O koticzce RSS

    Koniec przepustki 20 sierpnia 2013, 10:41

    Z cyklu: Irlandia

    Przepustki koniec, albowiem Irlandia, podobnie jak Dania, jest więzieniem.
    Galeria w przygotowaniu, pranie też, pierwszy dzień zaliczony w pracy dość pozytywnie.
    Poza drobnym detalem. Był taki tag w blipie, "#ludziektorzy" się nazywał i wywoływał najczęściej moment zadumy nad ludzkim rodzajem w sensie ogólnym i szczegółowym. Można by temu dać podtytuł i gdzie to-to się uchowało?

    Zatem #ludziektórzy ciamkają z upodobaniem czekoladopodobne Cadburry, gdy obok leży duża bombonierka Mieszka oraz orzechy w czekoladzie z kawą Jutrzenki.
    Mętnie wspominam scenkę z opowiadania czy powieści chyba z okresu pozytywizmu, gdzie jakieś pacholę usiłowano przysposobić do jego opiekunów z jakiejś bogatej, szlacheckiej rodziny - dzieciak się darł w niebogłosy, bo go myli, potem przeszło na ziemniaka, więc koniec końców dostał i ucichł zadowolony. Chyba był Irlandczykiem. O, nie dlatego, że pochodzenie itd! Bynajmniej, ten kraj ma i swoich wielkich, lordowie tu byli, którzy Irlandczykami byli, nie tylko Brytami. Irlandczycy po prostu lubią ziemniaki; uważa się, że to przez wielki głód wywołany zarazą ziemniaczaną. Kiedyś sól była zwana czarnym złotem i stanowiła walutę.

    Jak widać, i kwestia wolności, i upodobań jest nad wyraz względna.

    Komentuj (1)

    Irlandia-Polska: (-1):(1) 22 sierpnia 2013, 12:06

    Z cyklu: malkontenctwo

    Wczoraj wieczorem zrobiłam sobie gorzej, jakby mi jeszcze dosyć źle nie było, i zajrzałam na blogi, w tym na odwieczną dyskusję, jaki to Zachód piękny, mlekiem i miodem płynący.
    Zawsze na to odpowiadam, że jak ktoś liczy na zasiłki lub/oraz jak komuś nie przeszkadza syntetyczne żarcie, zaopatrzenie jak w PL w 80-tych i opieka medyczna na odpieprz się, to czemu nie, żyć nie umierać. Może i w UK jest lepiej, nie wiem, byłam krótko i dawno. Z mojego punktu widzenia raruje nas ciągle kurs waluty.
    Jakby nie patrzeć, prawda jest taka, że grozi nam, że kot będzie podsikiwał znowu w innych miejscach, bo nie ma jego kryształków do tacki, jako że właśnie się zlikwidował sklep zoologiczny, który nas zaopatrywał. Znamy jeszcze dwa w centrum, które oprotestowaliśmy ze względu na warunki zwierzaków oraz jeden w przeciwnym kierunku, ponadto jest jeden gdzieś nad morzem. W sklepie tym było również jedzenie Royal Canin, o które trudno - po innym kot dostawał parchów.
    W BB sklep zoologiczny jest praktycznie na każdym rogu, podobnie jak fryzjer, piekarnia oraz rzeźnik, butik z ciuchami i sklepy z obuwiem, pomiędzy nimi pasmanterie, sklepy wszystko za 2 zeta, sklepy spożywcze oraz żarcie gotowe ze wszystkich stron świata, okuliści, gabinety lekarskie. Strasznie zatłoczone te rogi są z tych względów. Zwłaszcza, że jeszcze są puby, kawairnie i restauracje
    W Duplinie na każdym rogu jest pub, zakładownia do straty i prania brudnych pieniędzy,sklep o charakterze kiosku oraz na przemian: sieciówki lub tanie buty i tanie torby, przy czym, wszyscy serwują jedno i to samo od jednego i tego samego producenta.
    I jeszcze są prawnicy.
    Dalej się nie zapuszczamy, bo zagęszczenie rzednie, za to ceny rosną. Bo my bez samochodu, więc wyprawy do sąsiedniej wioski to minimum dwa busy - przez centrum, bo przecież w Eire wszystkie drogi prowadzą do Duplina, przeceiż w poprzek nie będą jeździć.

    I jak się nie rozchorować.

    Zaliczam do do malkontenctwa, nie do Irlandii, mając nadzieję, że jakoś zacznę dostrzegać piękno tutejszego systemu.

