O koticzce RSS

    Pragnienie 01 maja 2013, 17:53

    Z cyklu: Bez kategorii

    Taka zachciewajka mala. Porozmawiać PRYWATNIE gębą w gębę z kimś z chociaż szczyptą inteligencji zamiast zawyżonego poczucia własnej wartości. Bo służbowo, to może i by się znalazło. Może - nie wykluczam. Aczkolwiek.

    I jeszcze żeby to była szczera rozmowa, w której człowiek nie musi uważać na każde słowo. Pomyśleć, że więcej takich pogaduszek, dwuzdaniowych nawet, mogłam przeprowadzić z moim szefem byłym niż teraz z najbliższymi współpracownikami. Kierowniczka jest zbyt zajęta i trzyma bezpieczny dystans - i właściwie bardzo to u niej szanuję i rozumiem, wydaje mi się to wygodne dla obu stron. Trzeba mieć naprawdę specyficzną osobowość, dyskretną charyzmę i bardzo specyficzne, wysokie umiejętności komunikacyjne, żeby móc sobie bezstresowo pozwolić na bliższe układy, a i to bywa ryzykowne.
    Musze przyznać, że facet posiada. Cóż, natknęłam się na niego może raz przez ostatni rok i wcale nie zamierzam budować przyjaźni, chociaż podejrzewam, że wiele na tym tracę, a mogłabym zyskać wspaniałego przyjaciela. Pytanie na jak długo, bo jakoś się moje przyjaźnie nie utrzymują za długo z racji dystansu i mojego lenistwa. Bo jak już się wyrobię ze wszystkim (???), to już naprawdę na nic oprócz tępawego siedzenia i tonięcia we własnych myślach nie mam ochoty. Wstęp prawie nieograniczony ma tylko Połowic. A i z tym bywa troszku różnie....

    No i co ja nam wszystkim zrobiłam.

    Tag Irlandia. Jednak różnice kulturowe. Łatwiej im pożyczyć komuś pieniądze niż użyczyć ucha i serca. To drugie kosztuje więcej wysiłu, a jak wiadomo Irlandczycy nie biorą łapówek, bo wtedy musieliby COŚ zrobić ;P
    To ja się wezmę z powortem za robitę, bo kierowniczka wali w klawiaturę, sąsidka od rana łomotała itd., a je w lesie.

    Komentuj (0)

    Nerwica w granicach normy? 07 maja 2013, 18:25

    Z cyklu: malkontenctwo

    Taka piosenka byla, bodaj Ewa Blaszczyk inicjowala.
    No dobrze. Miewam napady paniki, wcale nie tak rzadko, da sie z nimi zyc i mijaja mi (taka piosenka tez byla, Michnikowski spiewal, tez mu mijalo).

    Niemniej to naprawde niefajne uczucie, jak sie zapalaja pomaranczoew i stopniowo zmieniaja w czerwone. A jeszcze wczoraj byly zielono-zolte. Tak dojrzaly frnaciszki jedne.

    Nie lubie.

    Komentuj (0)

