Zefirek

by koticzka

Wieje, na zachodzie mocno, a w duplinie tak ponizej halnego. Ma byc gorzej w poludnie I po, ale jak zwykle mam fart (dziekuje, prosze nadal) I mi sie upiecze prawdopodobnie, bo siedze w relatywnie cieplym biurze, nie liczac faktu, ze jest to biegun zimna calego budynku dzieki klimatyzacji nade mna. Ale siedze z widokiem przy oknie I nie oddam. Podobnie nam sie najwyrazniej (miejmy nadzieje) upiecze, bo naprawili ogrzewanie, a idzie kolejkna fala zimna I to bedzie weekend. Gdzie by tu na spacer. Niestety, zostawilismy ciezka kurtke Polowica w Polsce I teraz bedzie mu zimno w pupe, chyba ze sie skusi na longJohnki czyli kalesony ;P Polska Zima skutecznie go przekonala do tej malo wymownej czesci garderoby, haha. Czlowiek sie uczy cale zycie, a nagroda byly nieziemsko piekne krajobrazy za Bialym Krzyzem - wszystko w bieli I zlocacych sie w sloncu wirujacych krysztalkach. Pieknie bylo, choc prawie odmrozilam paluchy, robiac zdjecia (po czym baterie oczywiscie szybko padly, ale co pstryknelam, to moej I widac w galerii) - ale czy to pierwszy raz? :)))