    Komentuj (1)

    Co to będzie.... 26 sierpnia 2013, 12:56

    Z cyklu: malkontenctwo

    Sklep koło domu, ten normalny, z polskimi rzeczami, się odpolszcza i chyba ziemniaki się zirlandczaja. Niedobrze, panowie, niedobrze.
    Poza tym weekend jak zawsze za krótki, ledwie się odrobiłam z zadaniem domowym, a już był koniec z nie do końca spodziewanym gościem. No w sumie niby miło, tylko mi się nie chciało, bo to małomównmy człowiek - można posadzić w kącie i odkurzać od czasu do czasu, jak się przypomni. Bo sam się mało przypomina.
    do wakacyjnej galeryjki nadal w tym samym punkcie czyli daleko dość, pół drogi.
    I jeszcze ten stan niezdecydowania między lap topem z brakiem programu pocztowego a zabyt wolną, stareńką wieżyczką. Wieżyczka nie nadaje się już do surfowania, niestety.
    I jeszcze na gupie pilaty się zapisałam w pracy i teraz żałuję, ale słowo się rzekło. koticzka u płota (poniekąd, bo jakby to zgodnie z genezą powiedzonka było, to koticzka rzekłaby: a teraz, drogie dziatki, pocałujcie wy wszystkie babcię koticzkę w nos, i się by trzeba szybko wywinąć, żey nie skończyć jak owa biedna molestowana seksualnie kobyła).
    Pogoda za to dziś w miarę, taka polska złota jesień, aż się na spacer chce w swetrach, ponczach, szalikach (chociaż na spacerze nie ma klimatyzacji tej, co to nade mną jak miecz Damoklesa albo i gorzej, bo on wisiał, a klima działa - zatem będzie na spacerku cieplej) - trzeba gdzieś Połowica-Marudę wyciągnąć. Opłacimy to kłótnią, bo Połowic tetryczeje każdej jesieni, a nawet czasem przy każdym wyjściu, niezależnie od pogody i pory roku. Ugh. Doprawdy, muszę go jakoś zmotywować, bo źle z nim będzie, jak tak dalej pójdzie.

    W necie z łezką w oku przeczytałam w newsach o DDay na Helu oraz Oldtimerach na Śląsku. Były w opcjach, ale się nie zmieściły. A planowanie Gwiazdki przyprawia mnie o palpitacje oraz ból głowy w związku z Połowicowym tetryczeniem.

    W pracy impas i pat, znowu czekam na ludzi i informacje. Nie wspomnę, kiedy miały być, bo wstyd się wstydzić - i to nie koticzce wstyd.

    Pilaty za 65 minut. Może się jednak wykobylić przy płocie?

    Komentuj (0)

    Zły początek 27 sierpnia 2013, 10:59

    Z cyklu: malkontenctwo

    Zaczęła się szkoła: 20 minut oczekiwania na bus. kolejne 20 w korku pod Duplinem. Wszystko jedzie powoli wbrew temu, że życie ludziom przyspieszyło. A bedzie gorzej, bo jeszcze nie wszystkie otwarte.
    I następny bank holiday końcem października.
    Zobaczymy, czy zgodnie z przysłowiem dobre złego początki będzie ten dzień się poprawiał. Kto go wie, drania.

    Za to wieczór było Skypowy i pozytywny. I długi (w doróżnieniu od nocy, która była cholernie w związku z tym krótka).

    Komentuj (0)

    Wyjaśnienie 28 sierpnia 2013, 22:04

    Z cyklu: malkontenctwo

    Dania jest więzieniem z podobnej przyczyny, dla której Yorrick jest biedny :)

    Ponadto moje ulubione dłubanie ręczne zwolniło dość mocno, w dużej mierze przez dość irytujący ból w szyi. Ale już wiem, skąd się bierze - tylko jakoś nie mogę się ODUCZYĆ niewłaściwych nawyków i nadwyrężam. Musze też oprotestować enoergooszczędne - wybaczcie jezyk - gówna i kupić jakies porządne żarówki przynajmniej do jednej lampy, bo nic nie widać przy tym JARZENIU. Przecież świeceniem tego się nie da nazwać, poza tym łeb nas przy nich boli, bo przeciętne światło energooszczędne jest pulsujące. Nie zamierzam mierzyć promieniowania elektromagnetycznego, wystarczy tele zła, ile opisłąm. powyżej. Gr.

    Komentuj (0)

    Pogody cd. :) 31 sierpnia 2013, 22:03

    Z cyklu: moda

    Trochę chłodniej, ale słonecznie - więc żeby się nie zmarnowało - wycieczka. Powerscourt Gardens oraz Glendalogh. Baaaardzo pozytywnie. Połowic nie może chodzić, ja mam kłopot ze stawaniem (jak już stanę, to może być, choć pierwsze parę kroków to masakra dla stóp ;P)
    Piękna ta Irlandia na zachód od Duplina, na północ, na południe, na wschód wprawdzie najpiękniej... Niemniej, w samym centrum miasta ogarnia mnie szatańska furia i źle życzę bliźnim. Szczęściem dziś tylko parę minut, bo w związku z wycieczką na obiad była PIZZA. Mniam, lubię od czasu do czasu. A teraz walcząc ze snem obejrzę Dra Who czwartego, bo nie mam siły się bawić zdjęciami - a sporo mam, bo z wakacji już poprawione nieco oraz dzisiejsze jeszcze w aparatach :)

    Komentuj (0)


Szablon: koticzka (stopniowo)


HOSTING: ageno.pl