Niedziela - ważna

by koticzka

Jakoś WOŚP w tym roku wązniejszy dla mnei niż kiedykolwiek. W PL zwykle maszerowałam wrzucić. W Eire pierwszy raz, a jakoś wpadłam na to chyba w zeszłym roku, że W Duplinie też jest. Bardziej niż kiedykolwiek trafiło do mnie, że jestem częścią czegoś naprawdę ważnego, wielkiego i z porzadnymi korzeniami większymi niż dziewczę, które w zapamiętaniu przekonywało mnie o wartości WOSPu. Przy trzeciej wrzutce zresztą, pierwsza przy księgarni na Moore Street, druga w sztabie, trzecia przy galerii, chociaz tam akurat nieco interesownie, bo torba nam była pilnie potrzebna (reklamówka poszła).
Tłoczno; potrzebne inne miejsce, gdzie można oddychać, poruszać się i słuyszeć własny głos i rozmówcy - w irlandzkich pubach poziom hałasu graniczy z torturą. To jeden z powodów, dla których przestajemy chodzić - nie chcę poważnych kłopotów z uszami. A kto wie, dlaczego mam obecne.

Tak czy inaczej, wsparliśmy.
Za mało - spartoliłam mogliśmy przynieść ładnych parę książek i DVD, które można było zostawić (myślałam, że każą stać, a na to nie byłam przygotowana) oraz mogłam wydziergać serduszka i zostawić w galerii, która jest również dla takich para-artystów jak ja, haha, a brzmiało z wielkiej ruły. Uważam, że trochę wprowadzili w błąd, ale co tam.
Następną razą będę mądrzejsza i okrzyknę się artystką (z Merlinowej łaski) i już :)

WOSP Dublin, 2013




WOSP Dublin, 2013

--------------
Adriano - tematy były rozmaite, "miękkie", zakres: marketing, organizacja, zarządzanie i pokrewne, ale i zarządzanie zasobami ludzkimi, samorozwój, elementy bhp nawet... Czego to nie było! ;) Same nieprzydatne rzeczy.

Widzę masę literówek, ale późno, z nosa mi znowu cieknie i w ogóle niedziela wieczór to nie jest optymistyczny czas :( czwartek wieczór bardziej - bo po krótkim piątku jest weekend i mniej tęsknię :(