O koticzce RSS

    List Ministra do Prezesa TK 05 maja 2016, 15:34

    Z cyklu: malkontenctwo

    To nie ma wiekszego znaczenia, czy komentarz dotyczacy PiSych poczynan rzadu RP zostanie wygloszony przed czy po 13 maja, bo aganecje maja to do siebie, ze sie przygladaja calkiem czynnie. Cos sie rypnie, to sobie wydadza nowy komunikat, zmienia perspektywe, obniza rating I juz.

    Wbrew temu, co sie wydaje niektorym ignorantom, reszta swiata nie slucha tego, co mowi Maly Brat. No bo przeciez wielkim go nazwac trudno w odniesieniu do okolicznosci przyrody.

    No zesz jego mac, juz nie moge, zaczynam tracic cierpliwosc I cos zrobie!
    Np. pojde na zakupy albo co gorsza zmienie fryzure.

    Czy wszyscy wiedza, co sie dzieje, kiedy kobieta zmienia fryzure? ;P
    Nie? No jak to. Fryzjer zarabia, nie?

    Komentuj (0)

    Paszport czyli wtorny analfabetym 19 maja 2016, 15:24

    Z cyklu: malkontenctwo

    Sobie zrobie, nigdy nie wiadomo, kiedy sie przyda. Chcialam przed wyjazdem, ale bedzie (maksymalnie) moze I w lipcu. A moze wczesniej.

    Pare miesiecy temu chcialam sie umowic na wizyte, a mozna tylko internetowo. Terminow brak. Nagle sie termin pojawil, przypadl wlasnie niespelna dwie godziny temy. Konkretnie na 12:27. Tak. Dokladnie. Z uwaga, zeby sie nei spoznic, bo przepadnie, nie ma I trzeba od poczatku. I zeby przybyc wczesniej na wszelki wypadek.
    Przybylam pare minut wczesniej (konkretnie 11), pobralam wniosek, udaje sie na wskazane pietro I staje przed drzwiami z notka, ze "Czas oczekiwania na zlozenie wniosku o passport moze wydluzyc sie nawet do dwoch godzin." I ze przepraszaja za utrudnienia etc. W srodku nieuprzadkowana kolejka, ale wprawny Polak wie, za kim stoi, nie? :)

    Stoje, czekam malo cierpliwie, bo but mnei cisnie jak diabli. Mnostwo maluchow, ktore beda podrozowac najwyrazniej w najblizszym czasie nie wiadomo gdzie, wiec im passport niezbedny, bo jeszcze nie wypuszcza obywatela z ojczyzny, w ktorej sie nawet pewnie nie urodzil. Jedna z kobiet przede mna zapytana, na kiedy byla umowiona, odpowiada, ze na 11:50 czy cos kolo tego. A tu zbliza sie 13:00.
    Mialam ogromne szczescie, jakos tak sie porobilo, tak sila woli zaczarowalam, ze zcekalam tylko 40 minut na przyjecie mnie.
    Bardzo fajni ludzie tam pracuja. Naprawde. Tzw. mlodziezowy szacun.
    Szybko I sprawnie, niecale 5 minut I pedze do biura, bo passport w optymizmie calym zalatwialam na przerwie na lunch, ktora standardowo trwa 60 minut. Szczesliwie nas nie rozliczaja z kazdej minuty, ale paly nie zamierzam przeginac, bo mi sumienia nie pozwala, jakos tak, ten typ tak ma.

    System komputerowy jest do staropolskiej dupy, ale to nie wina system nawet....
    Z okolo 10 osob przede mna JEDNA kobieta byla przygotowana. Cala reszta nie wiedziala, jakie dokumenty potrzebne sa do wydania paszportu. Nie wspominajac o irlandzkich aktach urodzenia dzici itp., az po stan niewiedzy, ze paszport na panienskie nazwisko mimo wszystko JEST wazny, chociaz niekoniecznie uprawni do wjazdu do innego kraju - a na koniec okazalo sie, ze kobieta I tak nazwiska nie zmienia, a paszport ma ciagle wazny.

    A wszystko jest tak jasno opisane, ze nawet JA wiem, co poczac z malym Polakiem, kiedy sie urodzi w Irlandii czy tez innym kraju. Znaczy urzedowo, co zrobic, bo poza tym to nawet potrzymac to moze lepiej nie ja.

    Komentuj (0)

    Dzien w zyciu zolwia albo ciezki los introwertyka 20 maja 2016, 17:08

    Z cyklu: malkontenctwo

    Zasadniczo dzien jak dzien I niewiele sie rozni od innych.
    Jednakowoz po prostu juz nie moge.
    Jeszcze godzina I ciut, moze uda sie nie puscic pawia.
    Grrrr.

    Komentuj (0)


Szablon: koticzka (stopniowo)


HOSTING: ageno.pl