    Przedawkowanie albo przegląd polskich kometarzy pod newsami. 10 maja 2013, 18:15

    Z cyklu: Irlandia

    Po raz kolejny przedawkowałam sobie lokalne klimaty irlandzkie mocno okraszone polaczkowością stąd i z owąd.
    Przypuszczalnie troszkę za dużo patrzyłam na komentarze, których staram się unikać bardziej niż newsów i czuję się ZDROWSZA. Ale jakoś CHORA ciekawość czasem bierze górę.
    Co jest drażniące, to fakt, że skrajnie głupimi wypowiedziami charakteryzują się nie tylko Polacy, którym się wydaje, że wiedzą, ale też Polacy, którzy właściwie powinni wiedzieć, ale tez im się wydaje, że wiedzą.
    Co do emograntów i tych, którzy zostali w kraju, to obie strony zapominają o tym, że emigranci za chińskeigo boga się nie przyznają, że jest kijowo i będą się popisywać przed Polakami stacjonarnymi. Natomiast stacjonarnym emogranckie zasiłki belką w oku.
    Fakt, że zasiłki za granicą pozwalają przeżyć, jak się sprężyć, to i w miarę godnie. nieprawdą jest, że ulice Europy zachodzniej sa brukowane pieniędzmi i że o wszystko łatwo i że taniej. O tym oczywiście nikt nie pamięta przy obecnym kursie waluty europejskiej. Ani o tym, że się nie porównuje jabłek z gruszkami. Dla mnei najboleśniejszym przykładem jest truskawka za € 0,5 sztuka, w tym zafoliowane plastikowe opakowanie, za którego utylizację odprowadzam opłaty lokalnej firmie zajmującej się wywozem odpadków. Chociaż, jak chłopaki pamiętają, żeby wrzucić do właściwego kosza, to nawet jest to za darmo. W sezonie truskawkowym cena spada nawet do jakichś € 0,2.
    Nie znam sytuacji w innych krajach, ale za robota kuchennego musze wydać €100+, a w Polsce mogę poszukac sobie wśród marek już za €25. Za 25 mogę tu nabyć ręczną plastikową krajarkę do warzyw, tę z dźwignią, bez korbki.
    Krótko mówiąc - proporcje cen do jakości i wartości przemiotów i usług są popierniczone, nierealne i nielogiczne.

    Poziom usług - hm. Ostatnio sistermoon naijała się - i słusznie - z polskiej bankierki, która nie bardo sobie radziła z przelewem elektronicznym. Mniejsza o nazwę banku - ignorancja i brak komeptencji nie jest zjawiskiem odosobnionym, niestety, więc mógł to być dowolnie wybrany z iluś tam banków detalicznych obecnych w PL.
    Niemniej, poziom ignorancji w tutejszych bankach jest zaledwie maskowany brawurą, pewnością siebie, a nierzadkow również tupetem pracowników, którzy nie maja ani kwalifikacji, ani wiedzy na temat w zakesie wykonywanych zadań. Czy jest jakąs różnica między PL a Eire? Tak. W Eire jest więcej guzików do naciskania, klient jest bardziej bezosobowy i łatwiej go potraktować z buta. Zwłaszcza że wybór na rynku jest marny, a i tak większość Ajriszów i nie tylko Ajriszów kuli uszy, ogon i potulnie uśmiecha się i przeprasza, że śmiało czegokolwioek domagać się za pobierane opłaty.

    Z ciekawostek, niezadowolenie przejawiają nie tylko cudzoziemcy, w tym Polacy w Eire, ale tutejsi, którzy zaczynają dostrzegac powolutku różnice i zacofanie tej wyspy.

    Powtórzę raz jeszcze - wyaje sie wielu osobom, że się zaprzyjaźniły z Ajriszami. Oczywiście, można sobie w taki złudzeniu trwać nadal. A prawda jest taka, że za plecami Ajriosze między sobią obrabiają cudzoziemcom dupy, Polacy dalej sa białymi murzynami, a Murzyni, zależnie od rozmaitych czynników sa już ciemnoskórymi tubylcami, których jedna trzyma się na dystans.

    Ale do tego najwyraźniej trzeba umiec podsłuchiwac, obserwować oraz mieć kilku plotkarzy w odzinie oraz męża autochtona o otwartym umyśle i lekkim braku wyczucia, któremu się wszyscy zwierzają ;P

    Naturalnie, podobnie jak komentujący newsy, operuję tu stereotypami i szerokimi uogólnieniami, ponadto biore pod uwagę większośc statystyczną. Ale podobne sygnały odbieram od innych nacji z EU i spoza UE.
    Ciągle nosimy łatkę i będziemy ją jeszcze przez parę lat nosić. A to pewnie dlatego, że łatwo było wyjechać na zmywak, a trudniej wrócić z niczym i stawić czoła prześmiewcom z sąsiedztwa. Dzięki różnicom w kursie walut łatwo tez było - i jeszcze jest - szybko zarobić i odgrywać panisko, w Eire robiąc zakupy w Lidlu i Aldim (nic w tym złego, ale łatka na Lidlu tez jest!). Osobiście wolę Poloneza, mają delikatniejsze bułki - kajzerki - szynkę na plasterki oraz - przynajmniej w zeszłym roku, truskawki na wagę, a nie na sztuki. a w Rasputinie można dostać smacznego arbuza, na który moje znajome irlandzkie mają straszną ochotę, ale się boją dotknąć, co dopiero kupić. No właśnie. Dlaczego? Pewnie wszystko z tej samej przyczyny.
    Ale ja dalej nie do końca rozumiem, z jakiej.
    Z tej samej, z jakiej pani na wiejskim jarmarku zachwalająca mi brytyjskie 40-letnie filiżaneczki i sosjerki w wiosce nadmorskiej pewnie nie ma pojęcia o porcelanie miśnieńskiej.

