O koticzce RSS

    [*] :( 14 stycznia 2016, 14:15

    Z cyklu: film

    Zmarl Alan Rickman.

    I nawet posmucic sie nie mam z kim :((((((

    Komentuj (0)

    Dr Who 25 sierpnia 2014, 10:36

    Z cyklu: film

    To jest mój Doctor.
    Z moralnymi rozterkami. Jak Czwarty i Dziewiaty. :)
    Oraz jak, co mnie zaskoczylo, Siodmy, lokaty.

    Komentuj (0)

    Nietaktownie 03 marca 2014, 12:45

    Z cyklu: film

    Wiem, niepolityczny w obenej sytuacji zart...
    Psy 2, Mlody: (o Rosjanach) No mili ludzie, tylko trochę za dużo piją.

    Zrodlo: wikicycaty.

    Powaznie: doceniam, ze w przejeciu Krymu nie bylo ofiar, ze zrobiono to w tak czysty sposob. A przeciez mogli urzadzic jatke, bo co im kto zrobi (jak widac). Miejmy nadzieje, ze to sie nie zmieni bez wzgledu na uklady polityczne i militarne.

    Zycie jest zbyt piekne, by je marnowac.

    Komentuj (0)

    Tlusty czwartek oraz Jack Strong (wlasciwie nie ma spoilerow) 27 lutego 2014, 13:03

    Z cyklu: film

    Pierwszy oszukany, bo z dziurka i w czekoladzie, bo Jack nie dojechal do Mace'a czyli paczkow nie dowiezli. O paczku mowie, naturalnie. Zamowilam siedem U Wujka, ale dopiero po 13:00 (haha, co za symbolika, jaka tradycyjna godzina). Wczoraj mielismy probke z Polowicem przed kinem :)

    Kino - Jack Strong (to nie ten, co nie dojechal) - czyli o pulkowniku Kuklinskim. Kto szuka rozliczenia sie z historia, to niech sobie daruje. Kto chce kina akcji i ciekawej i trzymajacej w napieciu opowiesci o szpiegu w oparciu o fakty, powinien wyjsc zadowolony. Jestem fanka Pasikowskiego i wielbicielka Psow (ok, dla Franza glownie, ale tez sie liczy) i podobalo mi sie. Bohater jest taki, ktorego sie lubi i trzyma jego strone. Sa rozne charaktery i proste i zlozone, jest taka namiastka dylematow politycznych i spolecznych - wydaje mi sie, ze nie za duzo, tyle, zeby wyjasnic akcje. Dylematy moze i uproszczone na tyle, zeby nie zepsuc filmu, zeby i za granica sie podobal innym nacjom mniej zaznajomionym ze zlozonoscia polskiej historii wspolczesnej, ale nie jest zbyt plasko - nie ma rozgraniczenia na czarne i biale... Moze poza Pasikowskiego przeslaniem zabijanie jest zle. Nawet w imie zasad... I podoba mi sie, ze wyraznie zaznazone jest, ze czasem, w imie tych zasad trzeba poswiecic praktycznie wszystko.

    Los mi oszczedzil bolesnych strat, wiec nie zamierzam sobie roscic prawa do osadzania kogokolwiek, bo nie zrozumiem uczuc tych ludzi, ktorzy cierpieli w taki, czy inny sposob - uwazam, ze bylaby to obluda. Mam swoje zdanie, ale to nie jest blog polityczny, tylko prywatny i babski, i nie bede sie bawic w politykierstwo i felietoniarstwo.
    A ze mimo pelci lubie kino bardziej meskie niz babskie oraz krotkie spodniczki i sukienki, to w swietle tych zalozen film polecam - fajnie sie oglada.

    To popracuje, by zarobic na jakies inne bilety do kina i paczusie.

    Komentuj (0)

    Unsere mütter unsere väter 24 listopada 2013, 23:11

    Z cyklu: film

    Pierwszy przegapiliśmy. Brniemy przez drugi.

    Już sobie wyrobiłam zdanie: mam w dupie kontrowersje, nie chcę wojny, zabijania, przemocy.

