Wrednie

by koticzka

Na zewnątrz siąpi i jest szaro i ponuro, Połowica kłuje i gniecie chyba całe życie i cały organizm.
Ludzie zjeżeni, robią na złość innym, a ja mam akurat dziś dzień asertywności i się odcinam od takich działań - dosłownie spokojnie, ale stanowczo ucinam dialog, odgradzam się dźwiękiem i nie pozwolę się zepchnąć na margines istnienia. Nie dziś.
Nie kłócę się.
Nie mam energii ani ochoty ani samozaparcia. Nie dziś.
Dziś jest dzień bez cierpliwości na czekanie. A muszę jeszcze poczekać trochę, żeby sobie gola-samobója nie wstrzelić...
Taki głupio-wredny dzień, kiedy widok dawnego przeciwnika cieszy bardziej niż poważny kandydat na przyjaciela w okresie deficytu.

A przy tym wszystkim, jakie to niemądre - tu i teraz najbardziej żal mi śniegu.

Bim-bom.

najada.mylog.pl 18.01.2013, 10:43

A u mnie śnieg pada. Od rana.
Nawet ładnie jest, byle za dużo go nie napadało.
Nawet ładnie jest, jak w ferie niegdyś, za dzieciaka. Mimo to nie umiem wykrzesać z siebie takiej radości na widok śniegu. Może gdybym mogła wyjść na sanki, łyżwy lub choćby spacer. Może gdybym szła z Nim...