O koticzce RSS

    Dulcynea lub La Bonita Doncella 08 lipca 2014, 00:28

    Z cyklu: druty szydełko dzianina





    Nie dla mnie, zdecydowanie! I rozmiar 38-40 (PL) lub 10-12 (UK) lub 36-38 (DE) - zależy jak się mierzy!

    Komentuj (1)

    Rosja - Ukraina - reszta świata 18 lipca 2014, 10:55

    Z cyklu: malkontenctwo

    Ktokolwiek zdecydował o wystrzeleniu rakiety w stronę pasażerskiego lecącego nad Ukrainą jest terrorystą.
    Nie separatystą, najemnikiem, Ukraińcem, żołnierzem, politykiem - kimkolwiek był - teraz jest terrorystą. Oraz potencjalnie debilem, jeśli to była pomyłka.

    Pomyłka czy zaplanowany atak, kto ma wątpliwości, że Rosjanie będą starali się wystąpić w roli zbawcy, wkroczyć na wschodnie tereny Ukrainy i opanować tam sytuację?

    Suwerenność nie istnieje w formie czystej, naturalnie, ale są granicę bezczelności i tupetu, granice są. Najwyraźniej Putin lubi je wszystkie przekraczać. Niczym wredne, rozpastwione, złe dziecko (są bowiem i złe dzieci na tym Merlinowym świecie), testuje otoczenie, na ile mu pozwolą. Przyzwyczaja stopniowo. Wszak już oswoiliśmy się z przemocą i walkami w Ukrainie oraz z tym, że są one - przyznają to równeiż politycy, niektórzy wprost, inni się jeszcze wdzięczą, chyba do Matuszki... - że są one wspierane przez Rosję i moralnie, i materialnie. Przzywczailiśmy się, choć na początku kipieliśmy z oburzenia. Fakt, nie wszyscy, niektórym się to podobało, bo zapomnieli o obiektywiźmie i o przysłowiu "Nie śmiej się, dziadku..." Kwestia czasu, uśmiech im zrzednie. Chyba że się opamiętamy jako rasa ludzka, hahaha.

    Największy psikus, jaki mogliby zrobić Rosji, Putinowi i reszcie watahy, to utworzenie małego państewka, które przyjęłoby szariat i wsparcie skrajnych urupowań i krajów muzułmańskich... Biedni ludzie.

    Komentuj (1)

    Rosjanie 18 lipca 2014, 11:38

    Z cyklu: malkontenctwo

    Musze to napisac.
    Lubie Rosjan. Jako ludzi. Sa i fajni, sa mniej fajni, sa oszolomy, jak wszedzie.
    Generalnie ich lubie i uwazam, ze zasluguja na dobrych liderow, takich, ktorzy beda myslec o Rosjanach i beda chcieli poprowadzic ich do dobrobytu, a nie na wojne i zaglade, nie do stanu nienawisci, dyskryminacji (bo oszolomy sa wszedzie, patrz powyzej) i goryczy kolejnego straconego pokolenia...

    Zasluguja na wiecej.

    Komentuj (0)

    Niesympatyczny poniedziałek 21 lipca 2014, 17:30

    Z cyklu: malkontenctwo

    Czasem jest to dzień po prostu poniedziałkowy, ale dziś jest niesympatyczny jak na poniedziałek, czyli naprawdę.

    Otóż. Jak a każdym razem przed wyjazdem do Polski, Szwagier zaczyna popisy. Jest to człowiek, który MOŻE, POTRAFI, ale NIE CHCE żyć samodzielnie i godnie.
    Zaczyna stroić fochy, usiłuje zwrócić na siebie uwagę, zaznacza swoją obecność w sposób niewybredny.

    Ze Szwagrem nie mamy wspólnych tematów, czasem coś tam się nadarzy, np. wymowa nazwiska polskiego piłkarza. Nożnego. Ja ze sportem to my się tak delikatnie tolerujemy, grzecznościowo czasem uprawię, zauważę w newsach, ale żeby jakoś tak bliżej to nie, dziękuję, zbyt duża różnica charakterów. Ponieważ mnie konkurencyjność męczy, a daję się porwać, więc unikam. Dużo wyżej cenię sobie współpracę twórców zespołowych, w tym jazzmanów lub budowniczych (może być Metra Wwskiego).
    A Szwagier zasadniczo tylko sport.
    Zatem ze Szwagrem nie rozmawiamy. Do tego nie lubię plotkarzy, a to champion ligi światowej, wraz ze Szwagierką..... A moją rodziną nie muszą się wycierać. Dowiedzieli się o pogrzebie ostatnio, i tak za dużo, nie musze opowiadać nikomu szczegółów, jakie formalności i kto w PL załatwia, bo to zresztą nudne dla postronnych, a jaj mam stosunek osobisty i emocjonalny, chyba zrozumiałe. Ale Szwagierstwo?????? Hm.
    Szwagier się skarży zatem, że mu nikt nic nie mówi. Zwłaszcza mu mam co opowieadać, kiedy sama nie wiem, a to już dodatkowo oprócz tego, że nei zamierzam.

