Obrazliwie o blipie / twitterze

by koticzka

Szanuję tych ludzi. Poniższa opinia w żadnym sensie nie jest związana z treścią wypowiedzi, raczej z formą i wypowiedzi i ich serwowania.

O ile na blogach zwykle oczekuje się felietonu czy esseju, czegoś z pointą, to lektura blipa, który ma łączyć GG (dialog) i blog (wypowiedz?...), przypomina mi spacer po psychiatryku na oddziale, gdzie pacjenci mówią sami do siebie z rzadka (albo i często) odnosząc się bardziej lub mneij przyjaźnie do wypowiedzi innych pacjentów.
Z jednej strony obserwacja osoby, osób czy też grupy osób jest fascynująca i miła, zwłaszcza w połączeniu z partycypacją, ale jeśli spojrzeć na to z innej strony, to są to nie powiązane lub luźno powiązane monologi.
Ergo, jest to swoisty bełkot do samego siebie.

Albo jeszcze bardziej obrazowo - komiksowa reprezentacja reczywistości z dymkami nad postaciami.

Mimo to na razie nie zamierzam zaprzestać, chociaż nie wciągnęło mnie za bardzo.
Jakby wciągnęło, to tym bardziej bym kontynuowała.
Więc, prosze, Użytkownicy - nie obrażajacie się. To, co przywodzi mi na myśl ww. bełkot jest bardzo często pouczające, zabawne, błyskotliwe - a zawrzeć myśl w dwóch linijkach to nie jest sztuka łatwa!