W zapędzie

by koticzka

...chyba mnie - i nie tylko mnie, choć to żadne usprawiedliwienie - zaślepiło i to nie troszkę.
NIE puszczałam mimo uszu uwag i sygnałów ostrzegawczych, że nowe władze Ukrainy niekoniecznie są powołane przy poparciu demokratycznej większości - ale przecież mają być tymczasowe.
NIE przyjęłam ślepo, że cały przewrót n Ukrainie jest legalny. Ale to jest wewnętrzna sprawa Ukrainy i nadal uważam, ze zewnętrzna ingerencja nie powinna następować.
NIE przyjmuję w ślepej wierze interpretacji, którą media w kierunku na zachód podają i staram się przesiewać fakty - i tak podobierane tendencyjnie.

A jednak, przgapiłam i śmy też (wygląda na to, że w większości), że równie ostrożnie, jeśli nie z większą rezerwą, należy przyjmować to, co według wszelkich mediów dzieje się na Ukrainie.
Jestem wściekła na Putina, że zburzył mój spokój, że nie dał mi się pogrążać w owej drzemce w oddali od dawnej i nowej polityki, ale chwilami zastanawiam się coraz poważniej - może facet ma rację. I obyśmy nie stwierdzili kiedyś, że ingerencja rosyjska to dobro, a nie tylko mniejsze zło - ani nie zło wcale...

Kiedy wczytuję się w teksty przyszłane przez domniemane prywatne osoby na serwisie informacyjnym BBC, zaczynam się czuć coraz bardzije skołowana. Jedni Ukraińcy zostali obrabowani w okolicach Majdanu, inni poświadczają, ze mieszkają w okolicy, chodzą tam codziennie i nie ma żadnym zamieszek, niepokojów, ani tym bardziej rabunków.

Dzieckiem, a ściślej nastolatkiem będąc w okropnie różowo-fioletowej sukience w Warszawie pamiętam, jak cykorzyłam w obliczu DEMONSTRACJI pod kościołem. DEMONSTRACJA owa składała się z grupki osób przeważnie w wieku ówcześnie moich dziadków (chyba, bo to taki nastolatek się orientuje, kto stary, a kto młody... KHEM!) otoczonych przez liczne ekipy zagranicznych dziennikarzy i operatorów. DEMONSTRACJA była w mniejszości, zatem zapewne w obwaie przed PRZEWAGĄ mediów i to zagranicznych grzecznie DEMONSTROWAŁA stojąc i bodaj śpiewając pieśń (Bogurodzicę, jeśli pamiętam dobrze?), przy czym nie wszyscy znali dalsze słowa...

Nie chcę lekceważyć niczyich bohaterskich wyczynó owych czasów - to zaledwie malutki przykładzik, jak to można DEMONSTRACJĘ zrobić.... Bo jeśli się przyjrzeć liczebności niektórych demonstracji, to widać dawną szkołę operatorska lat 80-tych. W kolejce do kina w Duplinie jest czasem więcej osób. Albo w jednym autobusie, ale tu mają piętrusy... Z drugiej strony, kiedy kierowca uzna, że jest przepełniony, czyli jak widzi, że kilka osób stoi, to już więcej nie wpuści. Się to nazywa "at the discretion", choć niektórzy będą zapewne nalegać, że to przepisy oraz bezpieczeństwo pasażerow.
Tak sobie alegoria mię wyszła.

Nie jest alegorią wysiedlanie Tatarów. Wściekłam się na ich intencję do łez - i co z tego. Ale teraz sobie tak dumam, kto ma wielkie oczy, a kto czerwony kapturek i kim tak naprawdę jest myśliwy.