Cudze tęsknoty

by koticzka

Ja rozumiem, że miewam chandry w okolicach wyjazdów (najczęściej po). Ale SWOICH.
Tymczasem znajoma wróciła z Polski, a ja mam chandrę (ona najwyraźniej też, ale to inna bajka i nie moja).
Natomiast znamienny jest ten oto cycat:
"oraz bylam w zlotych tarasach i naprawe czulam sie jak dziecko ze wsi, ktore przyjechalo na wycieczke autokarowom do stolicy."

Znajoma owa, podobnie jak my, mieszka w Duplinie.

(Znaczy pod, ale się zalicza jako. Zasadniczo. Kiedy mieszkałam w Wapienicy, to też mówiłam, że w Bielsku, prawda? Chociaż to chyba się ma nijak, w końcu porównujemy Irlandię z cywilizowanym światem, więc już sama nie wiem)

Poza tym przygotowąłam sukienkę na piątkowy wieczór. Jest to sukienka, którą nabyłam na studiach, mała czarna, którą ozdobiłam idąc z duchem Haloween, czarnymi koronkami. Mam jednak skrupuły, bo wprawdzie rozmiar OK, ale wypukłości w okolicach siedzenia trochę zmieniły szyk... No nie wiem, jeszcze się poobglądam, ale z okazji że to Eire, to może jednak jeszcze raz ubiorę ;)