) czyli sekretarza/-rkę, bo sobie z normalnym SZARYM życiem by nie poradził. A my owszem.
Mimo że Połowic wiele rzeczy robi, łącznie z obiadem dla mnie i zmywaniem (w weekendy ja przejmuję i wręcz lubię kurzodomowić, a nawet bardzo), to zawsze jest jeszcze bezpieczna przestrzeń między rzeczywistością a ideałem. Zwłaszcza w kwestii ostatniego słowa i przyznawania racji bez względu na stan faktyczny. (Pomijając fakt, że zawsze za mało jest czasu na robienie na drutach, szydełku, lepienie z masy papierowej, nie wspominając o innych nowych i niewypróbowanych technikach rękodzieła oraz TAK ZWANEJ sztuki...)

Czego wszystkim P.T. Czytelnikom adresowanym oraz szpiegującym (naczytałam się newsów o Snowdonie i nowych propozycjach związanych z intensyfikacją terroryzmu na świecie - słowo daję, niech czytają i moje gupie i mądre maile i wpisy, byle to pomogło temu poplątanemu światu) życzymy bez względu na płeć.
I jeszcze żeby się nie wstydził kupić podpaski i wiedział które - ideał do pożygania czy teżpPoRZygania - nigdy nie wiem.
Dobranoc, ide sobie dalej pisać bajkę na dobranoc.

Aha, jeszcze jedno - naprawdę ostatnie. Czy autorka "Greya" naprawdę, ale to naprawdę nie słyszała o filmie "9 i półtygodnia", który nawet nie był pierwszy z swoim gatunku i bynajmniej nie przełomowy?????? Ale NAPRAWDĘ???? I ta cała reszta napalonych bab też nie???????? Że się tak wyrażę: bez jaj!"


Tak to sobie popisałam, potem tu wrzuciłam, dodatkowo doprawione. Bo taki dzień, takie myśli, jaki świat.