Poczta albo sowy

by koticzka

Dlaczego sowy - nie wszyscy się domyślą, ale zawsze można pogooglać, haha.

Dostałam dwa maile. Chyba przyciągam sprawy, informacje, których w praktyce się boję. Bo wproadzają w moim życiu, w moim sercu bardzo duże zamieszanie. Mózg przestaje działać logicznie. Czas staje się niestabilny, przestrzeń drga.
A ja...
Ja potrzebuję spaceru.
Kiedyś, dawno temu, w poprzednim życiu, kiedy musiałam uporządkować myśli, szłam na spacer do lasu. Taki to las zaraz. Wapienica. Jest tam miejsce nad niewielką kaskadą, gdzie mogłam sobie usiąść i nie słyszec niczego poza łomoczącą albo ciurlającą wodą - zależnie od stanu wód lokalnych. Ostatniego lata niewiele tam ciurlało, a czasu na tym spacerze też było co kot napłakał. Nawet wypoczynek jakoś tak... w biegu.
Lubię być aktywna. Nie umiem usiedzieć.
Takie moje przekleństwo.
Właśnie teraz mam silną potrzebę lasu.
I żeby mnie wszędzie było pełno.
Wszędzie tam, gdzie mnie nie ma.

Wyśpię się jutro, może będzie łatwiej.
Na razie muszę się pozbierać i ustabilizować czas, przestrzeń i myśli. Potem będzie z górki.

------------------------

Na razie chce mi się wrzucić wspomniany w poprzedniej notce tekst.
A poza tym psiapsiółka założyła sklep on-line podczas kiedy ja o tym ciągle myślę. Czas się sprężyć.