    Olać, idę oglądać siostrzeńca męża, jak się zaszczeliwuje jako Juda z Kiriatu i to na śpiewająco, bo to Jesus Christ Superstar. A jutro może do kina, na te filmy, które w Polsce miały premiery pewnie jakieś 3 miesiące temu i już ich nie grają :P

    ------------------------------
    Powinnam notkę zaliczyć to do kategorii malkontenctwa, ale wybieram kategorię Irlandia.

    Komentuj (0)

    Hm..... 13 maja 2013, 13:51

    Z cyklu: malkontenctwo

    Co internet robi z mózgiem

    Chyba zatem ograniczem sobiem.

    Komentuj (0)

    Migawki 15 maja 2013, 11:01

    Z cyklu: foto

    Komentuj (1)

    21 maja 2013, 14:08

    Z cyklu: malkontenctwo

    Nie zgadzam się, że żeby doceniać, trzeba odległości.
    W bezpośredniej kontakcie też nad wyraz sobie ceniłam.
    A aniu46 najlepiej sam o tym wie i tego przykładem, że bez odległości też się ceni.

    Komentuj (2)

    Malkontenctwo 24 maja 2013, 17:48

    Z cyklu: malkontenctwo

    To nie był miły tydzień.
    To był niemiły dzień.
    Uciekam przed nimi w muzykę (bez kontekstów czy podtekstów. Po prostu lubię)
    Osłodą dnia i tygodnia inna ulubiona piosenka - niczym plaster na niegojące rany - z opatrunkiem, ale bez znieczulenia.
    To jest niesamowite, jak najdrobniejsze, absolutnie błahe i nic nie znaczące wydarzenia potrafią sprowadzić ego do innej piosenki innego zespołu, choć z mniej więcej tego samego okresu.

    Linki do http://www.tekstowo.pl

    Komentuj (0)

    Równość a sprawiedliwość (bez prawa, z jazdą po lewej, bez trzymanki) 28 maja 2013, 16:08

    Z cyklu: Irlandia

    Wkurzyła mnie sąsiadka w weekend. Kobieta wprowadziła się podobno na rok. Jest sama z trójką małych dzieci, pracuje zawodowo, w biurze (widuję ją w biurwowym „mundurku” rano). Naprawdę współczuję jej, bo kupa roboty, dzieciaki żywe, ona sama, wygląda na to, że się rozwodzi – zwierzać mi się nie zamierza, nie mój biznes. Szacunek.

    ALE.

    Nie jest to ani moja rodzina, do małżeństwa ani prokreacji kobiety nie namawiałam, w żaden sposób się nie przyczyniłam do tego (o ile mi dobrze wiadomo), żeby zamieszkałą obok – a myśmy tu byli pierwsi. Pierwsi czy nie, z wyboru czy nie – niech ktoś mi poda jeden logiczny powód, dlaczego mam się nie wysypiać z powody jej krzykliwego potomstwa? Które uprzejmie wypuściła na podwórko pod domem, tuż pod oknami naszej sypialni, bo się obudziły wcześniej niż zwykle (chyba wcześniej niż ja w tygodniu do pracy wstaję...), a dzieciaki, jak to dzieciaki – latały w kółko drąc się w niebogłosy. Po takim sobotnim powitaniu dnia w niedzielny poranek budziłam się co pół godziny, czekając na wrzaski. Nie nastąpiły. Zasnęłam zanim zdążyłam wstać o przyzwoitej godzinie ;P i zbudziłam się w niedzielne POŁUDNIE. Nie taki był plan, ale nic to bo – tak naprawdę zbudził mnei telefon Szwagra, że Szwagierka z nami usiłuje się skontaktować, bo się zbierają na piknik do Portram. Piękne miejsce, plaże, klifki, spokój (Portmarnock jest zbyt blisko, więc zwykle masa luda) (i śmieci), czysto. Zimnawo, wietrznie – ale i tak było pięknie. Kilka zdjęć, które – jak całą niezliczoną restę zamierzam wrzucić. Haha.