    Za to BARDZO podobał mi się Jubileuszowy Dzień Doktora :)))) Niespodzianka za niespodzianką, fajne dialogi, przywrócony dynamizm starych serii (moja ulubiona z Czwartym - Tomem Bakerem). Trochę mi było za mało mojego innego ulubionego, ale to już za dużo spojlerowania. No i trzeba @być w temacie@, a nie wiem, czy ktoś z ewentualnego czytającego jest w. ;P

    Komentuj (1)

    Przegląd Jameson Dublin International Film Festival na szybko (spoilery będą) 25 lutego 2013, 18:51

    Z cyklu: film

    Skoro Oskary rozdali, to ja rozdam koticzkowe opinie.
    Wybraliśmy 3. Miało być więcej, ale a to godzina nie pasowała, a to wyprzedane zanim ogłosili.
    Zatem padło na:
    - Atlas Chmur - przereklamowany. Fajna bajka, ale trochę brak spójności (znamię - ale o co chodzi???). Na dobrą sprawę to trochę nijaki. Coś pomiędzy Davidem Lynchem obyczajowym a Piątym Elementem, ale tak ani w tę ani wewtę za bardzo nie. To tak jak BB leży m. Katowicami a Krakowem. Treść - ale właściwie o co chodzi???? A ten pasjans z kawałków opowieści to w jakim celu? A muzyczny motyw czemu, dlaczego w ogóle ten kompozytor? Na fali małżeństw homoseksualnych jadą czy co???? Historie nie do końca powiązane, ta jakby ktoś pozbierał do kupy i związał sznurkiem do snopowiązałki, bo osobno na film za krótkie i za słabe, a razem niczym te strzały w Królu Lirze. Hm. Chyba ktoś przeoczył, że łuk to już tylko sport albo rekwizyt. Pani Zapowiadaczka, która się zachłystywała i porównywała do kina lat 50-tych, chyba też przeoczyła w kinematografii wszystko, co się zdarzyło pomiędzy, łącznie z Wielkim Kanionem, Miastem Zaginionych Dzieci, 12-ma małpami i ww. Piątym elementem. Tak jakby sumę owych filmów w "Atlasie..." sprowadzono do wersji dla tych, co nie mają czasu myśleć. Trochę rozdrażniona ta ocena, ale to dlatego, że tyle ludzie nad tym piali peanów, jakby było nad czym. Oglądało się dość miło, choć początkowo trudno się było połapać. Dobrze, że Pan Zaproszony Aktor uprzedził - nie myśleć za dużo, wszystko na końcu się okaże. Jeśli postawić kropkę po słowie "dużo", to już wszystko gra i ogląda się naprawdę miło. Choć BAAAARDZO długo. Połowic zachwycony.
    - Shell. Mrrr. Taki Bagdad Cafe (film, bynajmniej nie dziadowski, przygłupawy serial) po szkocku i na bardzo poważnie. Niesamowity klimat, zapierające dech w piersi widoki. Napięcie trzyma. Stacjonarny film drogi. Połowic tak niezupełnie zadowolony.
    - Pokłosie. Na Pasikowskim się nie zawiodłam. Dziwnie mnie uderzył, taki troszkę niepozorny, a nie mogłam się po nim pozbierać i łzy mi co chwilę ciekły niekontrolowanie. Fakt, że ta polska wieś trochę ponaciągana na potrzeby fabuły. Z jednej strony piec węglowy, z drugiej masa pieniędzy na wykup żydowskich nagrobków (się nie znam, nie wiem, jak się nazywają, a że się nazywają, to pewne), takie tam drobiazgi - może nawet nie drobiazgi, ale niech będzie. Mogło być staranniej, co nie wpłynęłoby za bardzo na treść. Połowic wyraził uznanie. Końcówkę nie do końca załapał.

    Ponadto - ze złotych myśli o poranku:
    - Jaki efekt daje zakup kremu za PLN 100 / € 25?
    - Efekt placebo.

