Miedzy nami jaskiniowcami

by koticzka

Jak wykazują ostatnie wydarzenia, nie posunęliśmy sie zbyt daleko w rozwoju od stanu jsakiniowców. Jesteśmy nadal zwierzakami z narzędziami - skomplikowanymi czy nie, to nie ma znaczenia. Silniejszy ma rację i wygrywa.
Nie ma znaczenia, że większość ludzi na świecie nie chce wojny. Silniejszy chce. I wygrywa.
Stworzyliśmy systemy polityczne i prawne, w których oddajemy część naszej wolności i swobody na rzecz utrzymania porządku i ochrony naszych praw. Oddaliśmy z tym naszą umiejętność samoobrony, żeby nie było takich sytuacji, w której silniejszy wygrywa. No i nie było przez jakiś czas, wini są ukarani, a my, pchani rozwojem, szanujemy swobody innych, nie protestujemy, kiedy te swobody są używane... potem nadużywane... Kiedy ktoś pluje w twarz, nie reagujemy. Albo pozywamy do sądu. W międzyczasie plucie w twarz staje się tak powszechne, że przestaje być uczynkiem karygodnym i wchodzi w normę.
Te normy przesuwają się z każdym popchnięciem kogoś, kto jest silniejszy lub ma więcej tupetu.
Dlatego bezpiecznie jest nosić przy sobie gotówkę około 50 dolarów (pewnie teraz więcej, inflacja...), bo jak ktoś Cie napadnie, to się nie wkurzy, że masz za mało, strata niewielka, a większa szansa na pozostanie przy życiu. A z mniej drastycznych okoliczności wepchną sie przed Toba do kolejni, nie ustąpią miejsca starszemu czy kobiecie w ciąży, popchną Cię na ulicy, żeby przejść środkiem, zablokują drogę, samochód na parkingu, potrącą i pojadą sobie w dal.
A Ty będziesz stał w zdumieniu, z gębą rozdziawioną i gotową na kolejne inwektywy, jak to się stało, przecież jesteśmy cywilizowani.

No tak, jesteśmy, ale nie wszyscy.

To nie jest ocena kryzysu na Krymie, ani politycznej sytuacji, nie jest nawet krytyką rekacji czy jej braku na te wydarzenia.
To taka bardzo ogólna refleksja wywołana relacjami z manifestacji protestacyjnych, analizy map Ukrainy, wiadomości z Syrii oraz Chin (atak nożowników, który przeszedł właściwie bez echa).
Bo nikt mi nie wmówi, że większość ludzi chce, by zarzynać innych w imię nie wiadomo czego - czasem w imię religii, którą my sami wyznajemy, w imię kontroli nad bronią masowego rażenia, dostępu do gazu. Pytanie sprowadza się do takiego - utłukłbyś kilka tysięcy ludzi, żeby zaoszczędzić 15% na gazie?
Bo nie oszukujmy się, tak wiele się nei zmieni, ani Rosjanie, ani Ukraińcy, ani nikt w Europie nie dostanie nagle z tego powodu gazu za darmo. W rezultacie będziemy płacić za wszystko jeszcze więcej, a daj Merlinie, żeby było za co i czym. Putin, Merkel, Obama etc. - będą również robić mniej więcej to samo - myć zęby (albo i nie), jeść, pić, rozmawiać... Nadal będziemy potrzebować chleba, prądu, proszku do prania, nadal będzie trzeba wyprać i ogarnąć dom. Z tą rożnicą, że w wielu domach będzie mniej prania i mniej talerzy na stole do obiadu.

Wojtek 11.05.2014, 07:44

Moze to i lepiej, ze bedzie mniej talerzy. Bo tak i na gorze jak i na dole ludzie nie powinni sie teraz rozmnazac, a zajac soba... 45571891