Irlandzka służba zdrowia

by koticzka

Połowic polazł do konowała. Zgodnie z przewidywaniami zasugerował ponowne badania przełyku i żołądka (będzie w tv, hahaha) oraz wyraził pewne zaniepokojenie, czy to aby nie serce (ale skierowanie jest na gastroskopię) - zaznaczył przy tym, że jak Połowica będą bolały łapy, to prosto do szpitala.
Kazła, to zrobiliśmy, pojechaliśmy prosto do szpitala, EKG, krew itd itp., standard, który już przerabialiśmy, ziew. Znam Połowica na tyle, że w zasadzie mój niepokój tez był znikomy, poza tym po tych wszystkich wizytach tak mi się widziało, że raczej to nie serce, bo przez tydzień łazi, boli go, gaz z niego ucieka jak z maltretowanego balonika itd. - no pasuje do już dawniej stwierdzonej przepukliny przełyku, ziew. Paskudztwo, bo nei szkodzi, tylko okrutnie potrafi przeszkadzać.
Pojechaliśmy ambulansem, a co, bez sygnału (mały ruch, poza tym one tylko czasem włączają sygnał, jak jakiś buc nie przepuszcza - i tak stoją w korku i wyją przez ileś tam minut, bez efektów zresztą, bo to Irlandia przecież, demokracja i wszyscy mają równe prawo w korku stać), dotarliśmy trochę po 21:00 czasu lokalnego.

Opuściliśmy o 6:00 czasu lokalnego. Zresztą również zgodnie z przewidywaniami. Połowic mnie wkurzał strasznie, bo się nie chciał położyć, jak inni normalni uparci ludzie, którzy zdecydowali się zostać.
Ponad 50% osób, które zgłosiły się na pogotowie (emergency... Hm, sprawdzić definicję!), poszły sobie spokojnie cierpieć w domu. Została nas solidarna garstka niczym ten tam, jak mu było... co wszedł na działo i spojrzał na pole, tysiąc armat grzmiało.

Miejmy nadzieję, że takie to tylko na poligonach ćwiczebnych będą. Nadal się bojam, ale nawet o tej słynnej ultimatowej 5:00 średnio byłam zainteresowwana kryzysem na Ukrainie. Fizjologia pokonała umysł i emocje. Kajam się.
Kawy (trzecia, druga kofeinowa)
--------------
Zapomniałam dodać, że w ten sposób nieplanowane, choć przydatne, badania serca mamy odhaczone znowu na jakiś czas. Nie ma tego złego. Mnie też raźniej.