    Przyklnę czasem, jak mnie coś do sału doprowadza, bo lepsze to, niż tracenie resztek zębów, które mam słabowite i nadwyrężone, w zgrzytaniu. Szwagier zasadniczo lubi uchodzić za człowieka subtelnego.

    Szwagra bawi humor amerykański lub zwulgaryzowany brytyjski dla klasy pracującej w uproszczeniu. De gustibus. Mnie mniej. Zwłaszcza kwestia zapowietrzenia, w czym się ze Szwagrem samcem samotnym przejrzałym czystym inaczej bardzo, ale to BAAAARDZO różnimy.

    Wczoraj Szwagier dał upust naturze i się wyparł, Połowic wziął winę na siebie, naiwnie mając nadzieję, ze to przejdzie, haha, NIE. Ja ze zdębieniem na gębie tkwiłam uparcie przy oknie. Na kota też nie dałam zwalić.
    Poczym udał się do swojego pokoju i z premedytacją, jak rpzypuszczam, darł się w języku z seriali o gangsterach, czyli dość ubogim, bo zasadniczo tylko F-ował. Umówmy się - jego pokój, jego mecz, nie on stawiał ściany z dykty i sufit z tektury. Niech się drze.
    Dzisiaj Szwagier zatem PO RAZ KOLEJNY przerywał, kiedy ja z Połowicem przez telefon gawędziliśmy o tym, co u naszych rodziców (znaczy Połowica teściów, ale kocha zasadniczo jak własnych, cały czas mam nadzieję, że z wzajemnością) oraz o moich odczuciach z tym związanych (w tym z pogrzebem itp. itd., za dużo do wywalenia i bez pół litry nie rozbierjosz) - poganiał go Szwagier, że już mają iść, żeby broń Merlinie się nie spóźnić na darmową wyżerkę u innej Szwagierki, którą mu mają pod nos podsunąć, bo przecież wiadomo, że nie ma nic bardziej istotnego.
    Zdenerwowałam się i poprosiłam uprzejmie, stanowczo, żeby natychmiast Połowic kazał mu się odwalić. Połowic lojalnie, niewiele myśląc, bo sam miał już na pieńku za przerywanie, podał dalej bez zachowania jednak praw autorskich.
    Po czym obrażony ruszył z kopyta na wyżerkę, zostawiając Połowica w tyle. Połowic ma to do siebie, że bez wglądu na stan swojej zaniedbanej kondycji bieży za bratem, by go dogonić, przez co wpędza się w kłopoty, bo joggingi pod górkę raczej mu szkodzą niż pomagają. Więc poniewż pobieżył, wysłałam uprzejmy, acz stanowczy opiernicz SMSem do Szwagra, żeby było na mnie.
    No i jest. Na mnie jest, a co następuje:
    Szwagier zdecydował, że ja się na niego uwzięłam, ponadto wyżywam się w związku z lotem na wakacje (krótko: przez ostatnich 5+ lat jeździliśmy busem ze względu na moją fobię.... tym razem lecieć mamy), więc on się wyprowadzi do Szwagierki. Bo przecież on się zachowuje naturalnie, nic nie robiąc, strojąc fochy, bo ja nie zrobiłam obiadu (po innej darmowej wyżerce chłopaków u Szwagierki), bo przecież po powrocie z pracy powinnam nakarmić obcego, dorosłego, bezrobotnego na własne życzenie, pełnosprawnego (dyskusyjne, QED) człowieka w wieku lat 41. A akurat mnei i Połowicowi się jeść nie chciało, za to zrobiłam ciasto dla rozrywki - ale ciasto to żarł.

