Ukraina? Czy kierunek południe?

by koticzka

Patrzę na mapę, czytam, słucham Putina i nie sumuje mi się. Bardzo pragnę wiary w pokojową przyszłość. Za bardzo.
Ale i tak mi się nie sumuje.
Jakoś nie bardzo ma sens, żeby Rosja wplątywała się w skomplikowaną, długą wojnę z krajami NATO, z Unią, z USA. Jest to nieekonomiczne i mało efektywne, sens jest co najmniej dyskusyjny. Ukraina ma złoża gazu, ale i tak jest importerem Rosji. Co takiego ma Rosja do zdobycia w krajach nadbałtyckich*) - złe określenie - w dawnych republikach sowieckich, co uzasadniałoby wojnę z resztą Europy i Stanami - cały koszt, wysiłek, ryzyko, utrzymanie porządku po wtargnięciu?
Gaz łupkowy w Pucku?
No nie wiem, nie widzę dostatecznej pokusy. Akcja ratunkowa dla rubla na giełdzie wydaje mi się potwierdzeniem, że nie jest to opłacalne.
Natomiast ma sens zdobycie przewagi gospodarczej, uzależnienie tych krajów od Rosyjskiego importu.
Są miejsca, które pogrążone są w chaosie dużo głębszym niż Ukraina. Są one blisko Krymu, są atrakcyjne z racji złóż, lokalizacji geograficznej oraz są powiązane z tym, z czym Rosja ma poważny problem od dłuższego czasu - z ekstremistycznym islamem.
Dlaczego więc tłuc się z pobratymcami ukraińskimi, dlaczego interweniować tam, gdzie Putin - jak deklaruje - nie ma potrzeby inwazji militarnej, zwłaszcza, że ludzi demonstrują, jawnie głosząc, że nie zamierzają ulec - po co cały kłopot, jeśli można wykorzystać inne sytuacje, w bardziej obiecujących, perspektywicznych miejscach, gdzie można oczekiwać poparcia ze strony ludności autochtonicznej i pojawić się jako wybawca oraz osłabić przeciwnika, który podgryza Matuszkę od środka?
A jednocześnie to JEST bezsprzeczną demonstracją siły. A osłabionym wyniszczającą wojną krajem łatwiej rządzić, wspierając dostawami sprzętu i specjalistów.
Bez Krymu ciężko by było.
Całe przejęcie Krymu - bezkrwawe, niemal pokojowe. Rosjanie zdecydowanie unikają konfrontacji zbrojnych. Rakieta wystrzelona, prawie jak kpina rzucona przez ramię. I opieszałość - czy nie skuteczniej byłoby szybko, od razu, zanim się Zachód pozbiera i naradzi? Przecież mogli. POKAZALI, że to żaden problem, tak samo jak pokazali, że rakiety mają i potrafią się nimi posługiwać.
I wystąpienia Putina, dezinformacyjne, pokrętne i... dziwne. Czy Putin pozwala sobie na jakieś niedomówienia, na to, by coś mu się wymsknęło, na niejasny kontekst? Dezinformacja dezinformacji??? Potrójne dno?
Tylko ten cały balast ryzyka, że komuś zadrży ręka, że ktoś naciśnie spust.

Gra na czas?

Tak, jestem zmęczona i myśli mi się plączą... Nie, nie lubię polityki i politykierstwa, unikam, na ile mogę. Ale tym razem wygląda na to, że polityka zaczyna zajmować się mną bardziej, niż ewentualnie chciałabym na to pozwolić. (I co ja jej mam niby zrobić...)
Idę obejrzeć mapy.


*) nie wyobrażam sobie Rosji sięgającej tak daleko jak Szwecja i Norwegia... nie w tym okresie.

aniu46 07.03.2014, 11:05

O wakacjach myśl!!! Gdzie Rzym, gdzie Krym, a gdzie nasze morze? Góry mamy koło domu, a tam świerki, jodły, brzózki, grzyby, potoki i strumienie, z których można pić wodę (bez namaczania;). Topoli nie ma, bo w górach nie rosną :P