Kwestia buta

by koticzka

Buta, takiego na noge.

Pracuje w krainie snobow.
Osoby sa mile, grzeczne, pomocne, wspierajace, zyczliwe, odzywiaja sie zdrowo, wspieraja akcje charytatywne, pod wzgledem zawodowym super itd.

Ale snoby.
Okreslilabym siebie jako antysnoba, co jest wredne z moimi sklonnosciami do popadania w przesade.
Dyskusja byla o bucie. Generalnie z moim zuzyciem zakup obuwia drogiego lub delikatnego jest wyrzucaniem pieniedzy, wiec optymalna marka to np. taki Deichman. Poza tym fajny jest stylistycznie zazwyczaj I naprawde male ma znaczenie, ze ostatnio jakos mniej sie rzucalam na towar w sklepie niz zwykle, taki sezon I juz.

O Clarku byla mowa.

Te gupie baby tak rozmawiaja o praktycznie wszystkim, ze czuje sie uboga krewna, a fakt, ze nie czuje sie I nigdy chyba nie poczuje Irlandka jeszcze to pogarsza. Jestem z Polski, to widac, sluchac I czuc I jestem z tego dumna. I to jestem Polka z lisciem na glowie, a to juz jest koniec zycia towarzyskiego w tym srodowisku (jakby byl kiedykolwiek jakikolwiek poczatek).

No I nie wytrzymalam I otworzylam paszcze I zjechalam Clarka, ktorego moja kolezanka sobie chwali. Zjechalam go szczerze I serdecznie bo nie lubie, bo buty sa nienowoczesne I niemodne, przynajmniej te resztki, ktore "rzucaja na Duplin". Powiedzialam, ze to buty dla starych kobiet. Niestety dodanie samokrytyki,z e znzna jeste ze zlego smaku nie ratuje sytuacji.Jedyne co ja ratuje to to, ze I tak jestem pariasem I outsajderem w tej strefie zycia sobie zostane, tylko pamietac - nie paplac. Nie paplac! ;P Niech zyja w nieswiadomosci, a ja bede kultywowa trendy z Vogue UK I wybiegow Coco z serii ready to wear mojego ukochanego Lagerfelda. (wersje dla ubogich, no coz, GBP 1,700 za kiecke to nieco... zawyzona cena, jak na moj wyrafinowany gust).

Furore pewnie zrobilyby moje ukochane srebrne relaksy, ktore mialam dziecieciem bedac. No dobrze, nastolatka ;P

Wiem, narzekam sobie, ale w koncu to moj blog, a poza tym - zanim ktos mi zacznie znow dawac zlote rady - to chocbym chciala, to latwo porzucic towarzystwa nie moge, bo mnie zasilek nie obejmie, bez srodkow po 3ch miesiacach przestaje byc legalna w tym kraju, a z moimi kwalifikacjami na normalne stanowisko mnie nie przyjma, bo ich nie rozumieja, ten typ tak ma. Niestety, proste rozwiazania nie sa wbrew pozorom takie proste, bo jeszcze jest cale "za scena" I "czego nie widac", w tym np. kot z pecherzem po przejsciach.
Sama nie wiem, grac, czy nie grac, w co sie bawic...
Czuje sie dzis niewolnikiem pieniadza I cywilizacji bardziej niz zwykle, a wszystko przez gupie buty.