    A co do dzieciarni sąsiadki. Piję spokojnie kawę, kiedy parę tysięcy kilometrów stąd niewinni ludzie są torturowani i mordowani – w tym kobiety i dzieci. A jak donosi prasa międzynarodowa, banki federalne udzialały pożyczki libijskiemu bankowi, chyba narodowemu. Narasta we mnie gniew, iryatcja i wrogość.

    Z aspołecznej zaczynam się robić antyspołeczna – do tej pory wystarczało mi, jak się ludzie odpiernikowali ode mnie.

    Na szczęście przy tym wszystkim jestem po prostu zbyt leniwa, zatem zagrożenia nie stanowię. Zbyt dużego. Dzień żółwia zawsze może jeszcze nadejść, ale z pewnością świadomie nie zamierzam finansować żadnych ekstremistycznych organizacji, co najwyżej bezdomnych.

    Dziś rano zawaliłam ze wsparciem dla staruszka i czuję się winna; może stąd wkurz.

    Komentuj (0)

    Computer albo puter (jak mawia Polowic) 28 maja 2013, 17:41

    Z cyklu: Irlandia

    Ja tam sie juz nie znam od jakiegos czasu, ale jak tak porownuje mediamarkt.pl i pcworld.ie, to powinnam naprawde rozwazyc zakup w tym pierwszym.
    W ten mit o rzekomo tanszym sprzecie na Dalekim Zachodzie (czyli w Irlandii) naprawde nie ma co wierzyc.
    Moze dokladnie ten sam produkt bywa i tanszy, ale to juz lepiej sciagac z USA (chociaz wtedy podatek kopie, oczywiscie podatku mozna probowac uniknac, narazajac sie na rozne inne przygody ;P good luck). Natomiast generalnie oferta w krainie za dupami smokow jest nieporownywalnie ubozsza. W PL jest wiecej srednich polek i to w roznych kolorach.

    Jak juz sobie cos kupie, to sobie szczele naklejke na kompa. To nie bedzie specjalna naklejka laptopowa, tylko specjalna naklejka koticzkowa, np. Garfield z ruchomymi oczami i zeby swiecil po ciemku! :D:D:D
    Zanim sie zdecyduje, to juz mi takie w kazdym sklepie beda chcieli sprzedac nawet tutaj.

    Komentuj (0)

    Kulinarna zalamka 29 maja 2013, 10:58

    Z cyklu: koticzkowa kuchnia

    http://blog.onet.pl/361879,14312980,foto.html

    Rany Boskie.
    Jakie piekne zakalce i gnioty. WSZYSTKIE, CO DO JEDNEGO.

    O polaczeniach nie wspominajac. Chyba nie bede mogla jesc przez cztery do pieciu dni.


    Poza tym bylo w nocy male trzesienie ziemi, ale nie znam szczegolow, bo przespalam ;P

    Komentuj (0)

    Ptactwo albo drób 30 maja 2013, 15:43

    Z cyklu: malkontenctwo

    Tak mi się przypomniało a propos kurczaka z rożna (ten, co ma wiedzieć, ten wie, o jakiego kurczaka chodzi...) - jak to w poniedziałek bodaj Połowic obiad robił i na ów obiad z zamrażarki wyciągnął udka kurczaka, których w zamrażarce nie było, bo nie zakupiłam, po czym zadzwonił do mnei w stresie niemożebnym, że straszny błąd popełnił, że skrzydełka wyciągnął. których akupiłam byłam 15 na okolicznośc, że się pogoda robiła obiecująca grillowanie. Grillowania nie było, bo pojechaliśmy na wycieczkę, z której zdjęcia sa w PC-cie, ale było nawe tmilej. Za to w sklepie widziałam kurczaka z rożna, na którego miałam przez dwa dni ochotę, ale jakoś się nie trafiło. W związku z tym ze skrzydełek ucieszyłam się bardzo aż do kolejnego telefonu Połowica, który odkrył, że skrzydełek jest/są*) dwa i że dołączone do nich są dwie nogi oraz cały korpus kurczaka i to w jednym kawałku. Zatem wrzucił kurczaka do piekarnika i upiekł, całkiem porzadnie (nie jak mój czy Mamin, ale też dobry był), przy tym piekarnik ów oblewając obficie sokami z kurczaka wymieszanymi z tłuszczem i przyprawami.
    Tak że koniec końców, drób ów spożyliśmy w tajemniczych i nie tak do końca romantycznych okolicznościach techniki raczej niż przyrody.
    Z drugiej jednak strony patrząc, jakie to romantyczne, jak małżonek obiad robi, kiedy małżonka się zmaga ze światem. Wzruszyłam się.
    I zasmuciłam okropnie, że Połowic się zestresował i się tłumaczył mnie. Jaka ja jestem potwornie złą żoną :((((