    Z jednej strony ryczy we mnie coś: "A idź w cholerę!", z drugiej - "Ty oślizła kreaturo i manipulancie, robisz ze mnie tę złą i psujesz mi w ten sposób już i tak niską opinię w Twojej rodzince!". No bo co rodzinka powie. TO JEGO RODZINKA, przypominam.

    A potem się dowiaduję, że bombonierkę o powierzchni metra kwadratowego z blisko kilogramem czekolady niezłej marki Laima w trzech smakach i czterech kształtach (sic!) obdarowana Druga Szwagierka ciepnęła w kąt kuchni koło kosza na śmieci. Nie ma sprawy, weżmiemy następnym razem Cadbury z przeceny dwa w cenie jednego, będzie jak znalazł na Gwiazdkę od razu i Wielkanoc.
    A skoro o niej mowa, to mam dwie torebusie nieużywane do oddania.

    No dobrze. Nie mówię, że jestem osobą popularną i że kochają mnei i że jestem duszą towarzystwa, oprócz tego na pewno zmieniłam się przez Uobczyznę. Ale z autochtonami nijak nie znajduję wspólnego języka. Znajduję ich zachowawczymi, konserwatywnymi oraz myślącymi w kategoriach stereotypów (sznycel w Niemczech cacy, schabowy w panierce be; Cadbury czekoladopodobne cacy, Goplana szajs).

    Podobnie jak ze Szwagrem, nie potrafię znaleźć wspólnego języka. I wcale się nie przejmuję, że mi się ten żal kumuluje. Nie mogę nawet zwalić na narodowość, bo Polka, która w Niemczech dojrzewała, zachłystująca się niemiecką kulturą (de gustibus, raz jeszcze) i chyba troszkę mało obeznana ze współczesną polską (ja już też.......), jakoś się dogaduje bardzo dobrze, niemal zazdroszczę. Ale nie potrafię żyć po zachodniemu - rozrzutnie, niepraktycznie i według schematów, klisz i ww. stereotypów.
    Taka to ja wredna zdzira jestem.
    Zła kobieta, normalnie.

    A ponieważ jak Ci długo wszyscy perswadują, że "A może i białe myszki istnieją naprtawdę?", to ja już nie wiem, jakiego koloru. A ponieważ piosenka jest dobra na wszystko, jak twierdzi (między innymi) główna bohaterka kultowego "Misia" z teatralnej sceny, to pośpiewajmy (za tekstowo.pl:
    Zbyt czesto mnie pytaja ludzie, co spiewam im i gram,
    Jaki naprawde jest mój kraj, ja nie wiem, nie wiem sam,
    Bo co odpowiedziec, przy tych gramach stu....


    Napiłabym się czegoś dobrego, ale chwilowo nie ma z kim.

    Sorry, czasem naprawdę musze to wyrzucić. A nie ma komu ;P No to zawszeć mogę TU, przecież po to blog założyłam!

    Komentuj (0)

    Z placy robótkowego boju 21 lipca 2014, 17:41

    Z cyklu: druty szydełko dzianina

    Świat militarnie, niestety, to ja też zawojowałam i dokończyłam kocią kapotkę z uszastą czapeczką, czerwonego kapturka, a teraz sweterek morskich motyów pełen. Z kapturkiem.
    I sukienkę dla siebie na szydełku, ale jeszcze leżakuje, bo się krępuję nosić w tym durnym kraju. W Polsce pozbieram komplementy, tu mnei moga do busu nie wpuścić, nigdy nic nie wiadomo.

    Zdjecia by należało jakieś przyzwoite zrobić, tylko nie ma kiedy, komu i czym, bo aparat jakiś taki nie tęgi, chyba się zużył. Nieważne, że jest stary-jary oraz jeszcze w sumie lepsza komórka Połowica. Nie ma czym, jako rzecze koticzka.

    Sprawdzę jeszcze lalki w wyprzedaży, bo mi manekinek potrzebny...

    Komentuj (0)

    Putin, nie Putin?... 22 lipca 2014, 23:47

    Z cyklu: malkontenctwo

    Zapraszam do pogooglania sobie Putina z 2000 roku i porównania z dzisiejszą twarzą.
    Niewykluczone, że jakiś chirurg plastyczny kładzie jakieś tory na północy w GMT+5.

    Z powodu operacji udanej czy nieudanej?

    Oraz czy ja mogę prosić zbliżenie siatkówek?

    Bardzo lubię teorie spiskowe.

    Komentuj (0)


Szablon: koticzka (stopniowo)


HOSTING: ageno.pl