Zlota jesien

by koticzka

Wprawdzie pogoda w ostatnich dniach parszywa, ale pieknie bylo dlugo i sobota ma byc mila (przeciera sie wlasnie, jest zapowiedz przymrozkow, a ja w nich znajduje jakies perwersyjne upodobanie!) - ale nawet jakby mniej mila byla, to kolory wynagradzaj wszystko.
Do Wicjlow wybralismy sie przedwczesnie, ale moze jeszcze sie uda wyciagnac Polowica - wszak to blizej niz nad morze. A krajobraz zapiera dech w piersi, nawet jesli przejazdzka bedzie tylko busem przez i pobyt tylko w Glendalough, gdzie, powiedzmy sobie szczerze, na te trzy godziny, ktore publiczny transport oferuje w ramach rozkladu jazdy autobusu, to lepiej zabrac jakas grubsza ksiazke...
Ale nawet w miescie jest slicznie, a jazda obwodnica to sama przyjemnosc. Jest zloto, rudo, czerwono, zielono. Za domem rowniez piekny miedziany buk roni listowie i jest jak w bajce. Trzasnelam jakies dwie fotki, ale nie wiem, czy wyjda - mam nadzieje, ze tak, bo przepuscilam przez nie poranny bus przyspieszony!
Jak dam rade, jutro poprawka, a moze trafie na sloneczny moment. Tylko Polowica trzeba bedzie ujarzmic. Jaka z niego jest zrzeda czasami, to trudno uwierzyc. I jak ja mam nie byc malkontentka? ;P

Taka Irlandie moge lubic :)

I wyciagnelam sztuczny kozuch Auchanowski czy Carefourowski, kto by to pamietal. I zimno mi w plecy w tym plastiku. No niestety. Natura to natura. Ale moze byc na chwile.

----------------------
Pora lunchu
Schowałam się w 90-tych, otuliłam myślami o mięsistych ciepłych swetrach i kominach, zasłoniłm wejście iężką, wzorzystą kotarą piosenki z danwgo filmu z długiej listy ulubionych, za oknem mojego schronienia wyczuwam wilgoć, ale w środku jest niezmiennie ciepło, przytulnie i bezpiecznie.
Mętnie, w pół-śnie na jawie uświadamiam sobie, że trzeba uszczelnić cholerne dziurawe drzwi, bo palant, który je maźgrał lakierem zerwał całe uszczelnienie.
Chyba skoczę po kolejną kawę zanim poleci mi od tego głowa.
Analiza finansowa działa na mnie hiponotycznie, ale sumy kontrolne się zgadzają w granicach przybliżeń, przed którymi ostrzegają khem autorzy.
Poza tym, tak naprawdę, jest mi zimno od okna, przed którą zupełnie teoretycznie powinna mnie chłodzić kurtyna ogrzanego powietrza z sufitowej klimy, a która okresowo miesza stchłe powietrze i obniża temperaturę o kolejny stopień. Nic to, po lunchu się nagrzeje i dla odmiany będzie podgrzewać, kiedy słońce już przechyli się na moją stronę budynku.