    Komentuj (1)

    a propos co się Alanowi Rickmanowi w twarz stało.... 14 listopada 2012, 22:21

    Z cyklu: film

    ...to ja dureń jestem!
    Stało mu się to samo, co moim kolegom z pracy!
    Niestety, po polsku nie ma: http://en.wikipedia.org/wiki/Movember

    Stała się im wszystkim akcja zwrócenia uwagi na problem raka prostaty.
    Chapeau bas!

    Komentuj (1)

    AAAAAAAAAAAAAAlan Rickman 13 listopada 2012, 14:44

    Z cyklu: film

    Cos mu sie w twarz stalo!!!!


    LEKARZA!

    Komentuj (1)

    Anna Karenina (wzburzonam) - spoilers 22 września 2012, 22:48

    Z cyklu: film

    Nie polecamy.

    Przypomina mi cyrk i "Rozenkrantz i Guildenstern nie żyją", co jest dobre dla współczesnych wersji Szekspira (właśnie sobie przypomniałam, że spolszczona wersja tego nazwiska jest legalna). Większość akcji odbywa się w teatrze (tani symbolizm dla wspołczesnej para-inteligencji???), a to, co odwołuje się do prawdziwego życia jest właściwie pochwałą komunizmu, co z uporem maniaka interpretowałam jako sielankę na wsi. Sielanka w pocie czoła (przeciwko temu nic nie mam), wszyscy pracują ciężko (mogę tylko pochwalić) - a pan na włościach macha kosą równo z innymi (no dobrze. Generalnie w porządku, równy gość. Ale w kontekście ROSJI CARSKIEJ, końca XIX wieku i brata komunisty?!?!?! To ja przez tego dupka mam zadatki na zakupoholiczkę, a właściwie nie tylko zadatki! I parę innych nieciekawych kompleksów).

    Generalnie jako osoba przewrażliwiona wskutek siedmiu lat życia na emigracji uważam filma za niepoprawny politycznie i oświadczam, że chce mi się żygać/rzygać/pawia puścić na wszystkie stereotypowe opinie tzw. świata zachodu na temat tzw. bloku wschodniego /postsocjalistycznego itd.

    Z jednym sie zgadzam - dekoracje teatralne z powodzeniem zastępują zimowe krajobrazy Rosji, a choć podobno Sankt Petersburg podobny do Paryża (czy też odwrotnie? ;>), to może nie wystarczyć, zwłaszcza na krajobraz zimowy - trochę zimna za mało.

    A przecież dało się zrobić filmy z tej epoki w sposób normalny i interesujący, prawda? Nie trzeba się bawić w maskarady i koreański balet folklorystyczny na balu. A może wtedy tak tańczyli walce, przebierając łapami i macając się po ramionach i szyjach. Nie wiem.

    Nie podobało mi się. Nie polecam.

    -------------------------------


    Poszperałam. Musi być wyjaśnienie, dlaczego. Rozumiem, że po 11 czy coś koło tego ekranizacjach szukali nowej koncepcji historii. Ale dlaczego tak na siłę???

    Przypatrywałam się różnym tańcom, walcom, mazurkom, kardaszom, ale tego walca koreańskiego z wersji 2012 nie namierzyłam. Jak wyżej - może tak się i wygibali, sama już nie wiem, ile palców widzę.

    Keira miała świetne kostiumy, to na pewno, ale właśnie biorę ciuchowy odwyk. Poza tym nie mam przekonania, że na pewno z tego okresu. Z drugiej strony Sophie pozwolili grać z grzywką (może tam jakieś cóś ma na czole abo co, ale do epoki to ma się nijak i raban o to był). Ale w końcu "do wielkiej wojny zbroja i miecz, a później karabin" to dewiza Holywood, a powszechna amerykanizacja postępuje w tempie kroczącym. Mózgów też. Dalej już tylko Kanada i Australia. To żaden rasizm ani nacjonalizm. To czysta statystyka. Taka sama jak ta, wg której w PL jest jeden z najwyższych wskaźników umieralności po operacjach. Ale szukać proszę samemu, bo ja mam weekendy wolne.

    Komentuj (0)


Szablon: koticzka (stopniowo)


HOSTING: ageno.pl