    Mam takie jedno drobne marzenie, żeby jednakowoż Połowic zmierzył się z tym spalonym tłuszczem w piekarniku - no, koticzce nie dogodzisz.

    Aha, i kupiłam lap topa z wyprzedaży, w końcu najtańszy, jaki był w akceptowalnej klasie.... I się teraz boję, że to kolejne Viśta wio, które takie fajne by było, gdyby chodziło.

    *) właściwie to ja już nie wiem, jak z tą liczbą - pojedyncza ma być czy mnoga. A grmatyka angielska i autokorekta stylistyczna jeszcze większą mi robi wodę z mózgu.

    Komentuj (0)

    Treasury "Black on white" (Czarne na białym) by koticzka 31 maja 2013, 22:19

    Z cyklu: moda

    Wspominałam kilkakrotnie o treasury - skarbczyku na etsy.com - to taki wybór maksymalnie szesnastu przedmiotów z etsy, zwyczajowo oferowanych przez INNYCH etsowiczów (swoich się nie umieszcza, choć to technicznie możliwe, ale nie przyjęte) praz każdy przedmiot z innego sklepiku.
    Oto przykład takiej kolekcji, który dawno temu wymodziłam, ciekawe, czy zadziała wstawianie...
    Zadziałało, chociaż jednego z produktów nie ma - dlatego obrazek się nie wyświetla.

    'check mate - black on white' by koticzka

    The marriage of contrast in a perfect harmony - the most catchy set of colours for the coming seasons - two oponents fighting like ying and yang. I give you...
    BLACK & WHITE


    Chess Journal Notebook Diary Sketch Book - Keep Calm and Play Chess - Ivory - stevenjameskeathley
    Chess Journal Noteb...
    $8.95
    Black & white polka dot detachable collar, peter pan collar, vintage style, retro - EveryJobCounts
    Black & white polka...
    $9.9
    iPhone 4 Case, Audrey Hepburn Vintage Apple iPhone 4 Case or iPhone 4s Case Cover Available Black and White Color - FirdausCase
    iPhone 4 Case, Audr...
    $15.99
    Soutache Jewelry, Soutache Necklace, Opal Pendant, Hand Embroidered Soutache Pendant with Exquisite Opal  - OOAK - Herinia
    Soutache Jewelry, S...
    $35
    Black and White Macrame Friendship Bracelet - Glow in the Dark - TheMathLady
    Black and White Mac...
    $8
    Nail Decals, Water Slide Nail Stickers, Graceful Cat - iMagicDesigns
    Nail Decals, Water ...
    $2.45
    Check Mate - Tiny Kisslock Coin Purse - wildmustangs
    Check Mate - Tiny K...
    $19
    Feather and flower VEIL headband. Black and white feathers. Birdcage netting. Bridal Veil Funeral Veil Black Birdcage Veil - BowPosh
    Feather and flower ...
    $47.99
    Heavy stretch-cotton black-white print dress - tsyndyma
    Heavy stretch-cotto...
    $265
    Paw Prints - Black and White - 1
    Paw Prints - Black ...
    $17
    Good Omens Miniature Book Bookmark or Necklace - CarasBookishCharms
    Good Omens Miniatur...
    $12
    Barefoot Sandal, Black & White, Black Pearl, Macrame Anklet,1 Pair - M0MITA
    Barefoot Sandal, Bl...
    $18.5

    Treasury tool by StylishHome.

    Komentuj (0)


Szablon: koticzka (stopniowo)


HOSTING: ageno.pl